Pogrom i możliwe nowe otwarcie [OPINIA]
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
To już nawet nie jest liczenie, to nokaut wyborczy. Monika Piątkowska wspierana przez KO i PSL przegrała z kretesem z Łukaszem Gibałą. Udało jej się pozyskać od pierwszej tury nieco ponad 6 procent nowych wyborców, co jest wynikiem dramatycznym, bo oznacza to, że nie zyskała nawet głosów ludzi głosujących na partie koalicji.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
To absolutna porażka, bo Gibała wygrał z nią grubo ponad 20 procentami głosów. I nawet jeśli Koalicja Obywatelska będzie teraz opowiadać, że w Krakowie tylko raz udało jej się wygrać z kandydatami miejskimi, to… i tak musi ona zmierzyć się z sygnałem, który jest dla niej wyraźnie niekorzystny.
Jaki to sygnał? Otóż te wyniki wyborcze pokazują - biorąc poprawkę na fakt, że są to wybory samorządowe, a w polityce krajowej nie ma (być może jeszcze) ogólnopolskiego Łukasza Gibały - gdzie sięga poziom poparcia samej KO i to w mieście, które mu sprzyja.
Oczywiście w wyborach parlamentarnych ten poziom można przeskoczyć, ale niewiele wskazuje na to, by jakoś zasadniczo. A do tego, co nie mniej istotne, te wyniki pokazują (biorąc poprawkę na fakt, że Gibała ma poglądy raczej liberalno-lewicowe), że elektoraty koalicji rządowej wcale się nie sumują na kandydaturach KO. I to jest coś, co Donald Tusk i jego sztab będą musieli poważnie rozważyć.
KO nie jest jedyną przegraną w tych wyborach
Istotny sygnał - i to kolejny - dostał także sam premier, który, owszem, skutecznie mobilizuje twardy elektorat, ale wyraźnie stracił już zdolność mobilizowania innych, a jego wsparcie nie pomogło ani Rafałowi Trzaskowskiemu, ani Monice Piątkowskiej. To ważny sygnał, którego nie da się już ponownie zwalić na kandydatów, którzy nie byli odpowiedni, a nie da się zrzucić, bo ostatecznie za ich wybór odpowiada lider KO. I to również on sam i jego sztab będą musieli odrobić.
Ale, żeby nie było wątpliwości, KO nie jest jedyną przegraną w tych wyborach, bo tu w istocie przegrali niemal wszyscy. Konfederacja nie była nawet w stanie wprowadzić swojego kandydata, a przy okazji ujawniła ostry spór między dwoma swoimi częściami składowymi, PiS zebrał mniej głosów (choć miał niezłego kandydata) w tych wyborach niż w poprzednich, a Nowa Lewica przegrała rywalizację z Partią Razem.
To wszystko pokazuje nie tylko, że wybory samorządowe rządzą się inną logiką niż ogólnopolskie, ale także że Polacy mają dość głównego nurtu politycznego.
I to jest kolejny ważny sygnał z tych wyborów. Sygnał, który może dać wiatr w żagle nie tylko Partii Razem, ale i prawicowym populistom od Grzegorza Brauna. To ostatnie może nie być oczywiste, bo kandydat Korony przegrał absolutnie, ale to dlatego, że Kraków generalnie nie przepada za tego rodzaju partiami, więc rozczarowani zagłosowali na Gibałę czy Aleksandrę Owcę… W innych miejscach jednak głosy rozczarowanych może zgarnąć właśnie Korona Polska, o ile nie pogrąży się ostatecznie kolejnymi wypowiedziami swojego lidera.
Ostatni element układanki powyborczej
I tu dochodzimy do ostatniego elementu układanki powyborczej. To, co wydarzyło się w Krakowie, uświadamia, że istnieje spore zapotrzebowanie na partię zmiany, która nie będzie skrajnie prawicowa i populistyczna, a stanie się realną trzecią drogą. Wyborcy szukają alternatywy, niekoniecznie chcą powrotu do władzy PiS (co widać w sondażach), ale nieszczególnie wierzą też obecnej koalicji i ostatecznie są gotowi oddać głos na kogoś radykalnie innego, kto - jak Łukasz Gibała - będzie zdolny nie polaryzować opinii, ale dogadywać się z każdym.
To zaś może oznaczać, że po raz kolejny pojawia się luka, którą mogłaby wykorzystać jakaś partia centrowa, która pokazałaby się jako realna alternatywa dla wszystkich. Rozczarowani wyborcy lewicy mają już swoją formację, a jest nią Razem, prawica podobnie, ale są w Polsce wciąż - coraz lepiej widoczni - rozczarowani wyborcy centrum, a dla nich wciąż nie ma propozycji.
Czy może się ona jeszcze ukształtować? To się dopiero okaże, ale te wyniki wyborcze jednoznacznie wskazują, że na taką formację może być zapotrzebowanie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.