"Raportowanie", nie "raport". Jak rząd spiera się z Pałacem o informacje z CIA na temat działań Rosji
– Czy myśli pan, że CIA przekazałoby raport do rządu, a do prezydenta nie? Że administracja Trumpa przekazywałaby dokumenty do Tuska, z pominięciem Pałacu? – pyta retorycznie jeden z współpracowników Karola Nawrockiego. I mówi: nie ma żadnego raportu z CIA w formie dokumentu, który trafiłby na biurko głowy państwa.
Prezydencki minister Marcin Przydacz – najpierw na portalu X, potem w rozmowie z Wirtualną Polską – stwierdził, że do prezydenta Karola Nawrockiego nie wpłynął żaden raport CIA w formie dokumentu. Z kolei rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał nam, że raport do głowy państwa trafił, choć nie sprecyzował, w jakiej formie.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Dziś już wiemy: dokumentu CIA, który miałby trafić na biurko głowy państwa, nie ma. Takie pismo nie zostało przekazane Karolowi Nawrockiemu. "Raport" to informacje przekazane w rozmowie ministra Tomasza Siemoniaka z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartoszem Grodeckim. Po tym jak koordynator ds. specłużb rozmawiał z dyrektorem CIA.
Słowem: Siemoniak zreferował Grodeckiemu swoją rozmowę z dyrektorem CIA. A także informacje uzyskane od premiera Donalda Tuska. Dokumentu z CIA nie przekazał. Pałac nic o takim dokumencie nie wie.
W tej sprawie został wywołany spór na portalach społecznościowych między rządem i Pałacem. "Chyba Panu nie powiedzieli. Albo po prostu nie ma Pan dostępu do informacji klauzulowanych" – odpowiedział Adam Szłapka Marcinowi Przydaczowi. I zamieścił wypowiedź szefa BBN Bartosza Grodeckiego, którą przytoczyła Polska Agencja Prasowa: "Prezydent Karol Nawrocki otrzymał informacje, które szef CIA John Ratcliffe przekazał ministrowi koordynatorowi służb specjalnych Tomaszowi Siemoniakowi".
Nie ma tu mowy o fizycznym raporcie.
Kulisy zamieszania
Jak informowała PAP, szef BBN Bartosz Grodecki potwierdził, że spotkał się w czwartek z ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem. Spotkanie odbyło się z inicjatywy ministra, który wrócił ze Stanów Zjednoczonych po rozmowie z dyrektorem Centralnej Agencji Wywiadowczej Johnem Ratcliffem.
– Minister Tomasz Siemoniak przekazał mi informacje, które uzyskał od szefa CIA w ubiegłym tygodniu. Informacje te przekazałem już panu prezydentowi – powiedział Grodecki. – Forma ich przekazania jest dla nas wtórna – dodał.
Dla rzecznika rządu, z którym skontaktowała się Wirtualna Polska, to potwierdzenie tego, iż do prezydenta miał trafić raport CIA, który miał otrzymać premier. Na pytanie, czy rząd przekazał Karolowi Nawrockiemu raport, padła odpowiedź twierdząca.
Ale inni przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego twierdzili inaczej – jak Marcin Przydacz, który przekazał, że "nie było żadnego ‘tajnego raportu CIA’ na biurku". "Wymyślone kłamstwo, żeby zelektryzować opinię publiczną i przyszpanować. Paski naiwnych mediów grzały dwa dni. Nikt nie sprawdził, nikt nie zweryfikował. Kto mu uwierzy, gdy rzeczywiście coś się będzie miało wydarzyć?" – pytał minister, mając na myśli premiera Tuska.
Odpowiedział mu szef kancelarii premiera Jan Grabiec. "Podważanie naszych relacji z USA to poziom absurdu, którego bym się nawet po kancelarii prezydenta nie spodziewał" – napisał.
Riposta Przydacza: "Po prostu przestańcie kłamać, najlepiej od dzisiaj (...) Przestańcie się zajmować tanimi sztuczkami PR i weźcie się do roboty".
Po tym, jak komentatorzy zauważyli rozbieżności w komunikacji Pałacu, głos zabrał ponownie szef BBN. "Tak, 'tajnego raportu na biurku nie było'. Jestem po rozmowie z ministrem koordynatorem, który poinformował mnie o szczegółach swojej wizyty w USA. Informacje te przekazałem następnie Prezydentowi RP" – napisał szef BBN Bartosz Grodecki.
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki skrytykował na antenie TVN24 wpis Przydacza. – To, co wyprawiają – bo tu nie da się użyć innego słowa – w bardzo poważnej dla bezpieczeństwa Polski sytuacji – politycy PiS-u, w tym niestety urzędnicy prezydenta tacy jak pan Przydacz, to jest absolutny skandal. Oni w momencie, w którym bezpieczeństwo Polski i całego Sojuszu Północnoatlantyckiego jest jeszcze bardziej niż w poprzednich latach i miesiącach zagrożone, robią sobie z tego gierki polityczne – komentował w "Jeden na jeden" w TVN24 wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki.
Dopytywany o to, czy na biurku Donalda Tuska znalazł się faktycznie tajny dokument od szefa CIA, stwierdził, że chodzi o informacje, które premierowi przekazał koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak po swojej wizycie w USA. – W ubiegłym tygodniu minister Siemoniak był w Waszyngtonie, spotkał się z szefem CIA. Szef CIA przekazał mu informacje, jak podkreślił sam Siemoniak, ważne dla bezpieczeństwa Polski. Minister Siemoniak niezwłocznie przedstawił te informacje premierowi. Nie ma w tym żadnego kłamstwa, nie ma w tym żadnej przesady – tłumaczył Bosacki.
– I to był ten raport, o którym mówił premier? – dopytywała prowadząca program Agata Adamek. – Tak – skwitował wiceszef polskiej dyplomacji.
O samym spotkaniu z dyrektorem CIA minister Siemoniak napisał dwa dni wcześniej, 8 września, na platformie X. "Jestem po bardzo ważnej rozmowie w siedzibie CIA z szefem Johnem Ratcliffem. Przekazałem właśnie premierowi Donaldowi Tuskowi najistotniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa Polski, które wynikają z tego spotkania. Sojusz polsko-amerykański jest silny i niezachwiany. Ścisła współpraca naszych służb specjalnych jest jednym z jego fundamentów. Dziękuję za przyjaźń, dziękuję za wsparcie i zaufanie do Polski" – napisał minister.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.