The Jerusalem PostConman posing as reservist with financial trouble who swindled dozens since start of war arrestedInquirerQuiapo Church unveils logo for Nazareno 2027ESPNSources: Eagles to keep retired Johnson on roster amid O-line changesPunchNDLEA rearrests 83-year-old grandmother with drugs in Abia한겨레“품격없다, 권위없다 해도 계속할 것” 이 대통령 ‘SNS 정치’Bollywood HungamaSalman Khan gears up for 50-day close-combat final schedule of Monster, deets insideUOLAeroporto de Riade segue fechado após ataque atribuído aos houthisZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFStraits Times SportDarkness Falls downs Desert Castle in Dewhurst battleSportstarAUS vs BAN, 2nd ODI: Australia cruises to series win despite Mostary centuryGhaflaRuto Allies Downplay UDA Defections as Mt Kenya Political Realignments Gather PaceFootball ItaliaD’Amico: ‘Como-Roma an advert for Italian football, faith in all players’
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 11, 2026

Akademiku, otwórz się. Coraz więcej studiujących i coraz mniej miejsc w domach studenckich

Translate

Akademik uczelniany, prywatny, stancja czy mieszkanie z innymi? Oto jesienne dylematy wielu studentów. Tych zaś, według GUS, mamy ponad 1,3 mln. W akademikach publicznych mieszka co dziesiąty, pozostali nie wyprowadzają się z domu rodzinnego na czas studiów lub trafiają na komercyjny rynek najmu. Większość studenckiej bazy mieszkaniowej pochodzi z czasów PRL. Około dwóch trzecich akademików należących do uczelni publicznych wymaga remontu lub przebudowy, na które uczelnie nie mają pieniędzy. A gdy środki finansowe już się znajdą, pokoje wieloosobowe są przerabiane na pożądane jedynki lub dwójki, więc liczba miejsc maleje. W ostatnim roku ubyło ich ok. 3 tys. Według firmy doradczej JLL w Polsce może brakować nawet 400 tys. miejsc dla studentów.

Z państwowych dopłat do remontów, modernizacji lub budowy nowych akademików w ramach Funduszu Dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego uczelnie otrzymają na inwestycje ok. 460 mln zł. Przekłada się to na oddanie do użytku w najbliższych latach ok. 5,5 tys. łóżek. Kropla w morzu potrzeb. I już wkracza agresywny kapitał zagraniczny. Zaczyna się boom na prywatne akademiki.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Buldożerem w akademik

Pusta Jowita, największy dom studencki w centrum Poznania, należący do Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, straszy przy Rondzie Kaponiera od prawie trzech lat. W grudniu 2023 r., po 10-dniowej okupacji, uratowali ją przed prywatyzacją studenci, wspierani przez towarzyszy z Torunia, Warszawy i innych miast. W proteście uczestniczyły m.in. Studencka Inicjatywa Mieszkaniowa, OZZ Inicjatywa Pracownicza i centrum społeczno-kulturowe Rozbrat.

Działka premium, na której stoi Jowita, położona w pobliżu hoteli Sheraton i Mercure oraz biurowców Bałtyk i Concordia, to nie miejsce dla gorzej sytuowanych lokatorów, w tym mieszkańców akademików publicznych. Bliższy wizerunkowi Poznania jako miasta znanego z przedsiębiorczości byłby kolejny biurowiec tudzież akademik oddany w ręce prywatnego właściciela, dyktującego znacznie wyższe ceny najmu.

Protest studentów w Poznaniu

Jakub Walasek/REPORTER / East News

Protest studentów w Poznaniu

Protestujący żądali zachowania status quo Jowity jako taniego domu studenckiego. Postulowali też zwiększenie zasobu mieszkalnego uniwersytetu, dostępność tanich stołówek oraz pokoi socjalnych na wydziałach. Ustąpili po zapewnieniu ówczesnego ministra nauki Dariusza Wieczorka, że środki na remont zostaną przyznane. Rektorka UAM prof. Bogumiła Kaniewska broniła decyzji o sprzedaży, z której uczelnia zamierzała sfinansować kolejny nowy akademik na Morasku. Meteor oddany do użytku w tym samym roku był, jak przypomniała rektorka, pierwszym od 50 lat nowym akademikiem UAM i jednym z nielicznych nowo wybudowanych akademików w Polsce. Powstał w ciągu trzech lat i kosztował 68 mln zł.

