Bankructwo dewelopera, dostała 32 złote. "Po co mi to było?"
- Po co mi to było? - pyta na początku rozmowy z TVN24+ pani Aneta (imię zmienione).
Kobieta napisała do nas po reportażu "Superwizjera" o sprawie HREIT, w której według śledczych jest siedem tysięcy pokrzywdzonych. Przekazała, że współczuje klientom spółki, bo jej zdaniem czeka ich długa i bolesna walka o swoje.
Zna scenariusz. W 2006 roku wpłaciła deweloperowi około dwudziestu procent wartości dwupokojowego mieszkania. Po dwóch dekadach dostała od syndyka 32 złote.
Na dokończenie porzuconej przez dewelopera budowy wspólnota musiała znaleźć 18 milionów złotych, a niewiele brakowało, by nawet taka opcja nie wchodziła w grę.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.