RTP DesportoI Liga. SC Braga-Gil VicenteDaily MaverickDIGITAL POLITICS OP-ED: Borders, ballots, court clashes — how the anti-immigrant movement is setting SA’s elections agendaThe Jerusalem PostSyrian textbooks show pan-Arab content replaced by Islamist ideology, IMPACT-se findsESPNYamal vs. Mbappé: Which Clásico star has the stronger claim to win the Ballon d'Or?ESPN Deportes¿Cómo la fecha límite de MLB llevó a Guardians a playoffs?InquirerSouth Cotabato school resumes classes after Sept. 18 gun attackBollywood HungamaBombay High Court directs makers of Tu Hai Meri Kiran to deposit Rs. 8.85 crores before releaseZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioThe Hollywood ReporterJon Stewart Extends His ‘Daily Show’ Run Through 2028VarietyJon Stewart to Remain ‘Daily Show’ Host Through 2028DeadlineJon Stewart Strikes Two-Year Deal To Remain As ‘The Daily Show’ Host Through To End Of 2028BellaNaijaKikelomo Atanda-Owo Celebrates 20 Years in Media Unveils Podcast With Husband Reuben Abati
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 19, 2026

Prokuratura: złe warunki w prywatnym zoo. Biegli wskazali na poważne zaniedbania

Translate
Czynności prokuratury i policji w zoo w Łącznej

Pracownicy wracają do zwierząt w zoo Łączna

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: TVN24

Prokuratura przedstawiła opinię biegłych na temat warunków, w których przetrzymywane były zwierzęta w zoo w Łącznej. W sprawie zatrzymano dotychczas pięć osób, które usłyszały zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Pełnomocniczka właścicieli zoo zapewnia o pełnej współpracy ze służbami.

Jak przekazała prokuratura, biegli wskazali między innymi, że ptaki przetrzymywane były w nieodpowiednich warunkach, w za niskiej temperaturze i bez dostępu do wody pitnej. Śledczy poinformowali o wnioskach ekspertów w poniedziałek.

W ubiegłym tygodniu prokuratura w asyście policji wkroczyła na teren prywatnego zoo w Łącznej koło Mieroszowa. Dokonano oględzin i zatrzymano pięć osób. Zwierzęta miały zostać zabrane do innych miejsc opieki; wywieziono łącznie 33 zwierzęta, część za granicę. Działania prokuratury były związane z toczącym się od wielu miesięcy postępowaniem. Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie właściciela placówki. Właściciel ogrodu i cztery inne osoby usłyszeli zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

Porozumienie w sprawie zoo w Łącznej

Postępowanie prowadzone "od długiego czasu"

W poniedziałek podczas konferencji prasowej Prokurator Okręgowy w Świdnicy Marek Rusin przypomniał, że śledztwo w sprawie zoo w Łącznej prowadzone jest przez Prokuraturę Rejonową w Wałbrzychu. - To postępowanie prowadzone jest już od długiego czasu. Zanim doszło do przedstawienia zarzutów, prokuratura i policja zgromadziły materiał dowodowy, który w mojej ocenie - nie tylko zresztą w mojej - w wysokim stopniu uprawdopodobnił sprawstwo kilku osób w zakresie znęcania się nad zwierzętami - powiedział prokurator Rusin.

Przedstawił wstępne wnioski z opinii biegłych, które zostały sporządzone podczas oględzin w zoo w Łącznej we wtorek i w środę w ubiegłym tygodniu, gdy prokuratura z policją prowadziły czynności na terenie ogrodu.

Relokowali część zwierząt

Prokurator podkreślił, że część zwierząt została relokowana z zoo w Łącznej na podstawie opinii biegłych, którzy wskazali na złe warunki, w jakich były one przetrzymywane.

