"Pozdrawiam Złota". Tajemnicza wiadomość w przesyłce do żandarmerii
Trzy osoby - dwaj funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej i jedna osoba cywilna - trafiły w środę do szpitala po tym, jak na terenie jednostki otwarta została przesyłka, którą nadesłano pocztą na jej adres. Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Lublinie. W czwartek głos zabrał jej rzecznik, prok. Marcin Kozak.
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ok. godz. 10:00 do placówki ŻW w Nowej Dębie listonosz przyniósł list, którego nadawcą była wskazana osoba z adresem na terenie Republiki Federalnej Niemiec - poinformował.
Tajemniczy list w jednostce wojskowej w Nowej Dębie. Trzy osoby trafiły do szpitala
List odebrany został przez pracowniczkę cywilną, która przekazała go następnie zastępcy szefa placówki ŻW w Nowej Dębie. Po otworzeniu przesyłki, nie zaobserwowano w jej wnętrzu żadnej cieczy, czy jakiejkolwiek innej substancji. Znajdowała się w niej tylko kartka z napisem: "Pozdrawiam Złota".
ZOBACZ: Tajemnicza przesyłka w Żandarmerii Wojskowej. Żołnierze trafili do szpitala, jest komunikat
- Po chwili funkcjonariusz ŻW poczuł duszności i został przewieziony do najbliższego szpitala. Wkrótce później objawy drapania w gardle zgłosiły jeszcze dwie osoby: funkcjonariusz ŻW oraz pracowniczka cywilna. Obie osoby przewiezione zostały do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej - poinformował prok. Kozak.
List z napisem "Pozdrawiam Złota". Prokuratura wszczęła dochodzenie
Po incydencie prace na miejscu rozpoczęły służby kryminalne ŻW i sanepidu. - Nie stwierdzono skażenia biologicznego, radiacyjnego, ani jakiegokolwiek innego - stwierdził rzecznik prokuratury.
ZOBACZ: 15-latek planował zamach? Akcja służb w Warszawie. "Przygotowania do zabójstwa"
Przesyłka nadana na adres jednostki została zabezpieczona i przekazana do dalszych badań laboratoryjnych. Prokuratura wszczęła dochodzenie pod kątem narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.
ŻW przekazała, że dwaj żołnierze i pracowniczka wojska po badaniu zostali wypisani ze szpitala, bez jakichkolwiek oznak zatrucia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.