ESPNTransfer rumors, news: Arsenal could offer Endrick way out of Real MadridDaily MaverickINQUIRIES LAUNCHED: Top SA investigative journalist goes missing in DjiboutiESPN DeportesManchester City retoma la ventaja en casa ante Sunderlandוואלהרוכב אופנוע כבן 30 נהרג בתאונה בכביש 50 בירושליםPunchPHOTOS: Police raid FCT crime hotspots, arrest 300 suspectsThe Jerusalem PostOnly 17% of Israelis, 21% of Palestinians believe peaceful coexistence is possible, poll findsInquirerManila suspends in-person classes Sept. 21 over Martial Law anniv rallyRTP DesportoÀ conquista da Torre. Milhares de ciclistas em evento na CovilhãVanguardShettima leads Nigeria’s delegation to 81st UNGAColliderPierce Brosnan’s Best James Bond Movie Officially Makes Streaming ComebackSCMP ChinaRare earth exposure causes 3-fold increase of health risk to China’s newborns: studySouth China Morning PostTrump’s arch would be a ‘military complex’ hosting drones, snipers
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, September 20, 2026

Adwokatka dosadnie o służbie więziennej. "Wszystko jest do zmiany"

Translate

— To jest bardzo frustrująca praca. Funkcjonariusze służby więziennej są narażeni na różnego rodzaju niebezpieczeństwa z każdej strony. Ze strony skazanych, ale przede wszystkim ze strony innych funkcjonariuszy oraz swoich przełożonych — mówi Onetowi adw. Monika Gorząch, prawniczka reprezentująca wiele osób pozbawionych wolności.

Trzy dramaty

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

— To kolejna już tragedia z udziałem funkcjonariusza służby więziennej w dość krótkim czasie — tak o śmiertelnym postrzeleniu się 34-letniego kierowcy konwoju służby więziennej mówi Monika Gorząch. Do zdarzenia doszło we wtorek na stacji benzynowej pod Kłobuckiem w woj. śląskim podczas konwoju więźnia między jednostkami penitencjarnymi.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Prawniczka przypomina też dwa inne dramaty, które rozegrały się przed rokiem. Pierwszy miał miejsce 28 marca w Prusicach pod Wrocławiem. To tam Adam Sz., na co dzień funkcjonariusz zakładu karnego przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu, zastrzelił teściową oraz dwójkę swoich dzieci — pięcioletnią córkę i dziewięcioletniego syna. Potem strzelił do siebie. Zmarł po kilku miesiącach spędzonych w szpitalu.

Miesiąc później, 29 kwietnia, strażnik więzienny pracujący w areszcie śledczym w Katowicach wszedł do krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego i zaatakował nożem lekarza Tomasza Soleckiego, gdy ten badał inną pacjentkę. Ortopeda, mimo natychmiastowej pomocy medyków, zmarł.

"Wszystkie procedury zawodzą"

— Zawód funkcjonariusza służby więziennej to zawód o podwyższonym ryzyku psychofizycznym. Funkcjonariusze często mówią o nepotyzmie, o mobbingu, o tym, jak są traktowani przez przełożonych, o sytuacjach, w których sami nie mają nic do powiedzenia. Jak zgłaszają się do mnie o pomoc, to w wielu przypadkach nie mogę nic zrobić, przeważnie nie chcą występować pod nazwiskiem, bo się po prostu boją — podkreśla adwokatka.

— Wszystko to, czego doświadczają w pracy, może rodzić w nich frustracje i przenosić się na ich problemy prywatne. Pomoc psychologiczna jest iluzoryczna, bo najczęściej sprowadza się do wystawienia L4. Nikt nie skupia się na rzeczywistym problemie, na tym, co się dzieje z funkcjonariuszem w związku z jego służbą. Wiem to od nich samych — twierdzi.

Jej zdaniem wszelkie nieprawidłowości, jeśli są już zgłaszane przez funkcjonariuszy, są przez Centralny Zarząd Służby Więziennej zamiatane pod dywan i nikomu nie zależy na ich faktycznym wyjaśnieniu.

— Ci funkcjonariusze, którzy są najniżej w hierarchii, często znoszą bardzo wiele rzeczy, które są skierowane przeciwko nim, jak w przypadku mobbingu, i muszą je znosić, bo nie są w stanie nikomu nic powiedzieć. A jak już powiedzą, to nic się nie dzieje, bo sprawę bada wysłannik z centrali, znajomy dyrektora, który wiadomo, komu uwierzy. I to naprawdę jest duży problem, bo w służbie więziennej dominuje zmowa milczenia. Obserwuję to od lat. A każdy, kto ma odwagę coś zgłosić i powiedzieć, spotyka się z karą — uważa Monika Gorząch.

— Znam przypadek funkcjonariuszki, która zgłosiła mobbing i którą z ofiary zrobili oprawcą, w efekcie czego sama odeszła ze służby. To się dzieje nagminnie. Nie mamy żadnej kontroli nad tym, co się w tej formacji dzieje. W mojej ocenie wszystkie procedury, które są stosowane wewnętrznie, zawodzą, a prokuratura rzadko stawia zarzuty w tego typu sprawach, większość spraw umarza, no bo jak to funkcjonariusz publiczny może zrobić krzywdę innemu funkcjonariuszowi — dodaje.

"Mają obsesję na punkcie wizerunku"

— Niestety, ale tak to wygląda. Tam wszystko jest do zmiany. Dla mnie to jest groteska. Nie ma żadnej odpowiedzialności, jeśli chodzi o osoby na wysokich stanowiskach — zaznacza Monika Gorząch.

Prawniczka uważa, że nadzór nad tym, co się dzieje w zakładach karnych i aresztach, nie powinien być wewnętrzny, tylko zewnętrzny, a do szkoleń funkcjonariuszy powinni być dopuszczeni eksperci spoza więziennictwa.

— Myślę, że służba więzienna ma wręcz obsesję na punkcie wizerunku. Moim zdaniem zadbaliby o wizerunek, gdyby naprawdę wyjaśniali sprawy i pozbywali się jednostek patologicznych. Nie mówmy o tym, że przestępców mogą resocjalizować osoby, które same popełniają przestępstwa, a takie przypadki się zdarzają — przekonuje.

Odwołuje się do głośnych zdarzeń, które miały miejsce m.in. w zakładzie karnym w Barczewie. — Nikt mi nie powie, że normalny człowiek, wykorzystując władzę nad skazanym, dopuszcza się waterboardingu [podtapiania], bicia i znęcania. Najbardziej szkoda mi tych strażników, którzy to widzą, ale boją się zareagować — mówi Monika Gorząch.

Na koniec słyszę: — Czasy się zmieniają, więc ta służba też powinna się zmienić. W wielu zakładach są naprawdę świetni funkcjonariusze wykonujący ten zawód. Mają fajne pomysły, m.in. jak ograniczyć wykluczenie cyfrowe osadzonych, ale niestety są one tłamszone przez centralę. "Góra" zabija w nich zapał. I myślę, że to też jest powodem ich frustracji, bo szybko zostają sprowadzeni na ziemię i zdają sobie sprawę, że nie tego oczekiwali od tej służby, nie to chcieli robić.

View the original on Onet

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.