80 złotych za dobę za kwiatki i drzewa przed płotem. "Tyle lat nikomu to nie przeszkadzało"
Ulica Kochanowskiego w Zgierzu. Mieszkańcy posadzili przed swoim płotem rożne rośliny, o które dbają
Źródło zdj. gł.: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
- No dziwne to bardzo. Ktoś zadbał, nomen omen za miasto o ten teren, a teraz co ma zrobić? Wykopać wszystko, wyciąć i zostawić czarną dziurę - zastanawia się jedna z mieszkanek. Idziemy do kolejnej posesji. Rozumiem, że pan musi to usunąć, te piękne rośliny? - Tak i co najgorsze, na samym początku dostaliśmy powiadomienie, że pięć domów ma też usunąć swoje nasadzenia - mówi nam kolejny mieszkaniec. Dodał, że pasem zieleni pomiędzy płotem i chodnikiem zajmuje się dobre 30 lat, a przy ulicy Kochanowskiego mieszka 55 lat. - Nigdy nie było tu problemu, nigdy nikt o to nie pytał, nikt się tym z władz nie interesował - przekazał. - Poszedłem do urzędu miasta, do wydziału infrastruktury i zapytałem, jaka jest tego przyczyna. Donos? Wie pan, mnie może ktoś nie lubić, ale że jednocześnie pięciu sąsiadów obok też nie lubi, to zupełnie nie rozumiem - informuje mężczyzna.
Notatka służbowa sporządzona przez zgierskich strażników miejskich na ulicy Kochanowskiego
Źródło zdjęcia: Facebook/ Przemysław Jagielski
Sprawę skomentował ostro Przemysław Jagielski, zgierski radny, do którego z prośbą o interwencje zgłosili się mieszkańcy ulicy Kochanowskiego. "Brawo Panie Komendancie. Brawo Panie Prezydencie. Na ulicy Kochanowskiego pojawiła się straż Miejska i wystawiła notatki służbowe mieszkańcom kilku posesji do likwidacji tych pięknych nasadzeń przed swoimi domami. Jak tego nie zrobią do piątku, to będzie im naliczana karna opłata za zajęcie pasa drogowego. Przecież to jest miejsce na zieleń. Jest chodnik i obrzeża betonowe zostawiające miejsce na zieleń. Czyli jak będą tam miejskie chwasty po pas to ok, ale jak mieszkańcy tam urządzą zieleń, na którą miasta nie stać i będą o to dbali, to jedziemy z zajęciem pasa. TOTALNY ABSURD!! Ja rozumiem jeszcze oczekiwanie rozebrania tego niskiego płotku chroniącego nasadzenia, ale tam dalej u kolejnych sąsiadów są drzewka do wycięcia tuje. A potem są pretensje, że się z nas śmieją w całym kraju" - napisał w mediach społecznościowych Przemysła Jagielski, dołączając zdjęcia "zielonych terenów" przed posesjami.
Skąd kontrole? Mieszkanka też chciała swój kawałek zieleni
Według naszych informacji, kontrole posesji zaczęły się po interwencji jednej z mieszkanek, która także chciała zagospodarować przed swoją posesją fragment zieleni. Kiedy nie dostała na to zgody w urzędzie, zwróciła uwagę, że przecież na całej ulicy jest to możliwe. Wtedy urzędnicy zainteresowali się zielenią, która przez trzydzieści lat nie stanowiła dla nich problemu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.