Pierwsza w Polsce operacja pacjenta z alzheimerem już za nami. "Udało się zrealizować cały plan"
Pierwsza w Polsce eksperymentalna operacja pacjenta z alzheimerem odbyła się 20 października 2026 roku w Słupsku.
Źródło wideo: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku
Źródło zdj. gł.: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku
W poniedziałek informowaliśmy w tvn24.pl o planowanej pierwszej w Polsce eksperymentalnej operacji pacjenta z alzheimerem. Zabieg przeprowadzono dzień później, 20 października, w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku. - Udało się zrealizować cały plan od początku do końca - mówi w rozmowie z tvn24.pl neurochirurg i główny operator, dr Daniel Maliszewski.
Jak czuje się pacjent i czy już widać pierwsze efekty?
Na czym polegała pierwsza operacja alzheimera w Polsce?
Eksperymentalna metoda ma usprawnić naturalne mechanizmy usuwania z mózgu szkodliwych substancji, między innymi beta-amyloidu i białka tau, których nieprawidłowe gromadzenie się wiąże się z chorobą Alzheimera. W tym celu chirurdzy tworzą dodatkowe połączenia między układem limfatycznym a żylnym, ułatwiające odpływ chłonki. Takie połączenia nazywa się zespoleniami. Zabieg nie wymaga ingerencji bezpośrednio w mózg.
Pierwsza w Polsce eksperymentalna operacja pacjenta z chorobą Alzheimera trwała pięć godzin
Źródło zdjęcia: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku
- Zrobiliśmy dwa zespolenia węzłów chłonnych z żyłami na szyi, po jednym z każdej strony, z wykorzystaniem robota. Jednocześnie wykonaliśmy trzy zespolenia limfatyczno-żylne w okolicy kończyn dolnych. Zrealizowaliśmy dokładnie to, co sobie założyliśmy - mówi tvn24.pl dr Maliszewski.
Wybór miejsca operacji na szyi nie był przypadkowy. Chirurdzy zdecydowali się na węzły chłonne tzw. drugiej grupy, położone w okolicy kąta żuchwy. - Według dostępnych badań to właśnie te węzły najprawdopodobniej uczestniczą w odpływie chłonki z mózgu. Ale to wszystko jest jeszcze w trakcie ustalania. Może się okazać, że za miesiąc będziemy robić coś zupełnie inaczej, żeby było lepiej, bezpieczniej i skuteczniej - wyjaśnia chirurg.
Dlaczego operacja trwała dłużej niż planowano?
Zabieg miał potrwać od trzech do czterech godzin. Ostatecznie pacjent pozostawał w znieczuleniu przez niemal pięć. Nie było jednak nieprzewidzianych komplikacji. - Sam zabieg chirurgiczny trwał około trzech–trzech i pół godziny. Ponad godzinę zajęło nam przygotowanie pacjenta, w tym mapowanie węzłów chłonnych i lokalizowanie odpowiednich żył. Do tego dochodziły niuanse anatomiczne i fakt, że był to nasz pierwszy taki pacjent - tłumaczy dr Maliszewski.
Choć słupski zespół ma doświadczenie w operacjach układu limfatycznego, między innymi u pacjentów z obrzękami chłonnymi, nowa procedura postawiła przed chirurgami dodatkowe wyzwania. - Musimy się jeszcze nauczyć anatomii tej konkretnej okolicy: gdzie znajdują się węzły chłonne, gdzie przebiegają większe i mniejsze żyły. Szczególnie trudne jest znalezienie żyły, w której nie ma refluksu, czyli cofania się krwi. Nad tym będziemy jeszcze pracować - przyznaje chirurg.
W operacji dr. Maliszewskiego wspierali dr n. med. Ewa Migacz, specjalistka otolaryngologii, oraz lek. Michał Gładysz, specjalista ortopedii zajmujący się chirurgią rekonstrukcyjną. Przy wykonywaniu połączeń na szyi zespół wykorzystał robota mikrochirurgicznego Symani.
Jak czuje się pacjent po operacji? "Dawno tak dobrze nie spał"
Pierwszym pacjentem jest 58-latek z chorobą Alzheimera we wczesnym stadium, w wariancie wzrokowo-przestrzennym. Mężczyzna nie ma istotnych chorób współistniejących, co było ważne przy kwalifikacji do eksperymentalnego zabiegu.
Lekarze szczególnie obawiali się delirium pooperacyjnego, czyli nagłego stanu splątania, któremu mogą towarzyszyć zaburzenia orientacji, uwagi i zachowania. Dlatego zmodyfikowali sposób znieczulenia i wybudzania chorego. - Utrzymywaliśmy wyższą temperaturę na sali operacyjnej, unikaliśmy niektórych leków. Zależało nam też na obecności żony pacjenta, która towarzyszyła mu przed zabiegiem i była przy nim po wybudzeniu. Pytaliśmy go, czy wie, gdzie jest i kto z nim rozmawia. Chcieliśmy, żeby jak najszybciej wrócił do swojej rzeczywistości - opowiada dr Maliszewski.
