Trump ma pomysł: Powrót Europy do rosyjskiego gazu i tranzyt przez Ukrainę

Autor: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 18 października (15:44)
Administracja Donalda Trumpa ma sondować możliwość zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Europy jako jednego z elementów ewentualnego porozumienia pokojowego w sprawie Ukrainy – wynika z informacji „The New York Times”. Pomysł spotyka się ze zdecydowanym sprzeciwem części europejskich stolic, które od 2022 roku ograniczają energetyczną zależność od Moskwy.
Donald Trump ma pomysł - nienowy (fot. JIM WATSON) /AFP/East News
Według dziennika amerykańscy wysłannicy Jared Kushner i Steve Witkoff mieli poruszać tę kwestię w rozmowach z przedstawicielami Ukrainy oraz państw europejskich. Jednym z rozważanych wariantów byłoby wznowienie przesyłu rosyjskiego gazu gazociągami biegnącymi przez Ukrainę.
Gaz jako zachęta dla Moskwy?
Jak podaje „New York Times”, Waszyngton ma przedstawiać możliwość powrotu części rosyjskiego gazu na europejski rynek jako ekonomiczną zachętę dla Kremla do zakończenia wojny. W ocenie amerykańskiej administracji taki model mógłby przynieść dochody zarówno Rosji, jak i Ukrainie – w formie opłat tranzytowych.
Biały Dom w oświadczeniu przekazał, że pracuje z Ukrainą i europejskimi partnerami nad „kompleksową propozycją pokojową”, która miałaby obejmować bodźce ekonomiczne dla obu stron konfliktu. Celem ma być nie tylko przerwanie walk, ale też stworzenie warunków dla trwałego pokoju i odbudowy gospodarczej regionu.
Nie przedstawiono jednak szczegółów potencjalnego mechanizmu ani jego warunków politycznych i bezpieczeństwa.
Europa ogranicza import z Rosji
Propozycja stoi w sprzeczności z dotychczasową polityką Unii Europejskiej. Po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę państwa UE rozpoczęły szybkie odchodzenie od surowców energetycznych z Rosji.
Według danych przytoczonych przez „NYT”, udział Rosji w imporcie gazu do Unii Europejskiej zmniejszył się z 45 proc. w 2021 roku do 13 proc. w ubiegłym roku. Ukraina zakończyła tranzyt rosyjskiego gazu 1 stycznia 2025 roku, rezygnując tym samym z około 1 mld dolarów rocznych wpływów z opłat.
Unia Europejska deklarowała wcześniej, że chce całkowicie zakończyć import rosyjskiego gazu do 2027 roku.
Szczególnie sceptyczne wobec pomysłu mają być Niemcy. Berlin przez lata był największym odbiorcą rosyjskiego gazu w Europie, jednak po rozpoczęciu wojny uznał uniezależnienie się od Moskwy za jeden z filarów bezpieczeństwa energetycznego.
Były niemiecki minister gospodarki Robert Habeck ostrzegł, że Europa, a zwłaszcza Niemcy, nie powinna ponownie uzależniać się od rosyjskiego gazu. Wskazał na ryzyko wykorzystania dostaw energii jako narzędzia politycznego nacisku.
Jednocześnie kwestia cen energii pozostaje istotna w niemieckiej debacie wewnętrznej. Prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) postuluje wznowienie importu surowców z Rosji, argumentując, że pomogłoby to gospodarce i ograniczyło inflację.
W tle Nord Stream 2
W rozmowach miała pojawiać się również kwestia gazociągu Nord Stream 2, który łączy Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie. Biały Dom zapewnił, że inwestycja nie była przedmiotem „ostatnich rozmów”, a ewentualne decyzje wymagałyby ścisłej koordynacji z europejskimi partnerami.
Według informacji Reutersa, cytowanych przez „NYT”, przedstawiciele USA i Rosji mieli jednak rozmawiać o możliwości udziału amerykańskiego inwestora w projekcie.
Krytycy koncepcji podkreślają, że przywrócenie rosyjskiego gazu do Europy oznaczałoby wzmocnienie finansowe Moskwy i mogłoby ponownie narazić państwa UE na presję ze strony Kremla.
Czego właściwie chce Trump?
Warto przypomnieć, że jeden z podstawowych zarzutów Donalda Trumpa wobec Europy, brzmiał: Unia Europejska płaciła Rosji gigantyczne pieniądze za energię, a za tak pozyskane fundusze Moskwa wzmacniała swoją machinę wojenną, grożąc tym samym krajom, które kupowały gaz i ropę. Równocześnie - argumentował wielokrotnie Trump - kraje UE zwracały się do USA z prośbą o ochronę ich bezpieczeństwa w obliczu rosnącego zagrożenia rosyjskiego.
Prezydent Stanów Zjednoczonych logicznie argumentował, że podobny system nie ma racjonalnego uzasadnienia, a swoje zarzuty powtórzył zaledwie kilka dni temu, gdy zarzucił krajom UE hipokryzje, stwierdzając, że od czasu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, państwa Wspólnoty zapłaciły Moskwie 250 miliardów dolarów za energię (w rzeczywistości kwota ta jest dużo niższa).
Dziś administracja w Waszyngtonie wprost próbuje nakłonić sojuszników z NATO do ponownego, pełnego uzależnienia się od rosyjskiej energii. Skąd ten nagły zwrot w polityce Stanów Zjednoczonych?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.