Rzecznik rządu porównał Głuchołazy do Japonii. "Co za klaun"
Rzecznik rządu Adam Szłapka odpierał zarzuty, że po powodzi z 2024 r. władze nie wyciągnęły wniosków i nie przygotowały Głuchołaz na gwałtowne nawałnice. W odpowiedzi przywołał nawet przykład Japonii. Do jego słów odnieśli się politycy, w tym m.in. przedstawiciele partii opozycyjnych.
Adam Szłapka
Źródło zdjęć: © PAP | Piotr Nowak
"Żyjemy w kraju w którym najlepszymi rzecznikami rządu są prawicowcy spłakujący się o pojawiające się od czasu do czasu dobre rozwiązania, a prawdziwy rzecznik rządu robi wszystko żeby ten rząd skompromitować" - napisał Adam Kościelak (Razem).
"A co by było, gdyby naprawdę było trzęsienie ziemi?" - dodał Damian Polak (PiS). "Szłapka porównuje zarządzanie kryzysowe w Japonii do reakcji władzy Koalicji na podtopienie w Głuchołazach. Borze zielony, co za klaun (pisownia oryginalna" - uważa Liliana Wiadrowska (Ruch Narodowy).
Jak informowaliśmy, w poniedziałek po godzinie 14:30 przez Głuchołazy przeszła potężna ulewa. Wystarczyło zaledwie 15-20 minut intensywnych opadów deszczu, by ulice miasta zamieniły się w rwące rzeki. Niektóre ulice były nieprzejezdne, a wielu mieszkańców musiało mierzyć się z podtopieniami.
Głuchołazy znowu pod wodą
W związku z tym pojawiły się oskarżenia polityków opozycji, ale także i zwykłych mieszkańców Głuchołaz, którzy mieli pretensje do rządu o to, że nie wyciągnięto wniosków po powodzi sprzed dwóch lat. - Po powodzi obiecali udrożnienie studzienek. I co? Zrobili tyle byle tylko powiedzieć, że zrobione i odfajkowane. Szkoda gadać - mówiła Wirtualnej Polsce jedna z lokalnych restauratorek.
Zarzuty, jakoby rząd nie przygotował miejscowości na obfite opady deszczu, odpierał Adam Szłapka, który był gościem w studiu Polsatu News. - Jeśli chodzi o odbudowę, też zabezpieczenie i odbudowę wałów powodziowych, zbiorników, to są wszystko inwestycje, ale tutaj są potrzeby, w które nie inwestowano przecież latami - mówił rzecznik rządu.
- To nie jest tak, że tylko w Polsce występują ekstremalne zjawiska pogodowe. 15-minutowe ulewy, które są niszczycielskie i wywołują kataklizmy, zdarzają się nie tylko w Polsce i tak trzeba zrobić wszystko, żeby przed tymi sytuacjami się zabezpieczyć, ale nie zawsze się da zabezpieczyć przed huraganami, przed ulewami, przed trzęsieniami ziemi - dodawał Szłapka.
Głuchołazy porównane do Japonii
W dalszej części wypowiedzi rzecznik rządu podał przykład Japonii. - Trudno zarzucać np. rządowi Japonii, że nie zabezpieczył wszystkiego przed trzęsieniem ziemi - powiedział. Jego słowa spotkały się z błyskawiczną kontrą prowadzącego. - Panie ministrze, trochę nie wierzę, że porównał pan trzęsienie ziemi do 15-minutowej ulewy w Głuchołazach. To jest zupełnie inna skala wydarzeń - podkreślił dziennikarz Polsatu Paweł Balinowski.
Szłapka wskazał wówczas, że nie należy bagatelizować żadnego zagrożenia. - Gigantyczne tragedie się dzieją w różnych miejscach świata w ciągu 10-15 minut. 15-minutowa ulewa może wywołać kilkunastominutową powódź, ponieważ ta woda się nie rozpłynie po strumieniach, po rzekach, tylko idzie olbrzymią falą - zaznaczył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.