Remont Jowity wyceniono na ok. 100 mln zł. Jest już projekt, który zakłada kilkupiętrową nadbudowę 13-kondygnacyjnej konstrukcji i zielony skwer na miejscu dzisiejszego parkingu.

"Dom Studencki Jowita to budynek symbol — jeden z ważniejszych obiektów powojennej architektury Poznania. Jego modernistyczna forma, pionowa bryła i unikatowa elewacja z ceramicznego gruzu mówią o estetycznych i technologicznych poszukiwaniach lat 60. Obiekt na szczęście uznano za wartościowy i godny zachowania w rękach UAM. Teraz otrzyma drugie życie", napisał w serwisie WhiteMAD po ogłoszeniu wyników konkursu architektonicznego Mateusz Markowski, absolwent gospodarki przestrzennej UAM.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pod jego postem pojawiają się liczne głosy niezadowolenia: "Masakra. Jak można?", "Powinni to zburzyć i postawić coś, co nie straszy", "Brawo. Paskuda była przeznaczona do rozbiórki, lecz grupka wyszczekanych studenciaków zrobiła aferę, bo nie chcieli mieszkać w akademikach poza ścisłym centrum. Teraz nie dość, że komuszy kloc zostanie, to jeszcze remont tego trupa wyniesie tyle, że można by było zbudować ładniejszy obiekt od podstaw".

Akademik widmo w centrum Poznania na razie symbolizuje niemoc zarówno państwa, jak i uczelni. Fundusz Dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego dotychczas nie przyznał UAM obiecanych 80 mln zł dopłaty do przebudowy Jowity.

O zabytkowe akademiki na poznańskich Winogradach zawalczyła radna Lewicy Halina Owsianna. Pierwszy powojenny kompleks akademików z 1956 r. stanął przy ulicy Dożynkowej blisko śródmieścia. Siedem domów tętniło życiem, działał tu znany klub studencki Nurt, w którym pierwsze kroki sceniczne stawiały Zdzisława Sośnicka i Urszula Sipińska. Od początku nowego stulecia kampus podupadał i częściowo opustoszał. Cztery budynki należą do Uniwersytetu Przyrodniczego i są nieużywane od ponad dekady. W odremontowanej Dewizce i Feniksie mieszkają studenci Uniwersytetu Ekonomicznego, a w DS Babilon — UAM.

W 2020 r. wrocławska firma Vantage Development kupiła dwa akademiki od UP i otrzymała od miasta zgodę na ich rozbiórkę. Deweloper zaczął burzyć, ale buldożery powstrzymała zdecydowana akcja radnej Owsiannej, która zaapelowała o wpisanie całego zespołu zabudowy do rejestru zabytków. Konserwator miejski, a następnie wojewódzki uznali osiedle czteropiętrowców ze stromym zadaszeniem za wartościową spuściznę architektury socrealu. Odwołanie się dewelopera od tej decyzji nic nie dało — Dożynkowa zostaje. I na razie straszy — z sąsiednich akademików studenci mają widok na krajobraz jak po wojnie. Mowa tu o kosztownym remoncie z zachowaniem zabytkowych fasad i ewentualnej adaptacji na lokale dla doktorantów lub dom asystenta. Studenci UP na Dożynkową nie wrócą.

Pokolenie Bez Kluczy

Onet

Pokolenie Bez Kluczy

Żak nieborak

Akademiki widma straszą w wielu miastach. Na barykady poszli wiosną 2024 r. studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy zajęli na dziko Kamionkę, od pięciu lat będącą pustostanem. Okupowali akademik przez kilka tygodni. Nie obyło się bez spięć, gdy na polecenie władz uczelni odcięto im media. Nie znaleźli się chętni na wystawioną na sprzedaż zabytkową Kamionkę. W końcu zawarto porozumienie i wycofano nieruchomość z rynku, ale 54 mln zł na remont uczelnia nie ma.

