Co z tą dżumą w Rosji? Najnowsze doniesienia budzą niepokój

Autor: Cezary Faber Publikacja: Dzisiaj, 4 października (18:57)
Choć rosyjskie władze oficjalnie nie wspominają o dżumie, sytuacja w obwodzie irkuckim robi się coraz bardziej niepokojąca. Z najnowszych doniesień niezależnych mediów wynika, że kilka szpitali w Irkucku objęto kwarantanną, a w hucie aluminium w pobliskim Szelechowie wprowadzono nakaz noszenia maseczek.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Niezależne rosyjskie media poinformowały w piątek, że prawie 200 osób trafiło do szpitali w obwodzie irkuckim z podejrzeniem zakażenia dżumą. Stało się to po śmierci 27-letniej Darii Szypiłowej, byłej pracownicy Irkuckiego Instytutu Przeciwdżumowego.
Tak naprawdę nie wiadomo, jak, gdzie i kiedy kobieta zaraziła się śmiertelną bakterią. Według jednej z przedstawianych wersji 27-latka wróciła z wyjazdu służbowego w Buriacji, gdzie w rejonach przy granicy z Mongolią odnotowywano naturalne ogniska dżumy. Prezydent Buriacji Aleksiej Cydienow zaprzeczył jednak, by kobieta podróżowała do nadzorowanego przez niego regionu.
Inna hipoteza mówi o możliwym rozbiciu probówki z patogenem podczas prac w laboratorium, do czego miało dojść 25 września. Z doniesień telewizji REN TV wynika, że laborantka badała bakterie dżumy z naturalnych ognisk na Syberii, w Mongolii i Ałtaju, a także odpowiedź immunologiczną organizmu na infekcję.
Cztery dni później, tj. 29 września, kobieta trafiła do szpitala w mieście Szelechowo z objawami zapalenia płuc. Choć została podłączona do respiratora, to dwa dni później zmarła. Personel kliniki został odizolowany, a sama placówka poddana kwarantannie. Telegramowy kanał „Mash” informował, że 27-latka zachorowała na dżumę płucną - najcięższą, najrzadszą i najbardziej zaraźliwą postać dżumy.
Dżuma w Rosji? Oficjalnie cisza, ale są znaki
Źródła portalu „Ludzie Bajkału” twierdzą, że od 1 października karetki pogotowia przewożące osoby, które miały kontakt ze zmarłą Darią Szypiłową, są eskortowane przez patrole Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Dotychczas postępowaniem epidemiologicznym objęto 189 osób, przy czym 177 z nich umieszczono w dwóch szpitalach, a 12 - w instytucie przeciwdżumowym. 2 października gubernator obwodu irkuckiego Igor Kobzew stwierdził, że u tych osób nie stwierdzono żadnych objawów choroby, a wyniki badań laboratoryjnych były negatywne.
Uspokajającym komunikatom władz przeczą jednak najnowsze doniesienia przytaczane przez niezależne rosyjskie media. Wynika z nich między innymi, że w Irkuckiej Hucie Aluminium w Szelechowie wprowadzono obowiązek noszenia maseczek. Artem Fominych, dyrektor zakładu, nazwał to „środkiem zapobiegawczym”. „Lepiej dmuchać na zimne” - napisał, apelując do pracowników o natychmiastowe zwrócenie się o pomoc lekarską w przypadku wystąpienia objawów choroby. Zauważył również, że w Szelechowie krążą sprzeczne informacje na temat sytuacji związanej z dżumą.
Tymczasem, jak informują „Ludzie Bajkału”, pięć szpitali w Irkucku zostało objętych kwarantanną. Źródło w ochronie zdrowia stwierdziło, że „lekarze już otwarcie mówią o dżumie”, ale choroba ta nie jest wymieniana w oficjalnych dokumentach.
Kwarantanną objęta została m.in. placówka położonicza. Krewni jednej z rodzących kobiecie powiedzieli „Ludziom Bajkału”, że lekarze, powołując się na zagrożenie dżumą, odmówili wejścia mężowi kobiety na salę porodową, choć wcześniej para zapłaciła za możliwość porodu rodzinnego.
Niepokój spotęgował wpis władz Bajkalska (miasta w obwodzie irkuckim), opublikowany rankiem 3 października, a następnie usunięty. Apelowano w nim do mieszkańców, by wstrzymali się z podróżowaniem do Szelechowa i okolicznych miejscowości ze względu na zagrożenie dżumą.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.