Daily MaverickCOLLISION COURSE: Parliament summons SAA, demanding answers to deepening financial turmoil and turbulent governanceThe Jerusalem PostIsrael’s moment of truth: Knesset election pivotal to future US-Israel relationship - opinionInquirer5 most-wanted persons in Cordillera nabbedESPN Deportes5 motivos para creer en Real Madrid tras victoria ante BarcelonaESPNThe NFC East is a mess -- but the Cowboys or Eagles could take a step toward winning it MondayCollider‘Cyberpunk: Edgerunners’ Officially Returns With a New ExpansionComplete SportsOsimhen Brace Fires Galatasaray To Istanbul Derby Victory Over FenerbahçeSCMP ChinaNew levy on non-EU parcels kicks in on Sunday in a bid to curb the influx from ChinaZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioWirtualna PolskaRumuńskie służby wykryły rosyjską siatkę sabotażową. Duża seria celówNOSRoemenië: door Russische geheime dienst aangestuurd sabotagenetwerk ontdektTagesschauWahlsieg der Studentenliste: Serbien betritt politisches Neuland
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 26, 2026

Dwukadencyjne gry i zabawy. Kosiniak-Kamysz dla WP: "Idziemy dwutorowo"

Translate

Projekt ludowców, zakładający zniesienie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów, przepadł w głosowaniu. Ludowcy byli pewni, że mimo nieobecności premiera oraz kilku jego współpracowników-posłów znajdzie się większość. Tak się nie stało, a ludowcy za tę sytuację obwiniają głównie Lewicę. Liczyli bowiem na to, że jeśli wcześniej pomogą przegłosować dwa projekty aborcyjne (powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego i dekryminalizację pomocnictwa), posłowie lewicy pomogą przy dwukadencyjności.

- Współpraca z Lewicą po ostatnich doświadczeniach jest pod znakiem zapytania, mam nadzieję, że przyjdzie jakaś refleksja – mówi Krzysztof Paszyk, szef klubu PSL. Sprawa dwukadencyjności miała też nieoczekiwany efekt w postaci nagłej rezygnacji minister funduszy i liderki Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

PSL kontra Lewica

Pytanie, co dalej? – Będziemy szli dwutorowo. Z jednej strony wniesiemy projekt ustawy zakładający dwukadencyjność posłów i senatorów. Z drugiej strony inicjatywa referendalna w tej sprawie – mówi Wirtualnej Polsce szef PSL i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Z badań wynika, że 80 proc. ludzi jest za dwukadencyjnością posłów i senatorów, to dwa razy więcej niż w przypadku limitu kadencji dla samorządowców – dodaje Kosiniak-Kamysz.

Pierwsza sprawa oznacza pójście na otwartą konfrontację z innymi klubami, a zwłaszcza z Lewicą. Niektórzy jej przedstawiciele już się odgrażają, że dojdzie do czegoś na kształt "dwukadencyjnościowej" licytacji. "A my dołożymy starostów, marszałków i radnych" – zagroziła na X szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska. Nie wszyscy w tej formacji przyjmują tak konfrontacyjną postawę. – Spokojnie, jakoś się dogadamy – przekonuje nasz rozmówca.

Drugi temat wymaga dość sporego zrywu organizacyjnego po stronie PSL, bo pod inicjatywą referendum ogólnokrajowego musiałoby się podpisać minimum 500 tysięcy obywateli. A jeżeli takie referendum ogólnokrajowe ma być wiążące dla Sejmu, udział w nim musi wziąć więcej niż połowa uprawnionych do głosowania.

Po 1989 r. mieliśmy sześć tego rodzaju inicjatyw. Wiążące okazały się tylko dwie – referendum konstytucyjne z maja 1997 r. oraz referendum akcesyjne do UE z czerwca 2003 r. Ostatni plebiscyt ogólnokrajowy miał miejsce przy okazji wyborów parlamentarnych w 2023 r. Pytania dotyczyły sprzedaży majątku państwowego, wieku emerytalnego, bariery na granicy i relokacji migrantów. Będąca wtedy u władzy Zjednoczona Prawica liczyła, że połączenie wyborów z referendum (z nieprzypadkowo dobranymi tematami pytań) zmotywuje jej wyborców. Referendum okazało się jednak niewiążące.