Roszczeniowi, zmanipulowani, wyszczekani. I po co walczą o stare pokoje ze wspólną łazienką na korytarzu? Mogli pójść na stancję albo do prywatnego akademika. Może i mogli, a może nie mieli za co? Publiczny akademik to najtańsze i wciąż pożądane lokum; aby się na nie załapać, trzeba wykazać dochód na członka rodziny nieprzekraczający progu ubóstwa (mile widziane są dojazdy z odległych miejsc zamieszkania). Jeśli student spełnia wyśrubowane kryteria, trafia do kolejki — na jedno miejsce zwykle jest kilkoro chętnych. Trudno oczekiwać wiwatów, kiedy tych miejsc ubywa.

W Polsce według danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego działa 370 publicznych akademików, w których dostępnych jest ok. 100 tys. miejsc noclegowych. Remontu lub modernizacji, natychmiast lub w ciągu najbliższych lat, wymagają łącznie 263 budynki; z użytkowania ze względu na zły stan techniczny wyłączono 12 (stan z 2024 r.). W Warszawie i Poznaniu wskaźnik zakwaterowania w publicznych akademikach wynosi siedem proc., o dwa pkt proc. mniej niż ogólnopolska średnia. Studenci zwracają się ku prywatnemu rynkowi najmu z braku wyboru. Również praca podczas studiów dla wielu z nich nie jest wyborem, lecz koniecznością.

Z jubileuszowej 10. edycji raportu "Portfel Studenta", przygotowanego przez Warszawski Instytut Bankowości i Związek Banków Polskich, wynika, że w ostatniej dekadzie wydatki studentów wzrosły dwuipółkrotnie, z ok. 1,5 tys. zł miesięcznie w 2016 r. do prawie 4 tys. zł w 2025 r. Natomiast raport "Studenci na rynku nieruchomości 2025" opracowany przez Centrum AMRON we współpracy z WIB mówi o podwyżkach kosztów najmu o 5-10 proc. w roku akademickim 2024/2025, które dotknęły co trzeciego studenta.

Trudna sytuacja ekonomiczna to bezpośredni skutek studenckiego kryzysu mieszkaniowego. Dawniej ratunkiem dla młodzieży niezamożnej były akademiki i stypendia. Dziś miesięczne opłaty wahają się od ok. 300 zł za pokój dwu— lub trzyosobowy (Łódź, Gdańsk, Kalisz) do ponad 1,5 tys. zł w stolicy za jedynkę. Ceny za łóżko w prywatnych mieszkaniach mogą być nawet kilkukrotnie wyższe, jeśli wziąć pod uwagę opłaty za media. Stypendia socjalne ledwie pokrywają koszty zakwaterowania.

Dlatego mamy studentów kurierów i kelnerów, którzy, zamiast się uczyć, pracują, i to coraz częściej w pełnym wymiarze. Wielu młodym ludziom trudniej dotrwać do dyplomu. Jak pokazują statystyki, nawet 30-40 proc. studentów rezygnuje z nauki w trakcie studiów, najwięcej, bo aż 60 proc. , już na pierwszym roku. W raporcie "Portfel Studenta 2025" co piąty respondent deklarował, że rozważał przerwanie nauki z przyczyn finansowych.

Dostępność miejsc w akademikach ma kluczowe znaczenie dla osób spoza dużych ośrodków miejskich oraz tych, dla których komercyjny najem jest zbyt dużym obciążeniem. Tym samym spełnienie marzenia o wybranym kierunku na renomowanej uczelni przegrywa z realiami. Nauka staje się luksusem.

Bananowy vibe

W ostatnich 12 miesiącach oddano do użytku dziewięć nowych akademików, a do rozpoczęcia roku akademickiego 2027/2028 planowane jest udostępnienie kolejnych 4 tys. łóżek. Tak działa rynek akademików prywatnych w Polsce. Tam, gdzie państwo niedomaga, wchodzi prywatny inwestor.

