Poruszające sceny z krakowskiego rynku. "Panuje tutaj głucha cisza"
Rynek Główny w Krakowie został ponownie otwarty dla turystów i mieszkańców miasta w niedzielę wieczorem. W takcie wydanie specjalnego programu "Debata Gozdyry" prowadząca program poprosiła wejście z miejsca, gdzie rozpoczął się wczorajszy atak.
Kraków. Poruszające sceny na Rynku Głównym. "Głucha cisza"
- Jesteśmy na rogu Rynku Głównego i ulicy Sławkowskiej, czyli dokładnie w tym miejscu, gdzie padły wczoraj pierwsze strzały i gdzie zginęły pierwsze osoby, pierwsze ofiary - relacjonowała reporterka Polsat News Dominika Orzeł.
- Zastanawiałam się jak najlepiej, mogłabym określić atmosferę, która tutaj panuje. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że jest to atmosfera bardzo, bardzo smutna - mówiła.
W miejscach, gdzie z rąk 24-letniego zamachowca zginęli w sobotnie popołudnie niewinny ludzie, cały czas pojawiają się turyści i mieszkańcy miasta, żeby uczcić pamięć ofiar.
ZOBACZ: Sztab kryzysowy w Krakowie. W odprawie weźmie udział premier
- Widzimy kolejne osoby, które zatrzymują się tutaj, zapalają znicze, składają kwiaty, zatrzymują się i cóż trwają w ciszy. Tak najlepiej chyba można to w tej chwili określić. Znam Rynek Główny w Krakowie od 30 lat i nie pamiętam takich obrazków. Trudno jest opisać to, co tutaj się dzieje, bo z jednej strony mamy tłumy ludzi, tłumy osób, które przechadzają się rynkiem... Widzimy, że jest dużo turystów, dużo mieszkańców Krakowa, a jednak panuje tutaj głucha cisza - mówiła łamiącym się głosem.
Po tym jak reporterka skończyła mówić, prowadząca wydanie specjalne Agnieszka Gozdyra poprosiła, żeby dłużej emitować poruszające sceny.
- Myślę, że warto jeszcze przez chwilę pokazać - mówię do reżyserki - to co dzieje się w Krakowie. Dlatego, że wyjątkowe obrazy w kontekście osadzone bardzo, proszę państwa i ci którzy w tej chwili tam przychodzą oddać się refleksji w związku z tym, co wydarzyło się wczoraj i do czego na pewno długo jeszcze będziemy wracać - mówiła do widzów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.