Były oficer służb o sprawie Marcina Romanowskiego. "Jest parę sygnałów"
Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza. Polityk PiS stwierdził w nim m.in., że ma paszport "wydany na inną tożsamość". Naddniestrze to separatystyczny region Mołdawii, który od lat 90. XX w. funkcjonuje jako państwo nieuznawane, w dodatku silnie wspierane przez Rosję.
Były oficer służb o sprawie Marcina Romanowskiego. "Jest kilka sygnałów"
— Zastanawiam się nad planowaniem w czasie, kiedy [Marcin Romanowski] pełnił urząd przed wyborami [2023 r.]. Jeżeli miałby dostęp do dokumentów, które miałyby znaczenie dla negocjacji w sprawie listu żelaznego, to musiał się przygotować. Człowiek, który pracuje w Ministerstwie Sprawiedliwości, nawet jeżeli nie odpowiada za pion prokuratury, to z różnych sytuacji może mieć dostęp do dokumentów ze śledztw. Nie wszystkie śledztwa kończą się aktem oskarżenia, tym bardziej nie wszystkie kończą się skazaniem, a w materiałach śledczych jest mnóstwo informacji, które mogą być kompromitujące dla polityka czy rozpoznawalnej osoby — mówił Piotr Niemczyk.
Były oficer służb specjalnych zwrócił uwagę, że "ktoś, kto zrobiłby sobie kopię takich dokumentów, mógłby próbować wykorzystać wiedzę do negocjacji". — Trudno mi sobie wyobrazić, że w liście żelaznym byłby taki szantaż, że jeżeli go nie dostanę, to ujawnię dokumenty. Tego tam raczej nie ma. Ale jest parę innych sygnałów, które mogą taką informację przekazać. Przede wszystkim ma adwokata, który go reprezentuje. Co do tego, że ma on kontakt z Romanowskim, nie ma wątpliwości. Taki negocjator mógłby ewentualnie przekazać taką sugestię — zauważył.
Gość "Onet Rano." pytany, czy były wiceminister sprawiedliwości, to "ciekawy kąsek" dla Rosjan, odpowiedział: — Bardzo ciekawy. Jeżeli on miał dostęp do postępowań prokuratorskich, jeżeli on tę wiedzę wyniósł, to ona może być bardzo ciekawa z punktu widzenia obcych służb. Właśnie ze względu na kompromaty. Ale chciałbym zwrócić uwagę — czasami ktoś nie musi mieć dostępu do tajnych informacji, tylko np. opowiada charakterystyki osób: polityków, urzędników partyjnych, okołorządowych, świadczących usługi sekretarskie. Celem werbunku rzadziej jest czynny polityk, częściej ktoś z jego najbliższego otoczenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.