"To dla mnie wielki zawód". Arłukowicz bez ogródek o Kołodziejczaku

– To dla mnie wielki zawód ten Kołodziejczak cały – przyznał w programie "Tłit" Wirtualnej Polski europoseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz. Polityk odniósł się do głośnej afery wokół zawieszonego posła KO, zarzutów formułowanych przez kobiety w mediach oraz kuriozalnej konferencji prasowej z udziałem Krzysztofa Rutkowskiego. Arłukowicz skomentował także pomysł testów narkotykowych dla parlamentarzystów.
Wokół Michała Kołodziejczaka gęstnieje atmosfera po publikacjach Kanału Zero, w których pojawiły się poważne oskarżenia dotyczące m.in. przemocy wobec kobiet oraz zażywania substancji odurzających. Choć poseł został już zawieszony w klubie Koalicji Obywatelskiej, sprawa wciąż budzi ogromne emocje w obozie rządzącym.
Prowadzący program "Tłit" Michał Wróblewski zapytał Bartosza Arłukowicza wprost, czy Kołodziejczak stał się obciążeniem dla partii.
– Wie pan, to dla mnie wielki zawód ten Kołodziejczak cały. Ja go personalnie polubiłem. Znałem go tylko z telewizji przed momentem przystąpienia na listy Koalicji Obywatelskiej (...). Uważałem go za polityka, który rokuje, który pokazał, że ma energię, moc. Okazało się, że ta energia i moc chyba jest spożytkowana w niewłaściwym kierunku i został ukarany – stwierdził europoseł, zaznaczając, że z Kołodziejczakiem łączą go wyłącznie relacje czysto polityczne.
Zawieszenie to za mało? "Trzeba parę rzeczy wyjaśnić"
Dopytywany o to, czy lider AgroUnii powinien zostać definitywnie wyrzucony z klubu parlamentarnego KO, Arłukowicz apelował o rozwagę i rzetelne wyjaśnienie sprawy.
– Spokojnie, trzeba też parę rzeczy wyjaśnić. Na razie został zawieszony, czyli nie ma możliwości wpływu na decyzje, jakie podejmuje klub Koalicji Obywatelskiej. To jest kluczowa sprawa – podkreślił. Dodał przy tym, że choć materiałów medialnych nie wolno lekceważyć, kluczowe powinno być zaangażowanie organów ścigania.
– Bardzo chciałbym wiedzieć, czy te panie, państwo, którzy byli łaskawi opowiedzieć o swoich trudnych, wstrząsających historiach współpracownikom pana Stanowskiego w Kanale Zero, zgłosili się także do prokuratury – mówił europoseł KO, zaznaczając, że chciałby mieć pewność, iż w tej sprawie nie doszło do żadnej formy szantażu.
Spięcie wokół Rutkowskiego. "To naprawdę żenujące"
Jednym z najostrzejszych wątków rozmowy była ocena poniedziałkowych działań Michała Kołodziejczaka, który w obronie przed zarzutami nawiązał współpracę z Krzysztofem Rutkowskim. Zdaniem Arłukowicza taki ruch tylko pogrąża polityka.
– Dla mnie to jest ośmieszające. Dziwię się w ogóle Kołodziejczakowi, że on to zrobił – ocenił gość WP. Odnosząc się barwnie do wizerunku znanego detektywa, dodał: – Nie mam żadnych uwag do Rutkowskiego. Chce być celebrytą, chce chodzić w rozpinanych koszulach ze złotymi łańcuchami na szyi, ma do tego prawo. Jak chce przykładać sobie garnki do głów, żeby sobie tworzyć nowe fryzury, niech to robi (...). Ale jeśli polityk chce być traktowany poważnie, no to musi też poważnie prowadzić swoje sprawy.
Arłukowicz zaznaczył, że formułowane zarzuty są zbyt dużego kalibru, by odpowiadać na nie medialną maskaradą.
– Jeśli to wszystko jest prawda, co pokazało Zero, to oczekiwałbym od Kołodziejczaka przyznania się do tej części czy całości winy (...), bądź dyskutowania, jeśli jest to nieprawda. Zasłanianie się jakimiś pancernymi wozami Rutkowskiego i występowanie jakiegoś celebryty na korytarzu sejmowym jest naprawdę żenujące. Miejscem tych celebrytów jest Roztańczony Narodowy, a nie polski Sejm – grzmiał europoseł, przypominając, że sprawa dotyczy zarzutów używania substancji odurzających i przemocy wobec kobiet.
Testy narkotykowe dla polityków? Riposta w stronę PiS
W reakcji na aferę politycy Prawa i Sprawiedliwości zaczęli głośno domagać się przeprowadzenia obowiązkowych testów narkotykowych wśród członków rządu i parlamentarzystów koalicji. Bartosz Arłukowicz w programie "Tłit" odpowiedział na te postulaty z wyraźną ironią.
– Jak słyszę tych Czarnków i Morawieckich, generalnie pisowcy mówią, że trzeba zrobić testy na narkotyki dla rządu, więc ja nie mam z tym najmniejszego problemu. Ale chciałbym wykonać testy na złodziejstwo PiS-u. Jeśli my mamy poddawać się testom na narkotyki, to ja chciałbym wykonać u nich test na złodziejstwo – podsumował europoseł KO.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.