Niemcy szykują się na najgorsze. "Liczenie łóżek, leków, chirurgów"
Agencja przekazała, że w razie rosyjskiego ataku na Niemcy lub inny kraj NATO jednym z wyzwań byłoby znalezienie wystarczającej liczby łóżek szpitalnych. Niezbędne byłoby także wzmocnienie dostaw leków oraz koordynacji systemu szpitali wojskowych i cywilnych.
"Kolejnym problemem są szkolenia: szacuje się, że zaledwie kilkuset lekarzy w Niemczech ma doświadczenie w leczeniu obrażeń wojennych" - wymienia Bloomberg. Aby poprawić te statystyki, Bundeswehra i Niemieckie Towarzystwo Chirurgii Urazowej (DGU) oferują specjalne kursy dla chirurgów cywilnych. Najbardziej intensywne programy pozwalają na przeszkolenie jedynie od 50 do 100 chirurgów rocznie.
ZOBACZ: Niemcy szykują dużą odpowiedź Rosjanom. Skorzysta na tym Ukraina
- Kiedy w 2017 roku formalizowano tę współpracę, świat wyglądał zupełnie inaczej - wspominał sekretarz generalny DGU, Sascha Flohé, cytowany przez Bloomberga. - Wówczas wciąż sądziliśmy, że żyjemy w bezpiecznym świecie, nie licząc zagrożenia terroryzmem islamskim - powiedział, dodając, że "nikt nie wierzył, że sytuacja bezpieczeństwa całkowicie się zmieni".
Liczenie łóżek, leków i chirurgów. Niemcy szykują szpitale na wypadek wojny
W raporcie, w którym przeanalizowano potencjalne scenariusze w przypadku inwazji Rosji na terytorium NATO, Bundeswehra wskazała, że w razie włączenia państw NATO do wojny do Niemiec mogłoby trafiać od 300 do 1000 rannych żołnierzy dziennie. Zakładając, że scenariusz ten się ziści, pięć szpitali wojskowych w kraju szybko zostałoby przepełnionych. Żołnierze byliby kierowani do cywilnych placówek medycznych, co mogłoby prowadzić do "niespotykanego dotąd obciążenia".
W razie wybuchu wojny siły medyczne Bundeswehry udzielałyby pomocy rannym żołnierzom na linii frontu. Poszkodowani byliby następnie transportowani do Niemiec, gdzie byliby kierowani do cywilnych szpitali. Taką strategię przetestowano w marcu podczas ćwiczeń wojskowych symulujących atak na Litwę.
ZOBACZ: "Popełniają poważny błąd". Władimir Putin ostrzega Niemcy
Jak stwierdził Flohé, ćwiczenia przebiegły pomyślnie, jednak niezbędne jest podjęcie dalszych działań. Specjalna ustawa o bezpieczeństwie zdrowotnym (Health Security Act) ma trafić do parlamentu tej jesieni. Zakłada ona stworzenie systemu pozwalającego na bieżąco monitorować dostępność łóżek, leków oraz chirurgów potrafiących radzić sobie z obrażeniami powstałymi na skutek działań zbrojnych.
Niemcy przygotowują się do wojny. Wizja przepełnionych szpitali i utrudnień logistycznych
Dane na temat tego, którzy lekarze posiadają kwalifikacje przydatne w warunkach wojennych, "obecnie są fragmentaryczne" - twierdzi Bloomberg. Utrudnia to ustalenie, gdzie dostępni są specjaliści oraz czy właściwie uwzględniono lekarzy i pielęgniarki, którzy jednocześnie działają w organizacjach pomocowych lub służą w rezerwie.
Z uwagi na brak odpowiednich wytycznych niektóre firmy zaczęły przeprowadzać własne szacunki. Firma biotechnologiczna CSL ustaliła, że w niektórych regionach nawet 20 proc. jej pracowników mogłoby zostać powołanych do służby w rezerwie lub do dołączenia do organizacji pomocowych w ramach wolontariatu.
Problem mógłby wystąpić także w branży logistycznej. Annegret Wittich-Höffer, szefowa oddziału CSL na Niemcy, Austrię i Szwajcarię, zwróciła uwagę, że w razie wybuchu wojny kierowcy ciężarówek mogliby zostać wezwani do służby przez swoje kraje ojczyste. Wielu z nich pochodzi z Europy Wschodniej.
ZOBACZ: Pierwsze wybory od wybuchu wojny. Putin z orędziem do Rosjan
Kolejny ekspert z dziedziny ochrony zdrowia cytowany przez Bloomberga, Michael Ey, poinformował, że niemiecka gospodarka w dużej mierze opiera się na łańcuchach dostaw just-in-time, w której poziom zapasów jest utrzymywany na minimalnym poziomie. W normalnych warunkach pomaga to ograniczyć koszty magazynowania, lecz w czasie wojny dostawy mogłyby zostać zakłócone. Jest to szczególnie istotne w przypadku maseczek, leków i szczepionek.
Niemieckie szpitale pod presją. Co by było, gdyby wybuchła wojna?
W obliczu rosnących obaw przed rosyjskim atakiem obawy budzi też stan poszczególnych szpitali oraz schronów. Placówki medyczne analizują możliwość tworzenia chronionych przestrzeni oraz zabezpieczenia budynków, m.in. na wypadek ataków z użyciem dronów. Wśród rozważanych rozwiązań znajduje się wykorzystanie podziemnych części budynków, które mogłyby służyć jako dodatkowe zaplecze medyczne lub miejsca ochrony pacjentów i personelu w przypadku zagrożenia.
Bunkier pod szpitalem w Ulm powstał w okresie zimnej wojny i został zbudowany z myślą o tym, by w razie ataku nuklearnego umożliwić dalsze leczenie rannych żołnierzy. Placówka miała chronić pacjentów i personel przed skutkami tego typu ataku oraz pozwolić szpitalowi funkcjonować mimo skażenia nuklearnego.
ZOBACZ: Zełenski wskazuje na brak dostaw od sojuszników. "Dysponują tymi pociskami"
Obiekt może pomieścić nawet 2000 osób, jednak przez blisko trzy dekady pozostawał nieużywany. Obecnie niemieckie siły zbrojne rozważają jego ponowne uruchomienie, co wiązałoby się z wysokimi kosztami. Na jego modernizację należałoby przeznaczyć miliony euro.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.