Chcą zwolnić co czwartą pielęgniarkę. Problemy IMW w Lublinie
Problemy finansowe w Lubelskim Instytucie Medycyny Wsi (IMW) nieustannie się pogłębiają – w związku z tym dyrekcja podjęła decyzję o zwolnieniu dziesięciu etatowych pielęgniarek spośród 36. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", ich średnie zarobki dzięki "ustawie podwyżkowej" są bardzo wysokie i wynoszą ok. 15 tys. zł miesięcznie. Dziennik wyliczył, że roczny koszt zatrudnienia każdej z nich to kwota ćwierć miliona złotych.
"Sytuacja głęboko patologiczna"
Jak przekazuje "GW" dyrektor Instytutu Medycyny Wsi Jerzy Kuliński: – Gdy przyszedłem w maju 2024 r. do Instytutu Medycyny Wsi, jednostka miała 8 mln zł straty i 600 tys. zł niezrealizowanego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Udało nam się wyjść z zapaści i cały rok skończyliśmy z 20-procentową górką ponad wysokość kontraktu z NFZ. W efekcie cały 2024 r. skończyliśmy stratą, ale tylko w wysokości 6,5 mln zł – mówi. W 2025 r. IMW dalej miał stratę, ale mniejszą – 5,9 mln zł.
– Jednak w tym roku NFZ przestał płacić za nadwykonania, tak jak innym szpitalom, co przyczyniło się do wzrostu długu Instytutu. Dziś, przy obecnym zatrudnieniu, aż 125 proc. wysokości kontraktu z NFZ idzie tylko i wyłącznie na pensje – tłumaczy dyrektor IMW.
– A gdzie pieniądze na leki, badania, posiłki dla pacjentów, prąd i ciepło? To sytuacja głęboko patologiczna, której utrzymywanie w dłuższej perspektywie czasu skutkowałoby upadkiem jednostki – dodaje.
Dwa lata temu w IMW było 100 łóżek. Obecnie, przy podobnym zatrudnieniu, ich liczbę zredukowano do 75.
IMW aktualnie zatrudnia w sumie ponad dwieście osób: lekarzy, naukowców, pielęgniarek, rehabilitantów, pracowników pomocy medycznej i administracji. Zwolnionych ma teraz zostać 14 osób, w tym dziesięć pielęgniarek i czworo rehabilitantów z pracujących obecnie 36 etatowych pielęgniarek i 19 rehabilitantów. Na liście nie ma lekarzy, bo ci w zdecydowanej większości są na kontraktach, a nie na etatach – podkreśla "GW".
– Mam ponad 50 lat i o pracy w Instytucie wiem wszystko. Zapewnienie bezpieczeństwa i właściwej opieki pacjentom przy zmniejszonej opiece medycznej będzie niemożliwe. Dramatycznie spadnie jakość obsługi – przekazuje dziennikowi pielęgniarka z oddziału diabetologii z ponad 25-letnim stażem w IMW.
W mediach pojawiają się też historie z ostatnich miesięcy, do których miało dojść w momencie, gdy na nocnych dyżurach obecna była jedynie jedna pielęgniarka. Dyrektor Kuliński podnosi jednak, że takie historie nie miały miejsca. – Przecież wszystko powinno znaleźć się w dokumentach, tymczasem o wspomnianych sytuacjach nie ma tam ani śladu – mówi "GW".
Według niego "po wprowadzonej redukcji etatów pielęgniarskich pełna opieka nad pacjentem zostanie zagwarantowana". – Na każdym oddziale, na każdym dyżurze nocnym będzie obecna minimum jedna pielęgniarka, lekarz, do tego pomoc pielęgniarska i pani salowa – tłumaczy. Zapewnia też, że przy zmniejszonej liczbie łóżek w Instytucie redukcja jest niezbędna, a po jej przeprowadzeniu na jedno łóżko – zgodnie z przepisami – będzie przypadać 0,6 pielęgniarki.
"Nie ma zgody na zwolnienia bez konsultacji"
Zgodnie z ustaleniami "Gazety Wyborczej" średni koszt zatrudnienia czterech pielęgniarek na etatach w ciągu roku z dyżurami to niemal milion złotych. Średnio pielęgniarka zarabia tam więc ponad 15 tys. zł brutto – podaje dziennik.
Pielęgniarki w rozmowie z "Wyborczą" przekazują też, że mają również inne miejsca pracy – zajęcie poza etatem w Instytucie ma średnio co druga z nich. – Przez lata zarabiałyśmy haniebne pieniądze. Dziś w końcu są one odpowiednie. Mam etat w Instytucie. Mam także połówkę w innej jednostce ochrony zdrowia, bo mam odpowiednie kwalifikacje i prawo mi tego nie zakazuje. Poza tym jestem zżyta z tamtymi pacjentami w lecznicy, gdzie sobie dorabiam. Przecież nie mogłabym ich opuścić – mówi pielęgniarka dyplomowana z ponad 25-letnim stażem. Według dziennika w sumie zarabia ona prawie 24 tys. zł brutto.
– Nie ma zgody na zwolnienia bez konsultacji. Wyczerpiemy prawdopodobnie wszelkie kroki prawne, włącznie z sądami – mówi przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Instytucie Medycyny Wsi Agnieszka Drwal.
Pytana przez dziennikarza "GW" o wysokie zarobki i kolejne podwyżki, których system ochrony zdrowia nie wytrzymuje, przekazuje: - Zarabiamy tyle, ile stanowi ustawa. Kropka. Dyrektor Instytutu powinien szukać oszczędności gdzie indziej, a nie w zwolnieniach pielęgniarek.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.