Wróćmy tymczasem do Poznania. We wspomnianym Feniksie są 172 miejsca w 24 pokojach jednoosobowych i 74 pokojach dwuosobowych. Pokoje łączą się w segmenty wyposażone w pełny węzeł sanitarny. Miejsce w dwójce to koszt 800 zł miesięcznie, w jedynce z łazienką 1,2 tys. zł, a w jedynce w segmencie 1,1 tys. zł. Tanio nie jest, ale można drożej. Akademik premium z sieci Student Depot przy Al. Niepodległości oferuje "najlepszy studencki vibe w mieście". Za najtańszy lokal reklamowany jako Solo Vibes (jedynka z łazienką i aneksem kuchennym) student zapłaci niemal dwa razy więcej niż na Dożynkowej (2375 zł — w cenie media, wi-fi, całodobowa ochrona, siłownia 24/7, pralnia i suszarnia, parking). Dwójka, czyli Duo Vibes, również jest dwukrotnie droższa (1650 zł/os.).

Na koniec 2025 r. sektor PBSA, czyli Purpose-Built Student Accommodation, oferował ok. 16,5 tys. łóżek. Kolejne 7,7 tys. znajdowało się na etapie przygotowania lub realizacji. Fundusze inwestycyjne upodobały sobie szczególnie starsze biurowce, hotele oraz internaty. W niespełna rok od przejęcia nieruchomości oddają do użytku gotowe tzw. mikrostudia dla studentów. Motorem sukcesu jest przychód z metra kwadratowego o połowę wyższy niż w przypadku klasycznego wynajmu mieszkań.

Jednym z największych już zrealizowanych projektów jest warszawski gigant SHED Sky Living przy Żwirki i Wigury. Według PropertyNews.pl to flagowy i największy w Europie Środkowo-Wschodniej przykład udanej transformacji nowoczesnego kompleksu biurowego klasy A w obiekt o funkcji mieszkaniowej dla studentów. Budowa trwała zaledwie 11 miesięcy. W 582 pokojach typu studio może zamieszkać 733 studentów. W jedynkach ceny zaczynają się od 2,6 tys. zł, a miejsce w dwójce to wydatek rzędu 1,7—1,9 tys. zł od osoby za miesiąc. Pokoje mają łazienki i aneksy kuchenne. Siłownie, pokoje gier, strefy relaksu i pracy to pozostałe elementy składające się na bananowy vibe.

Prywatny akademik to adres, pod który chętnie uda się zagraniczny student w poszukiwaniu wyższego standardu zakwaterowania w jednoosobowym pokoju. Co trzeci wybierze województwo mazowieckie. Rynek PBSA w stolicy już za dwa lata wyprzedzi lidera, jakim jest Kraków z ok. 5 tys. łóżek w prywatnych akademikach. Umiędzynarodowienie polskich uczelni w połączeniu z kryzysowym trybem zarządzania nimi uderza jednak w gorzej sytuowanych. Adieu, studencie z problemami akademikowo-stołówkowymi. Bonjour, bogaty studencie z zagranicy!

"Przegląd" nr 41

Tygodnik Przegląd

"Przegląd" nr 41

Czym skorupka za młodu…

Gdańsk potrafi. Na remont i rozbudowę akademika w Sopocie Uniwersytet Gdański otrzyma niemal 15,5 mln zł z resortu nauki. DS nr 9, położony kilkanaście metrów od plaży, stał pusty przez pięć lat, aż do wybuchu wojny w 2022 r., kiedy wprowadzili się do niego uchodźcy z Ukrainy. Budynek ma 181 pokoi, które przejdą modernizację. Oprócz tego za trzy lata mają powstać dwa nowe, kilkupiętrowe skrzydła. Co roku o jedno miejsce w akademikach UG ubiega się około czterech osób. Ci, którym się nie uda, trafiają do trójmiejskiej dżungli zdominowanej przez Booking i Airbnb i konkurują o lokal z turystami, młodymi rodzinami i gospodarstwami na dorobku.

Paryż też potrafi. Kiedy wiosną tego roku opublikowano we Francji raport donoszący, że prawie połowa trzymilionowej społeczności studenckiej nie dojada, oszczędzając na posiłkach, reakcją rządu — pod naciskiem Krajowego Związku Studentów Francji (UNEF) — było rozszerzenie programu Repas à 1 € (posiłek za 1 euro), obejmującego wcześniej studentów pobierających pomoc socjalną, na wszystkich studiujących, niezależnie od dochodu (ci dotychczas płacili 3,30 euro za pełnowartościowy posiłek). Programem zarządza sieć regionalnych agend państwowych, podlegająca Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego, która odpowiada za akademiki, stołówki i stypendia socjalne. Tanie posiłki serwowane są w 950 punktach w całym kraju. Szef jednego z nich powiedział: "Karmimy osoby, które są przyszłością Francji, i ważne, żeby były dobrze odżywione".