- Mamy między innymi opinię biegłej zajmującej się ptakami egzotycznymi. Z tej opinii wynika, że ptaki były utrzymywane w skrajnie nieodpowiednich warunkach i w rażącym niechlujstwie. Wewnętrzne pomieszczenia dla ptaków były brudne, wilgotne i na ogół bez skutecznego ogrzewania. Wiele ptaków wymagających temperatury kilkunastu stopni utrzymywanych było w pomieszczeniach, w których temperatura była taka sama jak na zewnątrz - powiedział prokurator Rusin. Dodał, że według tej opinii część ptaków była w wyraźnie złej kondycji, brakowało też karmy odpowiedniej dla konkretnych gatunków.

W innej opinii wskazano, że pozostałym zwierzętom też nie zapewniono stałego dostępu do wody.

- W momencie rozpoczęcia oględzin liczne grupy zwierząt nie miały w ogóle dostępu do wody. Inne mogły korzystać jedynie z wody stojącej w rowach lub sadzawkach. Stwierdzono też brak odpowiedniej karmy dostosowanej do potrzeb konkretnych gatunków oraz brak zapasu karmy - mówił prokurator.

Według biegłych zwierzęta były utrzymywane w ciasnych pomieszczeniach, a drapieżniki miały wybiegi obok swoich potencjalnych ofiar. Zwrócono też uwagę na łamanie przepisów BHP oraz prowizoryczny charakter ogrodzeń poszczególnych wybiegów.

Działania służb w cieniu hejtu

Prokurator Rusin podkreślił, że zarówno przedstawiciele prokuratury i policji, jak i organizacji, które zajmowały się pomocą i relokacją zwierząt z zoo w Łącznej, spotkali się z "olbrzymią falą hejtu". - Ten hejt dotyka również świadków i biegłych - powiedział

Prokurator przyznał, że akcja relokacji zwierząt "zakończyła się totalnym fiaskiem, zakończyła się źle wizerunkowo". - Policja była przygotowana na prewencyjne zabezpieczenie zwierząt, gdyby zaszła taka konieczność po oględzinach. Ale dzień przed tymi czynnościami w mediach pojawiła się informacja od jednego z podejrzanych, że będą podejmowane czynności w tej sprawie wobec niego. Okazało się, że kiedy miały być one realizowane, spotkały się z protestami i hejtem. Doszło do rękoczynów oraz celowego naruszenia ogrodzenia zoo, mającego charakter sabotażu - mówił prokurator.

Dodał, że przez upublicznienie informacji o planowanym zatrzymaniu doszło do eskalacji. - Część osób, które miały teoretycznie przejmować zwierzęta, zupełnie się z tego wycofała. Co więcej, padła ofiarą hejtu - przekazał prokurator Rusin.

Zwierzęta pod opieką burmistrza

Pracownicy zoo w Łącznej wrócili do ogrodu w piątek; w poniedziałek ogród pozostaje zamknięty. Na mocy zawartego porozumienia między prokuraturą, władzami Mieroszowa oraz pełnomocniczką właściciela zoo Martą Zając-Ossowską zwierzęta z zoo tymczasowo powierzono pod opiekę burmistrzowi Mieroszowa Andrzejowi Lipińskiemu. - Była to sytuacja, która zapewniała, że zwierzęta - przede wszystkim, jeżeli chodzi o postępowanie przygotowawcze - będą mogły być okazane każdemu biegłemu, który miałby potrzebę przyjechać, każdemu lekarzowi, każdemu podmiotowi, który by działał na zlecenie prokuratury czy też policji - powiedział zastępca Prokuratora Okręgowego Marcin Witkowski.

W piątek, pełnomocniczka zoo i jej właściciela zadeklarowała pełną współpracę ze służbami.

- Zostawiamy kwestie, które się zadziały, potencjalne błędy, które się zadziały. Zajmujemy się sytuacją tu i teraz. Ja z mojej strony deklaruję pełną współpracę pracowników zoo Łączna. Będziemy kierować się z prośbami do innych ogrodów zoologicznych o ewentualną pomoc w opiece nad zwierzętami, które są na terenie. Mam deklarację, że na ten moment żadne zwierzęta nie wyjeżdżają z ogrodu zoologicznego - przekazała Marta Zając-Ossowska, pełnomocniczka właściciela zoo.

Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 roku otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim około 100 gatunków zwierząt.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.