Zimowy rewanż Ukrainy? Nawet na Syberii Rosjanie nie będą bezpieczni
Ukraina nie jest bezradna wobec powtarzających się ataków powietrznych na Kijów i inne miasta. Analitycy obawiają się rozpoczęcia przez Rosję zimowej ofensywy, której celem może być pozbawienie ukraińskich miast ogrzewania i dostaw prądu, a w konsekwencji uczynienie ich miejscami trudnymi do życia. Jak już informowaliśmy, Kreml chce w ten sposób złamać wolę obrony ukraińskiego społeczeństwa.
Tymczasem 9 września syreny alarmowe strwożyły mieszkańców Nowego Urengoju na Syberii. Sam gubernator regionu potwierdził, że dwa ukraińskie drony dotarły do miasta położonego w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym, w samym sercu rosyjskiego zagłębia gazowego. Tego samego dnia zaatakowany został również zakład w regionie Purowskim. Gubernator Dmitrij Artiuchow przekonywał, że ogień został wywołany przez szczątki zestrzelonego drona. Nie było informacji o ofiarach.
Nowy Urengoj liczy około 118 tys. mieszkańców i jest jednym z najważniejszych ośrodków rosyjskiego przemysłu gazowego. Mieści się tam zakład produkujący tzw. kondensat gazowy. To produkt przesyłany potem rurociągami do partnerów handlowych Rosji.
Dla Mychajła Rohozy znaczenie tego ataku wykracza jednak daleko poza uszkodzenie konkretnej instalacji. - Rosja traci swoje bezpieczne zaplecze. Same 3 tys. km nie są najważniejsze. Dziś jest to tyle, a jutro może być więcej. Najważniejsze jest to, że cel znajdujący się tysiące kilometrów od Ukrainy może zostać osiągnięty – uważa Rohoza.
Zastrzega, iż nie jest analitykiem wojskowym, lecz inżynierem górnikiem, jednak zna tę wojnę od podszewki. W latach 2014–2015 był partyzantem w okupowanej części Donbasu. Później, w latach 2015–2016, służył w Siłach Zbrojnych Ukrainy, w rozpoznaniu artyleryjskim 54. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej. Został ranny podczas służby. Obecnie mieszka w Kanadzie.
Jeden skuteczny atak i miasto zamarza. Syberia wśród celów Ukrainy?
Ukraiński weteran zwraca uwagę, że w syberyjskich miastach, takich jak Nowy Urengoj, infrastruktura ma szczególne znaczenie ze względu na ekstremalne warunki pogodowe. Zimą średnie temperatury minimalne wynoszą tam minus 23–27 st. C, a podczas fal mrozów spadają nawet do -40 st. C. Z tego powodu część instalacji grzewczych znajduje się nad powierzchnią ziemi i musi być zabezpieczona przed zamarzaniem. Ich poważne uszkodzenie zimą może spowodować konieczność ewakuacji Rosjan.
- Nie twierdzę, że uszkodzenie jednej elektrowni wystarczy, żeby następnego dnia całe miasto zamarzło. Ale przy minus 40 czy minus 50 stopniach każda poważna awaria staje się znacznie bardziej niebezpieczna - dodaje rozmówca WP.
– Po takich atakach rosyjscy planiści wojskowi muszą spojrzeć na mapę inaczej. Skoro Ukrainie udało się raz wysłać drona na taki dystans, to następny może obrać inną trasę i skierować się na inny cel. Oczywiście, jeden udany atak nie oznacza, że jutro Ukraina będzie mogła atakować Syberię codziennie. Nie twierdzę, że tak. Ale drzwi są już otwarte. Na wojnie liczy się nie tylko to, co wróg zniszczył dzisiaj. Liczy się również to, co pokazał, że może zniszczyć jutro. To, moim zdaniem, jest najważniejsze - podsumowuje.
Zełenski ostrzega Rosję. "Zima będzie bolesna"
Odpowiedź na zimową kampanię Rosji przeciwko ukraińskiej infrastrukturze energetycznej pojawia się w wypowiedziach Wołodymyra Zełenskiego. Podczas debaty generalnej Zgromadzenia Ogólnego ONZ prezydent Ukrainy ostrzegł, że jeśli Rosja będzie nadal atakować ukraiński system energetyczny i ogrzewanie, Kijów odpowie uderzeniami, które mają sprawić, że zima będzie bolesna również dla Rosji.
– Zrobimy to tej zimy, jeśli Rosja będzie nadal atakować nasz system energetyczny i nasze ogrzewanie – powiedział.
Zełenski zaznaczył jednocześnie, że nadchodząca zima może być dla Ukrainy bardzo trudna. Podkreślał potrzebę działań dyplomatycznych i deeskalacyjnych przed nadejściem zimy, ale także wzmacniania ukraińskich zdolności obronnych.
Wcześniej, podczas spotkania z Donaldem Trumpem 22 września, Zełenski mówił o propozycji rozejmu obejmującego infrastrukturę energetyczną. Jak przekazywała strona ukraińska, Kijów deklarował gotowość do powstrzymania się od ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną i eksportową, jeśli Moskwa zgodzi się na wzajemność.
Ukraińscy analitycy: Putin zwiększa presję na cywilów
Według ukraińskiego analityka wojskowego i weterana wojny Ołeksija Hetmana Rosja zwiększa presję na ukraińską ludność cywilną, ponieważ jej armia nie jest w stanie przełamać sytuacji na froncie. W rozmowie z UNIAN przekonywał, że ataki rakietowe i dronowe mają wywoływać panikę i skłonić Ukraińców do naciskania na władze, by zgodziły się na pokój na warunkach Moskwy.
- Putin kalkuluje, że może uderzać w ukraińskie miasta, a Ukraina ma trudności z obroną i nie jest w stanie odpowiedzieć w podobny sposób. Ta sytuacja może się jednak zmienić, gdy my będziemy mieli wystarczające możliwości do przeprowadzania uderzeń balistycznych na Moskwę. Wtedy każdy rosyjski atak na Kijów może oznaczać potężny odwet. Putin doskonale rozumie, że w takiej sytuacji nie będzie już mógł dyktować warunków – przekonuje Ołeksij Hetman.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.