Obawy lekarzy się nie potwierdziły. Pacjent wybudził się bez zaburzeń orientacji, a okres pooperacyjny przebiegł bez powikłań. W czwartek, 22 października, 58-latek w dobrym stanie ogólnym opuszcza szpital.
Co więcej, już dwa dni po operacji zgłosił poprawę jakości snu, którego zaburzenia często towarzyszą chorobie Alzheimera. - Pacjent mówi, że dawno tak dobrze się nie wyspał, że dużo śnił, miał głęboki, pełny sen. To dla nas dobry symptom, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni - zastrzega chirurg.
Na razie nie wiadomo, czy poprawa snu ma bezpośredni związek z operacją ani czy się utrzyma. Za wcześnie też, by ocenić wpływ zabiegu na pamięć i codzienne funkcjonowanie pacjenta.
Po powrocie do domu 58-latek będzie korzystał z drenażu limfatycznego według zaleceń fizjoterapeutów. Czekają go również kontrole chirurgiczne i neurologiczne.
Kiedy będzie wiadomo, czy operacja spowalnia alzheimera?
Lekarze będą monitorować stan pacjenta przez co najmniej dwa lata. Pierwsze badania kontrolne pamięci i innych funkcji poznawczych planują po miesiącu lub trzech miesiącach od operacji. Będą też sprawdzać poziom biomarkerów choroby Alzheimera we krwi, parametry snu oraz aktywność układu glimfatycznego w rezonansie magnetycznym. Chcą ustalić, czy zabieg wpływa na usuwanie szkodliwych substancji z mózgu i czy przekłada się to na stan chorego.
- Na razie opieramy się na ocenie klinicznej. Żeby sprawdzić, czy zabieg przynosi również zmiany metaboliczne, potrzeba więcej czasu. Nie wiemy jeszcze, które efekty mogą pojawić się od razu, które po miesiącu, a które utrzymają się długofalowo. Spodziewamy się różnych zmian na różnych etapach obserwacji - wyjaśnia dr Maliszewski.
Na razie lekarze mogą mówić o technicznym powodzeniu operacji i dobrym stanie pacjenta. Nie oznacza to jednak, że metoda skutecznie spowalnia chorobę Alzheimera. Czy rzeczywiście przynosi takie korzyści, muszą dopiero wykazać dalsze badania.
Kolejna operacja w listopadzie. Czy lekarze zmienią technikę?
Zainteresowanie eksperymentalną metodą jest duże. Do słupskiego ośrodka zgłosiło się już ponad 200 osób, a czterech kolejnych pacjentów czeka na operację. Szpital ma zgodę komisji bioetycznej na przeprowadzenie 15 zabiegów.
Kwalifikacją chorych zajmuje się neurolog dr hab. n. med. Kamil Chwojnicki z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Ocenia między innymi wyniki badań neurologicznych i poziom biomarkerów związanych z chorobą Alzheimera. Kolejną operację zaplanowano na listopad. Dr Maliszewski rozpoczął już ocenę chirurgiczną następnego pacjenta. Wcześniej jednak wybiera się do Seulu na spotkanie specjalistów zajmujących się podobnymi procedurami.
- Współpracujemy z Cleveland Clinic w Stanach Zjednoczonych i Asan Medical Center w Korei Południowej. Trzech profesorów z koreańskiego ośrodka było już u nas na warsztatach. Teraz jadę tam, żeby przedstawić nasze doświadczenia i porównać je z wynikami innych zespołów - opowiada chirurg.
Nie wyklucza, że zdobyta wiedza wpłynie na sposób przeprowadzania kolejnych operacji. - Na podstawie dostępnej obecnie literatury kolejnego pacjenta operowałbym tak samo. Ale po powrocie z Korei możemy wprowadzić zmiany, które pozwolą skrócić czas zabiegu, zwiększyć bezpieczeństwo i zoptymalizować jego efekt - zapowiada.
Pomyślny przebieg pierwszej operacji daje zespołowi powody do optymizmu. Nadal jednak nie wiadomo, którzy pacjenci mogą odnieść największe korzyści z eksperymentalnej metody. - Technicznie nic nas nie zaskoczyło, jesteśmy przygotowani do tych zabiegów. Ale wciąż mamy wiele pytań dotyczących doboru pacjentów i techniki. To początek długiej, ale pięknej drogi, która może realnie wnieść coś nowego do chirurgii eksperymentalnej i przynieść dobre wyniki naszym pacjentom - mówi dr Maliszewski.
Podobne operacje przeprowadzano już między innymi w Chinach i właśnie Korei Południowej. Technika ma charakter eksperymentalny, a kolejne badania kliniczne trwają. Potwierdzenia wymagają optymalna technika operacyjna oraz ustalenie, która grupa pacjentów odniesie największą korzyść kliniczną.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.