Punch2027: Rainbow coalition won’t win votes in Kwara — Accord PartyInquirerTagum diocese: Refrain from sexualized comments about ‘handsome’ priestESPNTransfer rumors, news: Could Viktor Gyökeres leave Arsenal in January?The Jerusalem Post'You are the real target': Netanyahu warns Iran developing ICBMs, nuclear weapons to target US한겨레고립·은둔 청년 담은 쿠키·라면·도시락… 천안에서 특별한 편의점 열린다UOLPapa Leão 14 reaparece no Vaticano um dia depois de receber alta hospitalar após cirurgia no pulmão.Collider19 Years Later, Marvel’s New Doctor Doom Is Officially Conquering Streaming With a 10/10 ThrillerSky TG24Selma Blair dopo l'incidente in volo: “Non volevo fare del male a nessuno”South China Morning PostHong Kong excels at medical research. So what is holding it back?ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioThe Straits TimesPSI forecast to be between 100 and 190 on Oct 19, says NEAn-tvPeking will Vormacht sichern : China will Export wichtiger KI- und Solartechnologien einschränken
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 18, 2026

Twierdzi, że lekarze ją odesłali. Po kilku godzinach w domu urodziła syna. Szpital podaje inną wersję

Translate

Międzyleski Szpital Specjalistyczny w Warszawie

Kobieta urodziła w domu, jej partner miał zdemolować SOR

Źródło wideo: "Fakty" TVN

Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP

Pani Wiktoria urodziła syna w domowej łazience. Kilka godzin wcześniej zgłosiła się do szpitala z bólem brzucha. Placówka twierdzi, że po badaniach kobieta wypisała się z oddziału ginekologiczno-położniczego na własne życzenie. Ona twierdzi, że to lekarze odesłali ją do domu. Sprawa została zgłoszona do Rzecznika Praw Pacjenta.

O awanturze w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym informowaliśmy w ubiegłym tygodniu. 26-letni mężczyzna wdał się w kłótnię z położnymi oraz pracownikami SOR. Podejrzany jest o kierowanie wobec nich gróźb karalnych, znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej oraz zniszczenie szpitalnego mienia, wartego 67 tysięcy złotych.

Pan Karol i jego partnerka Wiktoria opowiedzieli reporterowi "Faktów" TVN o tym, dlaczego doszło do tej sytuacji.

Partnerka 26-latka zgłosiła się na początku października do placówki w Międzylesiu z bólem brzucha, który interpretowała jako skurcze porodowe. W szpitalu trafiła na oddział ginekologiczno-położniczy, gdzie zrobiono jej serię badań. Lekarze orzekli, że poród jeszcze się nie zaczął.

Przedstawiciele szpitala twierdzą, że pacjentka na własne życzenie została wypuszczona do domu. Taką informację przekazała dyrektorka Elżbieta Mickiewicz-Dytko w piątkowym oświadczeniu oraz w rozmowie z reporterem "Faktów".

Pani Wiktoria zaprzecza. - Nie wpisałam się na żądanie. Nie podpisywałam żadnych papierów, że na żądanie. Nic takiego nie miało miejsca - zapewnia.

Pełnomocnicy rodziny z kancelarii Kryczka Szczypiński Adwokaci wydali w sobotę oświadczenie w tej sprawie. "Według pacjentki oraz uzyskanej przez nią karty konsultacyjnej personel medyczny szpitala nie stwierdził wskazań do jej hospitalizacji" - przekazali. Dodali, że kobieta zwróciła się do placówki z wnioskiem o udostępnienie pełnej dokumentacji medycznej, lecz dotąd jej nie otrzymała.

Podkreślają, że kobieta zgłosiła się do szpitala, bo "chciała być hospitalizowana".

Poród domowy i awantura w szpitalu

Kobieta wróciła do domu, wtedy rozpoczął się poród. Urodziła syna w łazience. Jak opowiadała, wszystko działo się błyskawicznie. Po kilku chwilach dziecko było już na świecie.

- Mały wypadł, uderzając główką o podłogę - relacjonowała.

Kobieta i dziecko wrócili do szpitala w Międzylesiu karetką. Dotarł tam także jej partner. To wtedy miało dojść do awantury w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.

Przedstawiciele placówki utrzymują, że mężczyzna zaatakował nie tylko personel, miał też być agresywny wobec członków rodziny partnerki.  

26-latek tłumaczy powody wybuchu agresji

Partner pani Wiktorii twierdzi, że niewiele z tego wydarzenia pamięta. W rozmowie z reporterem "Faktów" nie zaprzeczył jednak, że przyjechał do szpitala "w emocjach".

- Od tych informacji, które dostałem, miałem w głowie taką myśl, że dziecko może nie żyć. Nie dostałem informacji o oznakach życia, tylko po prostu, że leży i jest całe sine, jest masa krwi - wyjaśniał mężczyzna.

Obecnie stan dziecka jest określany przez jego rodziców jako dobry. Chłopiec jest już z nimi w domu.

Pełnomocnicy rodziny przekazali, że do Rzecznika Praw Pacjenta została skierowana skarga na działania personelu szpitala w sprawie pani Wiktorii.

Sprawę awantury na SOR bada policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe. Pan Karol ma status podejrzanego.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.