Pomocna dłoń z Senatu

Na takie zapowiedzi PSL ze strony innych ugrupowań koalicyjnych słychać uspokajające głosy. Po pierwsze, koalicjanci nie wykluczają ponownego podejścia do pomysłu zniesienia limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Taką możliwość sugerował nawet Donald Tusk, gdy okazało się, że ustawa ludowców upadła trzema głosami.

– W rachubę wchodzą dwa scenariusze. Albo zostanie uruchomiony projekt senacki, który został złożony do laski marszałkowskiej, albo zostanie złożony ponownie projekt, który został odrzucony – mówi poseł KO Mariusz Witczak. Tego ostatniego wyjścia nie wykluczał Donald Tusk, ale bardziej racjonalna wydaje się praca nad projektem, który w Sejmie już jest. 

I taki wariant jest zresztą możliwy do przeprowadzenia praktycznie z marszu, ponieważ w Sejmie – oprócz ustawy ludowców, która właśnie padła – jest inny projekt, który dotyczy tego samego. 

Prawie rok temu do laski marszałkowskiej wpłynął projekt z Senatu, który znosi limit dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów. W uzasadnieniu można wyczytać, oprócz argumentów, że to rozwiązanie jest niezgodne z konstytucją, że ostatnie wybory samorządowe pokazały, że prawie 40 proc. włodarzy zostało wymienionych w wyborach, mimo że nie dotyczyła ich jeszcze gilotyna dwukadencyjności. 

"Polska demokracja niejako sama ‒ poprzez decyzje wyborców przy urnach wyborczych ‒ się reguluje i nie potrzebuje w tym względzie interwencji ustawodawcy" – zwracają w uzasadnieniu uwagę autorzy projektu. Natomiast bonusem dla samorządowców w przypadku tego projektu byłoby zostawienie pięcioletnich kadencji. A gdy PiS wprowadził limit dwóch kadencji, niejako tytułem rekompensaty wydłużył kadencję w samorządach z czterech do pięciu lat.

PSL liczy, że tym razem uda się projekt przegłosować i nie liczy tu na dodatkowe głosy ze strony opozycji, choćby z Rozwoju Plus. – Na "morawieckich" nie liczyliśmy i nie będziemy liczyć; to nie są partnerzy do jakiejkolwiek współpracy; mówiliśmy to jako jedno z pierwszych środowisk politycznych w tym Sejmie – przekonuje jeden z ludowców. 

Dwukadencyjność w gminie czy w parlamencie

Pytanie jednak, czy to nie jest ruch ryzykowny politycznie. Czy ponowne podejście do rozwiązania, które właśnie odrzucił Sejm, nie spotka się z negatywnym przyjęciem wyborców? Nawet w samym PSL niektórzy mają wątpliwości, czy gra jest warta świeczki. – Nie rozumiem, po co tak w to brniemy, skoro sporo wyborców oczekuje jednak utrzymania limitu kadencji – przyznaje jeden z ludowców.

Marcin Duma, założyciel IBRIS i Project Seldon, podkreśla, że Polacy w kontekście dwukadencyjności bardziej ogniskują swoją uwagę na władzach wyższego szczebla niż na samorządach. 

– W Polsce powiatowej radni czy włodarze nie są daleko od obywatela i nie ma poczucia, że trzeba ich odwołać, a w razie czego zawsze jest referendum, którego próg nie jest przesadnie wysoki. Natomiast poparcie dla dwukadencyjności w Sejmie i Senacie jest ogromne, ludzie są zmęczeni twarzami, które widzą cały czas w mediach, a na wymianę których nie mają wpływu, bo są przedstawicielami partii, a to one decydują o listach wyborczych – mówi Duma.

Jego zdaniem walka o ponowne podejście do uchwalenia ustawy będzie trudna. Natomiast łatwiej budować się ludowcom na pomyśle ograniczenia kadencji parlamentarzystów, bo to jest atrakcyjne politycznie i zgodne z nastrojami.  

– Gdyby PSL skupił się na promowaniu dwukadencyjności w parlamencie, to politycznie na tym zyska. Chęć, by pozbyć się polityków z Sejmu, jest ogromna – podkreśla badacz.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.