Bogucki broni Nawrockiego i punktuje zeznania. "Brak jasnych konkretów"
Zbigniew Bogucki skomentował jej zeznania w środę w telewizji wPolsce24, uznając je za "bardzo mało wiarygodne", jeżeli się "dobrze i spokojnie, bez jakichś negatywnych emocji wobec pana prezydenta, wsłuchać w to, co mówi ta pani".
– Tam nie ma bardzo jasnych konkretów. Inaczej jest, kiedy się występuje w mediach, inaczej, kiedy się zeznaje przed sądem, gdzie trzeba być precyzyjnym – podkreślił Bogucki.
Szef prezydenckiej kancelarii stwierdził, że w zeznaniach widzi "próbę nadużycia". – To próba przerzucenia winy na pana prezydenta, który wtedy po prostu był pracownikiem ochrony. Tyle i tylko tyle – powiedział Bogucki.
– Ludzie też nie uwierzyli w te kłamstwa – dodał Bogucki, nawiązując do wyniku wyborów prezydenckich wygranych w 2025 r. przez Nawrockiego.
Trwa proces w tej sprawie
We wtorek przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa w procesie cywilnym z powództwa Karola Nawrockiego przeciwko spółce Ringier Axel Springer, wydawcy Onetu. Nawrocki zarzuca portalowi naruszenie dóbr osobistych i domaga się przeprosin. Proces trwa od połowy września, ale wtorkowa rozprawa była pierwszą jawną. Sąd pozwolił mediom relacjonować ją z sali, choć bez transmisji na żywo.
Chodzi o tekst "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu", opublikowany przez Onet 26 maja 2025 r., w środku kampanii prezydenckiej. Według portalu Nawrocki, pracując jako ochroniarz w sopockim hotelu, miał uczestniczyć w sprowadzaniu prostytutek dla gości. Onet powoływał się na jego ówczesnych kolegów z hotelowej ochrony, którzy chcieli pozostać anonimowi.
Nawrocki pozwał wydawcę Onetu dzień po publikacji, ale nie skorzystał z trybu wyborczego, w którym sąd rozpatruje sprawę w ciągu 24 godzin. Autorzy tekstu od początku zapewniali, że ich rozmówcy są gotowi zeznawać przed sądem. Obrońcy Nawrockiego zarzucali dziennikarzom kłamstwa i podważali istnienie źródeł. We wtorek jedna z tych osób stanęła przed sądem i zgodziła się zeznawać pod nazwiskiem i z odkrytą twarzą.
Zeznania byłej współpracownicy Nawrockiego
Tą osobą jest Natasza Geldon, która w sezonach letnich 2006 i 2007 pracowała z Nawrockim w ochronie Grand Hotelu. Wcześniej sąd ukarał ją grzywną za nieusprawiedliwione niestawiennictwo na poprzedniej rozprawie. We wtorek opisała zdarzenie, które miała obserwować podczas dyżuru w pobliżu recepcji.
Geldon relacjonowała, że zauważyła Nawrockiego wchodzącego do hotelu z kobietą i mężczyzną. Zdziwiło ją to, bo ochroniarze zwykle nie wprowadzali gości do budynku ani nie odprowadzali ich do pokoi. Potem miała widzieć, jak Nawrocki wsiadł z tymi osobami do windy i pojechał na piętra z pokojami hotelowymi.
– Zauważyłam, że Karol wchodzi do hotelu wraz z kobietą i mężczyzną, co już było dosyć nietypowe, ponieważ my raczej nie wprowadzaliśmy gości do hotelu – mówiła przed sądem.
Rozmowa przy recepcji Grand Hotelu
Potem Nawrocki miał wrócić w okolice recepcji, a Geldon zapytała go, o co chodziło. – Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości, i jeśli miałabym ochotę, też mogłabym się przyłączyć – zeznała.
Geldon mówiła, że odmówiła mu w ostrych i prześmiewczych słowach. Przyznała jednak, że wygląd kobiety towarzyszącej Nawrockiemu nie wskazywał, kim była. Przypuszczenie, że chodziło o prostytutkę, oparła wyłącznie na rozmowie z Nawrockim. Pytana przez pełnomocników prezydenta, czy widywała w hotelu prostytutki, odpowiedziała: – Nie wiem, trudno powiedzieć, to była tylko ta jedna sytuacja.
Zeznania dotyczą więc jednego zdarzenia sprzed niemal 20 lat. Przed sądem świadek sama posługiwała się sformułowaniami "miałam wrażenie" i "miałam podejrzenie". Karol Nawrocki konsekwentnie zaprzecza zarzutom Onetu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.