InquirerPalace to Pia Cayetano on fear for her liberty: Is this paranoia? Don’t panicESPNCavaliers promote Weems to take over GM roleRTP DesportoUEFA e CONCACAF pedem dados à FIFA sobre projeto de privatizar MundiaisESPN Deportes¿Con un Joel Embiid saludable, los 76ers son imparables?Daily MaverickAGE OF ACCOUNTABILITY: Five criminal cases later, Ekurhuleni fires Julius MkhwanaziThe Jerusalem PostSaudi Aramco suspends European crude deliveries after East-West pipeline attack - reportוואלהבן 30 נפל מסוס באום אל פחם: מצבו קשהComplete Sports‘He Has To Go’ –Germany FA Tells InfantinoGlobal NewsOttawa mayoral candidate charged for alleged death threats against Sutcliffe, FordNOSAmerikaanse sancties raken vooral middenstand Iran: 'Geen mens kan dit volhouden'الشرقمعارك شمال كردفان.. الجيش السوداني يوسع انتشاره حول سودريWirtualna PolskaSypią się donosy. Kto w Polsce donosi najczęściej?
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 18, 2026

Przeżył wiele alarmów, pracuje w zasięgu rosyjskich dronów. Bezlitośnie wskazuje słabość Polski

Translate

– Mamy więc bardzo różne zachowania, co świadczy o braku jednolitych procedur. To aż smutne, bo wygląda na to, że wiele instytucji przespało pięć lat wojny w Ukrainie. Był czas, żeby się przygotować, a właściwie nie jesteśmy przygotowani wcale – komentuje dla WP Tomasz Sikora z Fundacji Sikorki na Ukrainie. Organizacja ta wspiera żołnierzy walczących na froncie wojny w Ukrainie. Sikora wielokrotnie doświadczał alarmów i jeździ w rejon blisko frontu wojny, w rejonach znajdujących się w zasięgu rosyjskich dronów.

Jego zdaniem problem reakcji na alarmy w Polsce nie dotyczy wyłącznie pojedynczych decyzji dyrektorów czy urzędników. – Polska kupuje czołgi, armatohaubice i zestawy przeciwlotnicze, ale nie przygotowujemy właściwie społeczeństwa. Źle się komunikujemy – mówi. Nawiązuje do instrukcji z poradnika bezpieczeństwa, który w razie alarmu każe szukać miejsca schronienia. Wcześniej trzeba jednak wiedzieć, gdzie takie schronienie się znajduje.

DLA CIEBIE

30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii

Pytany o to, co powinni zrobić wójtowie, burmistrzowie i osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w instytucjach, Sikora rekomenduje przede wszystkim korzystanie z doświadczeń ukraińskich.

– Najlepiej czerpać wiedzę bezpośrednio od fachowców i ludzi, którzy doświadczają tej wojny. Urzędnicy samorządów powinni szukać kontaktu z miastami partnerskimi w Ukrainie. Trzeba nawet na własną rękę szukać wiedzy i doświadczeń, w razie potrzeby adaptować to do krajowych warunków. Uważam, że nie jesteśmy przygotowani od góry, od strony struktur państwa – ocenia.

Do piwnicy, na salę gimnastyczną albo pod drzewo. Co poszło nie tak?

Przypomnijmy, że w czwartek na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego zostały włączone syreny alarmowe w związku z zagrożeniem podczas ataku Rosji w Ukrainie.

Jak wynika z relacji uzyskanych przez Wirtualną Polskę, podczas czwartkowego alarmu wystąpiło kilka różnych wariantów postępowania. W niektórych szkołach dzieci zwalniano do domów albo proszono rodziców o ich odbiór - a to mimo trwającego alarmu. Pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia w Rzeszowie wyszli natomiast na zewnątrz, jak przy ewakuacji w czasie pożaru. W części szkół uczniów ewakuowano do piwnic lub na najniższe kondygnacje - to rekomendowane działanie w takich wypadkach.

Jednak w I Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie zajęcia były kontynuowane bez zmian. "Dostaliśmy alerty i słyszeliśmy syreny, ale lekcja odbywała się normalnie. Pani dyrektor przekazała przez radiowęzeł, żeby zachować spokój, bo nic się nie dzieje, i poleciła kontynuować zajęcia" – relacjonowała uczennica w rozmowie z portalem Rzeszów News.

Tomasz Sikora zwraca uwagę, że reakcje przechodniów na alarmy będą bardzo różne. Tak jest w Ukrainie, będącej pod ostrzałem.

– Część osób przyzwyczaiła się już do alarmów, inni kalkulują, że skoro drony czy rakiety zwykle atakują nad ranem albo po południu, to można kontynuować swój dzień. Będą też osoby sparaliżowane strachem, które nie ruszą się z miejsca. Natomiast obowiązkiem osób odpowiedzialnych jest przekazanie alarmu. Jeśli alarm jest ogłaszany na przykład w sklepie czy urzędzie, jego pracownicy poinformują klientów, że istnieje zagrożenie i wskażą im, jak powinni się zachować – mówi Sikora.

Zasada dwóch ścian. "Radzę wziąć to sobie do serca"

Jak relacjonuje rozmówca, w piątym roku wojny Ukraińcy wiedzą już, że kiedy lecą drony, można schować się na klatce schodowej albo w przedpokoju. Obowiązuje zasada ukrycia się za dwiema ścianami. Dron może przebić jedną ścianę, ale za drugą człowiek jest już w miarę bezpieczny – mówi dalej Sikora. – Kiedy lecą rakiety balistyczne, sytuacja jest znacznie gorsza. Trzeba szukać schronienia głęboko pod ziemią. Rakieta balistyczna może zburzyć cały budynek i zawalić piwnicę. Dlatego schronienie w piwnicy powinno mieć dwa wyjścia. Powinno być też wyposażone w zapas wody, wentylację i apteczkę – dodaje.

Jak zachować się po usłyszeniu sygnału alarmowego?
Jak zachować się po usłyszeniu sygnału alarmowego? © WP

Sikora uważa, że należy poważnie brać pod uwagę możliwość wystąpienia w Polsce sytuacji, które dziś znamy z relacji z Ukrainy.

– Osobiście rozważam prawdopodobieństwo, że sytuacje, które znamy z relacji z Ukrainy – ataki dronowe i rakietowe – przeniosą się do Polski. Radzę wziąć to sobie do serca. Rosja nie może pokonać ukraińskiej armii, chce za to złamać opór społeczny. Sądzę, że celem są również społeczeństwa krajów wspierających Ukrainę. Nas także może dotknąć terror – podsumowuje ekspert.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.