Żukowska o sprawie Kołodziejczaka. "Absolutnie szokujące"

- Jego wiarygodność kompletnie wyparowała - stwierdziła w programie "Tłit" posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska, komentując sprawę byłego wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka. Przyznała także, że jest on już "politycznie skończony.
- W przyszłym tygodniu posiedzenie Sejmu. Jest szansa, że pani tam niechcący wpadnie na Michała Kołodziejczaka? - z takim pytaniem Tomasz Żółciak prowadzący program "Tłit" zwrócił się do posłanki Lewicy Anny Marii Żukowskiej.
- No, na pewno niechcący, jeżeli w ogóle - odparła.
- A jeżeli pani wpadnie, to ma pani mu coś do powiedzenia? Oczywiście piję do tych kontrowersji, które ostatnio się pojawiły. Były nagrania, jakieś, powiedzmy, osobliwe konferencje prasowe, na przykład Krzysztofa Rutkowskiego, który jest jego pełnomocnikiem, jak rozumiem - dopytywał prowadzący program.
- To jest dla mnie absolutnie szokujące - stwierdziła. - Ten człowiek już dawno temu się skompromitował, pamiętamy, to chyba była strona indyjska, która zgłaszała, że po prostu pan minister podczas jakichś rozmów, negocjacji zasnął w ich trakcie - dodał Żukowska (w rzeczywistości chodziło o incydent podczas negocjacji z Ukrainą w 2024 roku - przyp. red.).
Posłanka Lewicy stwierdziła, że tak naprawdę nie zna Michała Kołodziejczaka i nie wie, czym zajmował się się w resorcie rolnictwa.
- Nie ma pani wrażenia, że jeżeli chodzi o posłanki, to wokół tematu Kołodziejczaka mogłoby być trochę głośniej, bo jednak dotykamy tutaj bardzo takich delikatnych, ale jednocześnie fundamentalnych spraw, tego, jak się traktuje współpracowników, kobiety - zauważył Żółciak.
- Nie sądzę, to są kwestie, które powinny rozstrzygnąć organy ścigania, to znaczy musi być zawiadomienie do prokuratury. Wiem, że już jedno zostało złożone, bo tu mamy kwestię kryminalne - potencjalnie oczywiście, zaznaczam, bo ja też nie mam stuprocentowej pewności, czy te nagrania były zmontowane, czy nie były. Nie mam takich narzędzi, żeby to zweryfikować, chociaż są ludzie, którzy twierdzą, że tutaj coś może być na rzeczy - odparła szefowa klubu parlamentarnego Lewicy.
- Ja jestem ostrożna, czekam na rozstrzygnięcie, mam nadzieję, że ono nastąpi, dotyczące właśnie tego, czy prokuratura podejmie się ścigania w sprawie udzielania środków odurzających. Też jest tutaj pole do interpretacji, czy doszło do przestępstwa zgwałcenia. Też znak zapytania, bo nie wiem, czy w tej sprawie, też zostało złożone zawiadomienie, ale jest taka szansa, że takie zdarzenie miało miejsce - mówiła Żukowska.
- Czy pani zdaniem Michał Kołodziejczak jest politycznie skończony? - zapytał prowadzący.
- Myślę, że tak - odparła posłanka Lewicy.
- I rozumiem, że w żaden sposób nie znajdzie się już miejsce dla niego na listach koalicji? - dopytywał.
- Byłabym zdumiona, gdyby to się zdarzyło. Mamy zapowiedź też ze strony Koalicji Obywatelskiej, że w tej chwili jest zawieszony pan Kołodziejczak w prawach członka klubu, a jeżeli nie złoży wyjaśnień, a chyba to się nie wydarzyło, to zostanie z tego klubu wykluczony - przypomniała Żukowska.
- Gdybym był złośliwy, a nie jestem, to bym przypomniał takie słynne słowa marszałka Czarzastego z 2020 roku, skierowane do Roberta Winnickiego, pamięta pani te słowa? "Rzuć tych wszystkich swoich ultrakatolickich kolesi i chodź do mnie. U nas można pić, ćpać, palić, a seksu będziesz uprawiać, ile chcesz. Wolny seks jest po prostu" - stwierdził Żółciak (przypomnijmy, że słowa te były żartobliwą reakcją na przemówienie Roberta Winnickiego podczas Marszu Niepodległości w 2020 roku, podczas którego ten stwierdził, że ""Lewica oferuje wam, jak twierdzi wolność. Jaka to wolność? To wolność polegająca na tym, że macie tylko pić, ćpać, palić i wolny seks" - przyp. red.). - Niektórzy przypominają dziś to nagranie, mówiąc, że Kołodziejczak niech się transferuje do lewicy. Tam będzie mu super - dodał prowadzący.
- Jeżeli chodzi o ćpanie, to pan marszałek miał na myśli oczywiście marihuanę, bo mieliśmy też taki projekt dotyczący legalizacji marihuany, żadnych innych środków tutaj nie braliśmy pod uwagę. A wolny seks polega na tym, że jest za obopólną zgodą i ta zgoda musi być wyrażona świadomie. I to jest chyba różnica między słowami pana marszałka a tym, co pan Kołodziejczak robi w swoim życiu - zwróciła uwagę Żukowska.
Czyli rozumiem, lepiej, żeby się specjalnie nie eksponował medialnie i politycznie pan Kołodziejczak? - dopytywał prowadzący.
- Nie zamierzam być doradcą pana Kołodziejczaka, ale myślę, że naprawdę tutaj jego wiarygodność już kompletnie wyparowała, bo jeżeli ktoś się wspiera takimi postaciami jak pseudo detektyw Rutkowski, który występuje jakby nieomal był prawnikiem, a nie jest - stwierdziła Anna Maria Żukowska.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.