W Polsce w tym samym czasie otworzyła się nowa jadłodajnia w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, z cenami nie na studencką kieszeń. Kiedy protestujący przeciwko drożyźnie studenci weszli do BUWBaru z własnym jedzeniem, interweniowała policja. Po miesiącu lokal zamknięto.

Ale Warszawa też potrafi. Uniwersytet Warszawski po niemal 60 latach doczekał się nowego Domu Studenta nr 7 na Służewcu. Spełnia on wszystkie standardy publicznego akademika premium — jest ekologiczny, nowoczesny, ma pralnię, świetlicę i siłownię.

Jeśli chodzi o liczbę studentów, zajmujemy szóstą pozycję w Europie po Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii. I nie borykamy się sami ze studenckim kryzysem socjalnym — w Niemczech, podobnie jak w Polsce, przypada ok. 10 studentów na jedno miejsce w akademiku, a we Włoszech prawie 24.

W Wielkiej Brytanii to wielki międzynarodowy kapitał rozwiązuje problemy studentów. W 2018 r. "Guardian" ujawnił, jakimi metodami deweloperzy zarabiali na prywatyzacji domów studenckich. Proceder obejmował wiele brytyjskich ośrodków uniwersyteckich, od Newcastle po Bristol, w których firmy offshore, prowadzące kreatywną księgowość, zapewniały prywatne zakwaterowanie nawet 20 tys. młodych ludzi. Jedna z nich, jak podał brytyjski dziennik, zapłaciła w 2016 r. zaledwie 10 tys. funtów podatku dochodowego od 2,2 mln dochodu z najmu. Zysk powędrował do luksemburskiej spółki holdingowej. To uniwersytety zwróciły się do prywatnych deweloperów o pomoc w przekształceniu branży zakwaterowania studenckiego. Izzy Lenga, wiceprzewodnicząca Krajowego Związku Studentów, stwierdziła, że zagraniczni inwestorzy, zarabiając miliardy funtów na budowie luksusowych apartamentów dla studentów brytyjskich uczelni, wykorzystują ich niczym "dojne krowy".

Ale to Wielką Brytanię stawia się za wzór innym krajom, z sięgającym 15 proc. odsetkiem studentów krajowych zakwaterowanych w prywatnych akademikach (u nas w tej chwili to tylko 1 proc., w Hiszpanii, Niemczech i Holandii 3-6 proc.) i aż 60 proc. studentów z zagranicy (u nas 15 proc.). W Bristolu, który pod względem wyśrubowanych kosztów mieszkań zajmuje drugie miejsce, zaraz za Londynem, akademiki opanowały firmy outsourcingowe, "zarządzające" życiem studenckim.

O słowie tanio można zapomnieć. Student, który decyduje się usamodzielnić, stawiając czoła realiom rynku, to dziś bohater. W bieżącym roku akademickim co trzeci świeżo upieczony student w Zjednoczonym Królestwie nie opuści rodzinnego domu. Dekadę temu co piąty wybierał dojazdy na uczelnię, oszczędzając na zakwaterowaniu. Najwyraźniej trwający od co najmniej dekady boom na PBSA nie rozwiązał problemów mieszkaniowych studentów, co więcej, widać pierwsze sygnały początku jego końca. W Szkocji, gdzie od 2015 r. przeszło dwuipółkrotnie wzrosła liczba studentów, prywatne akademiki zaczynają świecić pustkami.

W Polsce miały być akademiki za złotówkę. Polityk, który złożył tę obietnicę przedwyborczą, dziś jest szefem MON. Wspierajmy żaków w walce — o przyzwoitą łazienkę, czystą kuchnię, cichy kąt do nauki, świetlicę czy windę w tradycyjnym akademiku w przystępnej cenie oraz o więcej niż groszowe stypendium, z którego starczy i na mieszkanie, i na książki. Stać nas.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.