"Błyskawiczna norweska akcja". Gawryluk komentuje interwencję RPD

Dorota Gawryluk skrytykowała działania rzeczniczki praw dziecka po interwencji dotyczącej dzieci zabranych rodzicom.
Sąd rodzinny uznał argumenty rzeczniczki za niewystarczające i nakazał powrót dzieci do rodziców.
Gawryluk oceniła, że reakcja rzeczniczki przypominała norweskie podejście do ochrony nieletnich.
W programie skomentowano także pokaz mody w Ministerstwie Rolnictwa oraz kwotę zapłaconą za udostępnienie przestrzeni.
Dziennikarze wyrazili zastrzeżenia wobec organizowania wydarzeń w ministerstwie, gdy według nich inne sprawy nie zostały załatwione.
Prowadzący "Kalejdoskop Wydarzeń" na antenie Polsat News poruszyli temat interwencji rzeczniczki praw dziecka, która była świadkiem niedopuszczalnego zachowania matki. Ta w okolicy przystanku używała wulgaryzmów pod adresem swojego małego dziecka. Miała też je szarpać.
Monika Horna-Cieślak zainterweniowała, a o sytuacji powiadomiła odpowiednie służby. Dwoje nieletnich trafiło do placówek opiekuńczych. W piątek sąd nakazał wydanie dzieci rodzicom. Ocenił też, że działania RPD mogą świadczyć o "próbie wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu".
Dorota Gawryluk oceniła, że Horna-Cieślak kierowała się dobrymi intencjami i zachowała się poprawnie, kiedy zauważyła, że dzieje się coś niedobrego. Skrytykowała jednak zaangażowanie całego aparatu państwa do akcji, opierając się na tylko jednym sygnale.
Dziennikarka zauważyła, że to, co wydarzyło się potem nosi znamiona "błyskawicznej norweskiej akcji, bo tak mniej więcej wyglądają akcje norweskie, nowoczesne norweskie podejścia do rodzin".
Głośna interwencja RPD. Dorota Gawryluk: Zachowanie rzeczniczki wpisuje się w zachowanie rządu
Zdaniem Jana Wróbla rzeczniczka praw dziecka "starła się z machiną sądu rodzinnego".
- Dziwię się, że znaczna część polskiej prawicy, która do piątku uważała, że sądy są przegniłe i należy je czyścić żelazną miotłą, od momentu, kiedy okazało się, że sąd walczy z RPD, to mówi o sądach w superlatywach - dodał.
- Zachowanie pani rzecznik wpisuje się w zachowanie obecnego rządu, czyli ona idzie mniej więcej tą ścieżką wytyczoną przez "górę", którzy mówią tak: "Co z tego, że sąd coś powie, co nas obchodzi sąd, co nas obchodzi konstytucja. Byle było to prawo tak, jak my je rozumiemy". Ona też rozumie prawo tak, jak chce je rozumieć. Sąd miażdży jej argumenty dotyczące tych konkretnych dzieci - przekazała Gawryluk.
Prowadząca przyznała, że spodobała się jej postawa sądu rodzinnego, który bardzo gruntownie zbadał historię tej rodziny. - Nie chciałabym, żeby dzieci niewychowywane w idealnych rodzinach były automatycznie przenoszone do domów dziecka, bo domy dziecka nie są idealne - dodała.
Pokaz mody w gmachu resortu rolnictwa. Dziennikarz zdradził, co go ubodło
W innej części programu "Kalejdoskop Wydarzeń" prowadzący nie szczędzili złośliwości pod adresem resortu rolnictwa, który zorganizował w gmachu ministerstwa pokaz mody.
- Oczywiście, niech to robi, ale pod jednym warunkiem, że wszystkie inne sprawy są załatwione w Polsce. (...) Takie podstawowe sprawy, że zboże z Ukrainy nie popłynie, że kwestia nawozów jest załatwiona, że one nie idą w górę. Wtedy możemy się bawić - mówiła Dorota Gawryluk.
Jana Wróbla "ubodła" natomiast kwota, jaką resort zainkasował za pokaz. Media ujawniły, że zapłata za udostępnienie przestrzeni pod pokaz mody wyniosła 5 tys. złotych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.