Trump rozpętał krucjatę. Brutalna walka o Kongres. "To dżihadysta!"

Ktoś zdeterminowany miał w miniony weekend rzadką okazję, by spotkać od razu dwóch prezydentów Stanów Zjednoczonych. Wystarczyła godzina jazdy, by przemieścić się z Detroit do Port Huron w stanie Michigan i jednego dnia uczestniczyć w wiecu z udziałem Baracka Obamy, a drugiego z Donaldem Trumpem.
Obaj ruszyli do serca amerykańskiego Midwestu, by swoją polityczną gravitas wesprzeć kandydatów odpowiednio demokratów i republikanów w jednym z kluczowych starć zbliżających się wyborów połówkowych.
3 listopada wyborcy w Michigan zdecydują, kto zastąpi w Waszyngtonie demokratycznego senatora Gary'ego Petersa i da swojej partii szansę na większość w Senacie.
Michigan. Ostatnia szansa republikanów?
Aby zrozumieć, czemu zwycięstwo w Michigan jest tak ważne, warto przypomnieć, o co toczy się gra w tych wyborach połówkowych. Jak co dwa lata Stany Zjednoczone wybierają członków Kongresu - całą Izbę Reprezentantów i jedną trzecią Senatu.

Abdul El-Sayed to centralna postać w gorącej batalii o mandat senacki z MichiganPaul Sancya© 2026 Associated Press - zdjęcia
Ten cykl wyborczy zapowiadał się dla Partii Republikańskiej optymistycznie. Co prawda wieszczono, że może stracić większość w Izbie Reprezentantów, ale obroni ją w dużo ważniejszym Senacie.
Senacka geografia wyborcza tym razem ewidentnie sprzyjała republikanom. Przed tegorocznymi wyborami mają przewagę czterech mandatów, a większość stanów, które za tydzień będą kluczowe dla powyborczej układanki, to tzw. stany czerwone od lat - a nawet dekad - głosujące na Partię Republikańską.
Polityka Donalda Trumpa oraz chaos polityczny i gospodarczy, które wywołała, sprawiły jednak, że wiele miejsc, w których obecny lokator Białego Domu dwa lata temu wygrywał z ogromną przewagą, ma szanse wpaść w ręce demokratów.
Według prognoz cieszącego się dużo estymą ośrodka The Cook Political Report w aż sześciu stanach, które do niedawna były bezpieczne dla republikanów, wyborczy wynik nie jest pewny. Są wśród nich nawet takie republikańskie twierdze jak Teksas czy Kansas.
Na tydzień przed wyborami połówkowymi jedynym stanem, który mogą stracić demokraci, jest właśnie Michigan. To dlatego ciągną do niego zawodnicy wagi ciężkiej - w tym Obama i Trump.
Jeden, by bronić tego demokratycznego przyczółka, drugi, by utrudnić demokratom marsz po władzę w Senacie.
Donald Trump kontra Abdul El-Sayed
W wyścigu senackim rywalizują dwa nazwiska - demokraty Abdula El-Sayeda i republikanina Mike'a Rogersa. Cała kampania ogniskuje się jednak wokół tego pierwszego.
Nawet Donald Trump na wiecu w Michigan Rogersowi nie poświęcił zbyt wiele miejsca.
Co prawda zachwalał tego byłego kongresmena jako "jednego z najbardziej szanowanych ludzi w Waszyngtonie", ale więcej jego uwagi przykuły pośladki raperki Nicki Minaj, o których z pasją opowiadał z mównicy.
- Przed chwilą spojrzałem na piękny tyłek Nicki Minaj. Trudno go nie zauważyć - stwierdził.
Nie mógł nie zauważyć też El-Sayeda. Fakt, że jest muzułmaninem i socjalistą, nie umknął uwadze prezydenta.
W Michigan bowiem - jak we wszystkich innych wyścigach wyborczych - Partia Republikańska zmaga się z ogromnym niezadowoleniem, także własnych wyborców, z sytuacji gospodarczej w kraju - ogromnych kosztów życia i cen paliwa.
Od jakiegoś czasu stało się jasne, że kiedy nie można grać kartą gospodarczą, jedyne, co pozostaje, to wzniecanie wojny kulturowej.
