"Wyświęcić plac". Tak w Boćkach mówią po potrąceniu dziecka

- Wniosek prosty, trzeba wszędzie uważać - komentuje w rozmowie z Wirtualną Polską mieszkaniec Boćków na Podlasiu, gdzie 47-letni mężczyzna podczas cofania samochodem z przyczepką potrącił 4-letniego syna. Trzy lata temu ten sam ojciec śmiertelnie przejechał swojego 10-miesięcznego syna na tej samej posesji.
- W Boćkach mówią, żeby oni ten swój plac wyświęcili, bo to już drugi wypadek taki sam - mówi mężczyzna.
Do wypadku doszło 16 sierpnia ok. godz. 9. Ojciec dziecka tłumaczył policjantom, że przestawiał auto i był przekonany, że 4-latek przebywa w domu. Zatrzymany przyznał się do winy — postawiono mu zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, za co grozi do pięciu lat więzienia.
Szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim potwierdził TVN24, że 26 sierpnia 2023 r. na tej samej posesji ojciec tym samym samochodem terenowym śmiertelnie potrącił 10-miesięczne niemowlę, które niezauważenie wyczołgało się na podwórko. Sąd I instancji skazał go wówczas na osiem miesięcy pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci, jednak sąd II instancji nadzwyczajnie złagodził karę — ojciec zapłacił jedynie 2 tys. zł grzywny.
- To normalna rodzina - mówi mieszkaniec Boćków w rozmowie z WP. Wskazuje, że powodem była najpewniej nieuwaga. - Wszędzie trzeba uważać. A jeszcze jak dzieci są małe. Teraz te maluchy to wszędzie wejdą.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.