"Do końca strzelał do policjantów". Nowe fakty ws. sprawcy strzelaniny w Krakowie

Wiemy coraz więcej na temat sprawcy strzelaniny, do której doszło w sobotę ok. godz. 15 w centrum Krakowa. Napastnik poruszający się czarnym Subaru otworzył ogień do przypadkowych przechodniów w Rynku Głównym i jego okolicach. Zginęły cztery kobiety i dwóch mężczyzn. 15 osób jest rannych. Do szpitala trafił także napastnik. To 24-letni Polak.
Auto sprawcy ataku w miejscu zatrzymania przy ulicy Stradomskiej w Krakowie, zdj. Art Service /PAP
Dramat rozegrał się ok. godz. 15. Na płytę Rynku Głównego w Krakowie od stronę ul. Sławkowskiej wjechało czarne Subaru. Kierowca zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów. Rozpoczął się pościg za napastnikiem. Został zatrzymany na skrzyżowaniu ul. Dietla i Stradomskiej. Tam policjanci zaczęli do niego strzelać. Doszło do wymiany ognia.
Przewraca się na ziemię i dalej strzela do policjantów
Jak przekazała na wieczornej konferencji prasowej rzeczniczka małopolskiej policji Katarzyna Cisło, napastnik miał na sobie kamizelkę kuloodporną. Był ubrany w strój typu moro. Filmy, które pojawiły się w sieci, pokazują, że ma na sobie kamizelkę w momencie, kiedy padają strzały od policjantów. Mimo że mężczyzna się przewraca, nadal strzela w kierunku policjantów. Te nagrania pokazują, że cały czas do końca strzelał do policjantów – mówiła Cisło. Mężczyzna trafił do szpitala, jest operowany. Policja zdementowała pojawiające się wcześniej informacje, że było dwóch napastników.
Katarzyna Cisło na konferencji prasowej przekazała, że sprawca strzelaniny nie miał przy sobie dokumentów. Policjanci ustalili jednak, że to 24-letni mieszkaniec województwa świętokrzyskiego. Jest obywatelem Polski. Strzelał z broni długiej typu wojskowego. W aucie, którym jechał, policjanci znaleźli też inne jednostki broni i bardzo dużo amunicji.
Wszystko wskazuje na to, że ofiary sprawcy strzelaniny były przypadkowe. Zginęły cztery kobiety i dwóch mężczyzn. Rannych jest 15 osób, w tym dwóch policjantów. Stan jednego z nich jest ciężki.
Apel krakowskiej policji - omijajcie Rynek Główny i okolice
Na Rynku Głównym i w jego okolicach cały czas pracują policjanci. Jak wyjaśniała Katarzyna Cisło, apel policji, by nie wychodzić wieczorem do Rynku wynika jedynie z tego, by nie przeszkadzać policjantom prowadzącym na miejscu oględziny. Te oględziny odbywają się w różnych miejscach w Rynku.
Potrzebujemy spokoju, potrzebujemy ciszy. Potrzebujemy tego, aby nikt nam nie zadeptał śladów – tłumaczyłą Cisło. Na Rynku został podstawiony autobus, w którym będą dyżurować policjanci dochodzeniowo-śledczy. Wszystkie osoby, które były naocznymi świadkami tego zdarzenia, proszone są właśnie o podejście do tego pojazdu, aby złożyć swoje zeznania – zaapelowała Cisło.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.