Chcą do Unii Europejskiej. Przedłużają umowę na gaz z Rosją
Katarzyna Pisarska: Władimir Putin zastanawia się teraz, jak przewrócić stolik
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/MIKHAIL METZEL/SPUTNIK/KREMLIN POOL / POOL
- Aneks do umowy gazowej wygasa za kilka dni i jestem pewien, że od poniedziałku zostanie on przedłużony, a my nadal będziemy mogli korzystać z dobrej, niskiej ceny gazu. Dla jasności: mowa o około 318 euro za 1000 metrów sześciennych gazu, podczas gdy dziś na rynku TTF cena ta wynosi 868 euro za 1000 metrów sześciennych - stwierdził Vuczić w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Serbski przywódca dodał, że "podczas długiej, godzinnej rozmowy poruszono szereg tematów: stosunki dwustronne, sytuację w regionie, konflikt na Ukrainie, a także wszelkie inne kwestie istotne dla Serbii i Rosji".
Relacje Serbia - Rosja
Rosyjskie media państwowe, powołując się na komunikat służb prasowych Kremla, podały, że tematem rozmowy były kwestie rozwoju współpracy strategicznej w energetyce (w tym dostaw gazu do Serbii), sektorze naftowym, transporcie i ochronie zdrowia. Rząd Serbii utrzymuje kontakty z Rosją i odmawia przyłączenia się do nakładanych na ten kraj sankcji. W maju tego roku prezydent Vuczić pojechał do Moskwy na obchody rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie. Po raz pierwszy od 2022 r. oficjalnie spotkał się wówczas z Putinem. Belgrad, po pełnowymiarowej napaści Rosji na Ukrainę w 2022 r., przyjął jednocześnie tysiące ukraińskich uchodźców, kilkakrotnie potępił rosyjską agresję i wysłał Kijowowi pomoc humanitarną. Serbia popiera też integralność terytorialną Ukrainy - w granicach obejmujących Półwysep Krymski.
Serbia pozostaje jednym z niewielu nabywców rosyjskich surowców w Europie, mimo że ubiega się o członkostwo w Unii Europejskiej.
Serbia złożyła wniosek o przystąpienie do UE w 2009 roku i od 2012 roku ma status kraju kandydującego. Warto jednak zaznaczyć, że negocjacje rozpoczęły się w 2014 roku i nadal trwają.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.