"Byłem tym zirytowany". Szczepan Twardoch wrócił do głośnych słów
Szczepan Twardoch był gościem Piotra Witwickiego w programie "Polityczny WF z gościem". Jednym z tematów rozmowy była Nagroda Literacka Nike, którą pisarz otrzymał w tym roku za powieść "Null".
Prowadzący zapytał, czy nie ma wrażenia, że nagrodę przyznano mu dlatego, że "naprawdę już musiano to zrobić", a nie dlatego, że środowisko związane z konkursem szczególnie chciało go wyróżnić. - Wcześniej było już kilka okazji do tego - uzupełnił.
- To jest rzeczywiście niezręczna sytuacja i chyba nie wypada mi o tym mówić, bo nie wypada być recenzentem własnej literackiej kariery. To byłoby po prostu niestosowne - odpowiedział Twardoch.
Nagrodę Literacką Nike 2026 Twardoch otrzymał 4 października za wydaną rok wcześniej powieść "Null", osadzoną w realiach wojny w Ukrainie. Pisarz zdobył w tym roku również Nike Czytelników.
ZOBACZ: Nagroda Literacka "Nike" 2026. Wygrała powieść "Null" Szczepana Twardocha
Twardoch wraca do głośnego wpisu. "Byłem tym zirytowany"
W dalszej części rozmowy prowadzący przypomniał Twardochowi jego komentarz opublikowany po wyborach parlamentarnych w 2023 roku. Pisarz napisał wówczas: "Jakoś nieźle ta demokracja wygląda, jak na coś, co się tyle razy rzekomo skończyło".
Wpis pojawił się dwa dni po wyborach z 15 października 2023 roku, które doprowadziły do utraty władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Twardoch kpił wówczas z wielokrotnych ostrzeżeń przed "końcem demokracji" i przekonywał, że skoro PiS przegrało wybory i oddało władzę, zapowiedzi nieuchronnej dyktatury okazały się przesadzone. Jego komentarz wywołał wówczas szeroką dyskusję.
- Nie ma zdania, które bardziej godziłoby w to środowisko, od którego dostał pan nagrodę - podkreślił Piotr Witwicki.
- Rzeczywiście środowisko, od którego dostałem Nike, było tym trochę zirytowane. No bo jak się przez osiem, prawie dziewięć lat cały czas mówiło o końcu demokracji w Polsce i niechybnie nadchodzącej dyktaturze, która jednak nigdy nie nadeszła, a nadchodziła w zasadzie co miesiąc wielkimi krokami, to rzeczywiście ja byłem tym zirytowany, a później rozbawiony. Więc trochę sobie z tego żartowałem - mówił Twardoch.
Pisarz zaznaczył, że podobny problem dostrzega w podejściu do polityki migracyjnej na granicy polsko-białoruskiej. - Trochę mnie bawi, a trochę smuci, że kiedy PiS prowadził swoją politykę, to był praktycznie faszyzm, godzenie w prawa człowieka. Ja próbowałem delikatnie powiedzieć, że to jest polityka całej Unii Europejskiej - stwierdził.
WIDEO: "Polityczny WF z gościem", Szczepan Twardoch
"Pushbacki PiS były oznaką faszyzmu, a obecnego rządu są uśmiechnięte?"
Twardoch zwrócił uwagę, że po zmianie władzy zasadniczy kierunek polityki państwa na granicy z Białorusią nie został odwrócony. -Najbardziej uderzające jest to, że rządy Koalicji Obywatelskiej w pełni kontynuują tę politykę. Tam się nic nie zmieniło na granicy. Większość tych liberalnych krytyków ma niezwykłą umiejętność zamykania oczu na rzeczywistość - powiedział.
Następnie postawił pytanie dotyczące oceny działań kolejnych rządów. - Pushbacki pisowskie były oznaką faszyzmu, a pushbacki obecnego rządu są uśmiechnięte? Europejskie? To są elementy polskiego życia publicznego, których ja nie znoszę dobrze - mówił.
ZOBACZ: Rocznica prezydentury Karola Nawrockiego. Bilans pierwszych 365 dni
Słowa Twardocha odnoszą się do kontynuowania restrykcyjnej polityki na granicy z Białorusią również po objęciu władzy przez koalicję na czele której stoi Donald Tusk. Human Rights Watch wskazywał, że pushbacki były stosowane także po zmianie rządu, a w 2025 roku władze dodatkowo wprowadziły możliwość czasowego ograniczenia prawa do składania wniosków o ochronę międzynarodową na tej granicy.
Ograniczenie obowiązuje od marca 2025 roku i było następnie wielokrotnie przedłużane; we wrześniu 2026 roku rząd zdecydował o kolejnym 60-dniowym okresie jego obowiązywania.
Twardoch: Polaryzacja zabija nasze państwo
Pisarz przekonywał, że w swoich publicznych wypowiedziach nie stara się opowiadać po jednej ze stron politycznego sporu, lecz bronić możliwości bardziej złożonego spojrzenia na rzeczywistość. - Nie stawałem wówczas w niczyjej obronie. Stałem w obronie prawa do niuansu. Mnie interesuje niuans, złożoność. A to, co mnie irytuje najbardziej, to chyba skłonność do bolesnych uproszczeń i trybalizacji polskiego życia publicznego - powiedział.
Według Twardocha konsekwencje takiego sposobu prowadzenia politycznej debaty wykraczają poza sam spór partyjny. - To zabija nasze państwo, nie tylko nasze społeczeństwo. Ta trybalizacja, ta polaryzacja, która każe porzucić logos - mówił.
ZOBACZ: "Prezent urodzinowy dla Putina". Zełenski skomentował decyzję Trumpa
Pisarz odwołał się przy tym do klasycznego podziału środków perswazji na logos, ethos i pathos, czyli argumentację opartą odpowiednio na rozumie, wiarygodności i wartościach oraz emocjach. - U Arystotelesa są trzy poziomy retoryki: logos, ethos i pathos, czyli rozum, wartości i emocje. My w Polsce niestety używamy tylko ethosu i pathosu i to jest bardzo niepokojące - ocenił.
Staram się stanąć po stronie niuansu. Chcę tylko bronić rozumu w myśleniu o polskiej racji stanu, ponad emocjami i ponad wartościami - podsumował Szczepan Twardoch.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.