Tak dzieje się m.in. w Teksasie, gdzie kandydat demokratów oskarżany jest m.in. o weganizm, otwiera się w nowym oknie. Tak jest też w Michigan w przypadku El-Sayeda, który ma szansę zostać pierwszym muzułmańskim senatorem w historii.
- Jestem tu, by powstrzymać dżihadystę i członka Bractwa Muzułmańskiego przed zostaniem senatorem - grzmiał Trump w Port Huron.
- Byłby jedynym senatorem, który musiałby przechodzić przez wykrywacz metalu, zanim zostanie wpuszczony do Senatu. Chcę, żeby miał wykrywacz metalu - dodał.

Mike Rogers dostał wsparcie Donalda Trumpa na wiecu w MichiganDuane Burleson© 2026 Associated Press - zdjęcia
Wybory w Michigan. Czy El-Sayed jest dobrym Amerykaninem?
W podobne tony uderza Mike Rogers. W debacie przedwyborczej, która odbyła się 22 października, zamienił dyskusję w sąd nad amerykańskością El-Sayeda.
Mając za plecami skrajnie niepopularnego prezydenta i niekończące się pretensje elektoratu, wyraźnie dostrzegł, że jedyną szansą na przekonanie do siebie wyborców będzie zdyskwalifikowanie konkurenta w oczach mieszkańców Michigan.
- Jeśli wybierasz się do Senatu, to musimy wiedzieć, czy jesteś za Ameryką czy zagranicznymi grupami terrorystycznymi - mówił Rogers.
- Możesz się uśmiechać i pięknie się wyrażać, ale powiem ci coś: to zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego - dodawał.
Kandydat Partii Republikańskiej uderzał jednak nie tylko w tony antymuzułmańskie.
Starał się też przekonać, że progresywne poglądy El-Sayeda są zbyt radykalne jak na mieszkańców Michigan.
Jak zauważyli amerykańscy komentatorzy, próba sklejenia demokraty z radykalną lewicą to nie tylko chęć skompromitowania go jako wybieralnego kandydata, ale także celowa gra na podziały w obozie Partii Demokratycznej.
Walka o Senat. Ból głowy demokratów
Abdul El-Sayed gra w tych wyborach rolę czarnego luda nie tylko w propagandzie Partii Republikańskiej. Jego prawyborcza walka z Haley Stevens ustawiła go w roli wroga establishmentu demokratycznego.
Stevens była wspierana zarówno przez gubernator Michigan Gretchen Whitmer, jak i ustępującego senatora Gary'ego Petersa. Po stronie El-Sayeda stały ikony lewicowego skrzydła Partii Demokratycznej - Bernie Sanders i Alexandria Ocasio Cortez.
Mimo gigantycznych środków, które miała do dyspozycji Stevens, wewnątrzpartyjną batalię wygrał El-Sayed.
Także dla Partii Demokratycznej wyraźnie lewicowe poglądy El-Sayeda były problemem. Wiele osób z kierownictwa partii uważało - i uważa dalej - że ograniczają one szanse na zwycięstwo w Michigan demokraty.
Na czym polega radykalizm El-Sayeda? Opowiada się za powszechnym dostępem do służby zdrowia, niezależnie od stanu portfela, który w przypadku USA bywa decydującym czynnikiem w walce o życie pacjentów. Chce także opodatkować miliarderów.
Dla republikanów to woda na młyn. Te niezbyt radykalne jak na europejskie standardy postulaty społeczne są przez nich przedstawiane jako prosta droga do komunizmu.
Donald Trump mówił wprost, komentując zwycięstwo prawyborcze El-Sayeda, że to człowiek, który reprezentuje to skrzydło Partii Demokratycznej, które nie chce budować socjalizmu, tylko od razu stawia na komunizm.
Republikanie próbują skleić El-Sayeda z najbardziej lewicową grupą demokratycznych polityków skupionych wokół burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego i związanej z nim frakcji Demokratycznych Socjalistów Ameryki.
Sam El-Sayed nie jest jej członkiem i po prawyborach dystansował się od niej, ale inspiruje się zwłaszcza Mamdanim, którego biegłość w mediach społecznościowych i nieustanne podnoszenie kwestii kosztów życia zapewniło mu niespodziewane zwycięstwo w Nowym Jorku.
El-Sayed i Mamdani to ludzie, którzy do prawyborów partyjnych przystępowali jako outsiderzy, ale pokonali przedstawicieli partyjnego establishmentu.
