Marcin Przydacz w rozmowie z niemieckim dziennikarzem. "Polska opowiada się za twardym stanowiskiem wobec Rosji" [WYWIAD]
"Die Welt": Wydaje się, że Rosja nasila ataki z powietrza na ukraińskie miasta, a na froncie prawie nic się nie dzieje. Jak ocenia pan sytuację w Ukrainie?
Marcin Przydacz: Wiem, że niektórzy komentatorzy twierdzili, że Kijów upadnie po trzech dniach, a najpóźniej po kilku tygodniach cały kraj zostanie zajęty. Wkroczyliśmy już w piąty rok wojny, Ukraina się broni i będzie się bronić dalej — dzięki sile i bohaterstwu swoich żołnierzy oraz pomocy partnerów, takich jak państwa koalicji chętnych, w tym Polski i Niemiec.
Tak, Rosjanie nieustannie atakują, ale nie dysponują siłami niezbędnymi do przełamania linii obrony. Dlatego terroryzują ukraińskie państwo z powietrza, celowo atakując na przykład infrastrukturę energetyczną.
Charakter wojny uległ zmianie: nie chodzi już tylko o ciężki sprzęt na froncie, ale także o ataki z powietrza głęboko na tyłach. Dlatego Ukraina bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje wsparcia w zakresie obrony powietrznej. Jednocześnie sama uderza w rosyjską infrastrukturę energetyczną. Nie robi tego po to, by narażać ludność cywilną na cierpienia, tak jak robi to Rosja, ale po to, by ograniczyć zdolność produkcji i eksportu towarów, na których Rosja zarabia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.