Komplet zwycięstw to wciąż za mało. Kadra U-21 ciągle nie jest pewna awansu na ME

Piłkarska reprezentacja do lat 21 powalczy dziś w Pescarze z Włochami. Początek spotkania o 18:15. To będzie dziesiąty mecz drużyny Jerzego Brzęczka w eliminacjach mistrzostw Europy. Choć Polacy wygrali wszystkie dotychczasowe spotkania, to ciągle nie są pewni bezpośredniego awansu na turniej. Co musi się stać, byśmy wywalczyli bezpośredni awans? Jaki scenariusz oznaczać będzie baraże? Wyjaśniamy.
Selekcjoner kadry do lat 21 Jerzy Brzęczek jest bardzo bliski awansu na mistrzostwa Europy (Fot. Jarek Praszkiewicz) /PAP
Biało-Czerwoni piłkarze w trwających eliminacjach spisują się świetnie. Prowadzą w tabeli swojej grupy z kompletem punktów. 9 meczów, 9 zwycięstw. Ostatnio w Katowicach wygraliśmy 3:0 ze Szwecją. Dziś na zamknięcie eliminacji zagramy w Pescarze z Włochami i dopiero ten mecz rozstrzygnie, czy wywalczymy bezpośredni awans na mistrzostwa.
Powtórzyć sukces ze Szczecina. Polacy grają z Włochami o awans na ME
Bilety na turniej gwarantuje tylko pierwsze miejsce w grupie. Bezpośredni awans uzyska także najlepsza drużyna z grona tych, które zajmą drugie lokaty w swoich grupach. Polacy od dawna zajmują pierwszą lokatę w naszej grupie, ale prześcignąć mogą nas jeszcze Włosi, którzy dotychczas wygrali osiem meczów. Przegrali tylko z Polską w Szczecinie 1:2.
Jeśli wieczorem pokonamy reprezentację Italii albo z nią zremisujemy, to na pewno wygramy grupę. Możemy też pozwolić sobie na porażkę jedną bramką - wtedy w bezpośrednich meczach z Włochami będzie remis i pierwsze miejsce w grupie da nam lepszy bilans bramek w całych eliminacjach.
Co gdy przegramy? Oto możliwe scenariusze
Jeśli jednak przegramy wyżej, sprawa się skomplikuje. Polska spadnie na 2. miejsce w grupie. Najlepsza ekipa z tego grona także wywalczy bezpośredni awans, ale tutaj pierwszego miejsca w takiej tabeli pozbawić mogą nas jeszcze Grecy. Z ich punktu widzenia warunkiem koniecznym do takiego scenariusza jest pokonanie jutro Irlandii Północnej.
W tabeli wiceliderów swoich grup trzeba także uwzględnić wyniki meczów z reprezentacjami, które zajęły miejsca 1-5. W przypadku Polski należy odliczyć dorobek w pojedynkach z szóstą w tabeli Armenią. W przypadku Grecji odliczamy dwa pojedynki z Maltą. Bilans Greków na dziś to 18 punktów i bilans bramek 18:6. Polacy mają 21 punktów i bilans bramek 18:1.
Zatem mamy przewagę pięciu bramek. Czy to dużo? Przypomnijmy, że spadniemy na drugie miejsce w naszej grupie, tylko jeśli przegramy z Italią co najmniej dwoma trafieniami. Zostają więc trzy bramki zapasu. Grecy z kolei w tym scenariuszu muszą wygrać z Irlandią Północną, a u siebie potrafili pokonać tego przeciwnika 4:0. Możliwe więc, że o bezpośredni awans będziemy jeszcze jutro drżeć. Z drugiej strony, Polacy pod wodzą trenera Jerzego Brzęczka pokazują odważną i przede wszystkim skuteczną grę, bez kompleksów. Chcą zakończyć eliminacje z kompletem zwycięstw i to jest jak najbardziej realny scenariusz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.