Niepokojący sygnał z Pjongjangu. Korea Południowa wzywa do rozmów

Władze Korei Południowej wezwały Koreę Północną do rozmów w celu zmniejszenia napięć i zapobiegnięcia incydentom na granicy.
Siostra przywódcy Korei Północnej zapowiedziała gotowość środków reagowania i rozmieszczenie głośników propagandowych przy granicy.
Według ekspertów działania i komunikaty Korei Północnej mają na celu wywarcie presji na Koreę Południową bez natychmiastowego eskalowania konfliktu.
Korea Południowa chce załagodzić sytuację po tym, jak reżim w Pjongjangu ogłosił, że nie będzie już dążyć do dialogu z sąsiednim państwem. Korea Północna wprost określa władze w Seulu jako "wrogie".
Południowokoreańskie Ministerstwo Obrony zaapelowało, by niezwłocznie omówić działania mające na celu złagodzenie napięć na granicy - podała agencja Reutera.
Korea Północna grozi interwencją militarną na granicy
Kim Jo Dzong, wpływowa siostra przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una, informowała, że na granicy zostaną postawione w stan gotowości "środki odstraszania".
- Nasze nowe środki reagowania zostaną wprowadzone w stan gotowości bojowej na całej południowej granicy, a głośniki (z przekazem propagandowym - red.) skierowane w stronę Republiki Korei będą gotowe do działania już za kilka dni - cytuje jej słowa agencja KCNA.
Jak przekonywała Kim Jo Dzong, umocnienie Wojskowej Linii Demarkacyjnej (MDL) docelowo obniży ryzyko incydentów zbrojnych. Przestrzegła jednak władze w Seulu, że jakikolwiek "błąd wynikający z brawury" spotka się z natychmiastowym odwetem i "bezwzględną eliminacją" sił przeciwnika.
Kolejne napięcia na Półwyspie Koreańskim
Napięcie między państwami koreańskimi narasta od września, gdy w wyniku eksplozji miny w dzielącej Koree Strefie Zdemilitaryzowanej (DMZ) rannych zostało trzech południowokoreańskich żołnierzy. Śledztwo armii Korei Południowej i Dowództwa ONZ (UNC) wykazało, że ładunki podłożyli wojskowi z Północy.Pjongjang odrzucił te ustalenia jako sfałszowane.
Odnosząc się do reakcji Pjongjangu poseł południowokoreańskiej Partii Demokratycznej Kim Bjung Dzu zarzucił w środę w mediach społecznościowych reżimowi północnokoreańskiemu "bezczelne i bezwstydne" odwracanie ról, w którym winny oskarża poszkodowanego, i zażądał przeprosin.
Kim Jo Dzong bezpośrednio odniosła się w komunikacie do wpisu posła, stwierdzając, że nigdy wcześniej nie spotkała "tak głupiej i żałosnej" osoby i zaapelowała, aby "przestał bełkotać i natychmiast zamknął usta".
Ekspert uspokaja: Próba presji na Koreę Południową
Agencja Yonhap zwraca uwagę, że komunikaty i ostrzeżenia Kim Jo Dzong, która od początku tygodnia zapowiada rozmieszczenie "dodatkowych środków taktycznych" i uruchomienie głośników na granicy, nie zostały opublikowane w mediach drukowanych skierowanych do obywateli Korei Północnej, jak np. "Rodong Sinmun".
Zdaniem prof. Jang Mu Dzina z Uniwersytetu Studiów Północnokoreańskich chodzi o uniknięcie wywołania paniki i niepokoju wśród żołnierzy oraz ich rodzin. Analitycy zwracają uwagę, że sformułowanie o "stanie gotowości" głośników - zamiast ich natychmiastowego włączenia - wskazuje na próbę presji i zarządzania sytuacją przy jednoczesnym unikaniu bezpośredniego starcia zbrojnego.
Oba państwa koreańskie formalnie pozostają w stanie wojny, ponieważ konfliktu zbrojnego z lat 1950-53 nie zakończył traktat pokojowy, ale rozejm. Pjongjang zintensyfikował zaminowywanie DMZ w celu trwałego odcięcia granicy od początku 2024 roku, kiedy północnokoreański lider uznał Koreę Południową za "głównego wroga" swojego państwa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.