Gdyby El-Sayedowi udało się zdobyć miejsce w Senacie, byłaby to bez wątpienia kolejna cegiełka budująca wpływy lewicowego skrzydła Partii Demokratycznej w Waszyngtonie i oznaczałaby zapewne powolne przesunięcie się partii w kierunku socjaldemokratycznym.
Budzi to oczywiście obawy demokratycznego establishmentu, który stara się promować politycznych centrystów jako najlepsze antidotum na szaleństwa skrajnej prawicy. Z tego samego powodu republikanie cieszą się, że w tak kluczowym stanie dla wyborczej układanki walczą właśnie z El-Sayedem.
Co z tym Michigan?
Zacięta batalia o serca i dusze wyborców z Michigan nie dziwi. Gdy coraz więcej amerykańskich stanów staje się wyraźnie demokratyczna lub republikańska, Michigan pozostaje typem idealnym stanu wahającego się.
Jedna trzecia mieszkańców stanu uważa się za wyborców niezależnych. Ma to swoje uzasadnienie. Michigan, kolebka amerykańskiej motoryzacji i silnie uprzemysłowiony region, straciła od roku 2000 aż 200 tys. miejsc pracy w przemyśle i od wyborów do wyborów idzie za tymi kandydatami, którzy obiecują poprawić ich los.
Jak wskazywał w rozmowie z CNN dyrektor ośrodka badawczego American Commiunities Project, Dante Chianni, ponieważ mieszkańcy Michigan ciągle rozczarowują się swoimi wybrańcami, w kolejnych wyborach gotowi są zmieniać swoje sympatie polityczne.
Dość powiedzieć, że w 2020 r. stan głosował na Joe Bidena, by już cztery lata później poprzeć Donalda Trumpa.
Co zresztą ciekawe, w ostatnich pięciu cyklach wyborczych ten, na kogo głosowało Michigan, zostawał prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Obecny wyścig o miejsce w Senacie między El-Sayedem a Rogersem jest więc nie tylko brutalną walką o to, kto zdobędzie w tej izbie większość. Traktowany jest także jako prognostyk tego, co czeka Amerykę w 2028 r., kiedy będzie wybierać następcę Donalda Trumpa. Właśnie dlatego obie partie traktują wybory w Michigan z taką powagą.
Wybory połówkowe w Michigan. Co mówią sondaże?
W przedwyborczych sondażach na razie mamy do czynienia z remisem ze wskazaniem na Abdula El-Sayeda.
Tylko w jednym badaniu przeprowadzonym w październiku widać przewagę Rogersa. Tę anomalię może wyjaśniać fakt, że był przeprowadzony przez ośrodek szacowny, ale powiązany z Partią Republikańską. Tu Rogers prowadzi 2 pkt. proc.
Pozostałe badania wskazują na zwycięstwo El-Sayeda, choć jego przewaga jest w większości z nich niewielka. To jedynie od 1 do 3 pkt proc. Jedynie najświeższy sondaż przeprowadzony przez Glengariff Group wskazuje 6 pkt proc. przewagi kandydata demokratów.
Wiejący w żagle Partii Demokratycznej wiatr widać też w październikowym badaniu Michigan Poll, w którym objawiła się wyraźna frustracja tamtejszych wyborów. 68 proc. badanych uważa bowiem, że sprawy w kraju idą w złą stronę. To wzrost o 10 pkt proc. względem badania z wiosny tego roku.
W badaniu Michigan Poll widać też rosnące niezadowolenie z prezydentury Donalda Trumpa. Zaufanie do niego sięga jedynie 36 proc. 59 proc. jest niezadowolonych z prezydenta.
Zapytani o to, jakie kwestie są dla nich najważniejsze, mieszkańcy stanu wskazują jasno: koszty życia, opieka zdrowotna, stan gospodarki oraz koszty żywności i inflacja.
Może się więc okazać, że republikańska krucjata przeciwko amerykańskości El-Sayeda rozminie się z emocjami społecznymi wyborców w Michigan, a jego lewicowa agenda zapewni mu ważne dla Partii Demokratycznej zwycięstwo. Losy tej batalii będą się jednak ważyć do samego końca.
"Polityczny WF": Parzący ziemniak. Opozycja niekoniecznie chce rządzić od 2027INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.