Pozwały pięć diecezji za egzorcyzmy. Kościół umywa ręce
Sprawa, ujawniona przez portal tvn24.pl, rzuca ponure światło na praktyki egzorcystyczne stosowane przez niektórych duchownych.
Dramat dwóch z powódek – Ireny i Natalii (imiona zmienione) – rozpoczął się w 2009 r. Jako wchodzące w dorosłość nastolatki wywodzące się z trudnych domów, z ciekawości zaczęły uczęszczać na spotkania ruchu oazowego. Słuchały muzyki metalowej, interesowały się motywami wampirów i ubierały na czarno. Dla rówieśników ze wspólnoty był to wystarczający powód, by uznać, że dziewczęta są opętane i potrzebują egzorcyzmów.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Od niewinnej modlitwy do brutalnej przemocy
W ten sposób w ich życiu pojawił się ks. Marcin, wówczas egzorcysta diecezji warszawsko-praskiej. Młode kobiety uległy autorytetowi duchownego. Początkowe spotkania modlitewne szybko przekształciły się w wieloletnie pasmo tortur. Dziewczęta policzyły, że w ciągu czterech lat uczestniczyły w ponad stu sesjach.
Z dokumentacji procesowej wynika, że modlitwy ustąpiły miejsca drastycznej przemocy. Kobiety były przytrzymywane siłą przez księży, wykręcano im ręce, a ze spotkań wracały posiniaczone, z poturbowanym ciałem i przegryzionymi wargami. Egzorcyzmy przybrały również charakter przemocy seksualnej.
Duchowni mieli dotykać ich miejsc intymnych, przygniatać je własnym ciałem, kierować w ich stronę aluzje seksualne i całować wbrew ich woli. Ks. Marcin miał tłumaczyć te zachowania w kategoriach duchowych, przekonując, że "demonom najłatwiej wejść przez genitalia", lecz boją się one konsekrowanych rąk.
Gdy po latach ks. Marcin uznał, że "demon jest zbyt silny", przekazał kobiety ks. Piotrowi z diecezji kieleckiej. Tam koszmar się pogłębił. Podczas sesji Irena i Natalia miały być przywiązywane pasami do specjalnego łóżka wykonanego na zamówienie. Ksiądz miał na siłę wlewać im do ust wodę święconą, zatykać nos i siłą przeciskać drewniany lub metalowy krzyż przez zaciśnięte zęby, doprowadzając je do krztuszenia i dławienia.
W pewnym momencie obie kobiety zamieszkały na plebanii ks. Marcina. Odbierano im karty SIM, zamykano na klucz i nakazano ukrywać się przed wiernymi. Ksiądz zaczął wręcz sypiać z nimi w jednym łóżku, tłumacząc, że szatan jest najgroźniejszy w nocy.
Umorzone śledztwo i przełomowy pozew cywilny
W 2018 r. sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Wołominie, jednak śledztwo zostało umorzone. Ogromny wpływ na tę decyzję miała opinia biegłej psycholog, mocno związanej z Kościołem. Obecnie skarga na to postanowienie czeka na rozpatrzenie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.
Pod koniec 2024 r. Irena, Natalia oraz trzecia poszkodowana złożyły pozew cywilny, żądając 19,7 mln zł zadośćuczynienia (Irena i Natalia domagają się po 4 mln zł od diecezji warszawsko-praskiej oraz odpowiednio 1,2 mln zł i 300 tys. zł od diecezji kieleckiej; reszta przypada na trzecią z powódek). Kobiety reprezentuje mecenas Jarosław Głuchowski – prawnik znany z wywalczenia przełomowego, milionowego zadośćuczynienia dla Katarzyny, ofiary księdza pedofila z Towarzystwa Chrystusowego.
Skutki egzorcyzmów dla poszkodowanych są dewastujące. Irena wskazuje, że doznana trauma pogłębiła jej niepełnosprawność i odebrała szansę na normalne funkcjonowanie. Natalia zmaga się z depresją, stanami lękowymi oraz Złożonym Zespołem Stresu Pourazowego (C-PTSD).
Kościół umywa ręce i podważa wiarygodność
Żaden z pozwanych podmiotów nie wyraża zgody na wypłatę zadośćuczynienia. Odpowiedzi procesowe diecezji warszawsko-praskiej oraz kieleckiej ujawniają znaną linię obrony. Kościelni prawnicy argumentują, że kobiety były pełnoletnie i dobrowolnie uczestniczyły w zabiegach. Opisy przemocy określają jako "absurdalne", podważają wiarygodność powódek oraz podnoszą zarzut przedawnienia.
Kluczowym elementem obrony jest próba wyłączenia odpowiedzialności samych diecezji. Prawnicy kościelni twierdzą, że egzorcysta działa autonomicznie i nie podlega bezpośredniemu zwierzchnictwu biskupa w rozumieniu art. 430 Kodeksu cywilnego. Mecenas Głuchowski odpowiada, że dopuszczono się poważnych przestępstw, a Kościół odpowiada za nadużycia swoich duchownych, którzy wykorzystali sprawowane funkcje.
Mimo że ks. Marcin i ks. Piotr zostali odwołani z funkcji egzorcystów (odpowiednio w 2022 i 2017 r.), obaj nadal pozostają w stanie kapłańskim – jeden posługuje jako kapelan szpitalny, drugi jeszcze niedawno prowadził rekolekcje dla dzieci. Strona kościelna apeluje o wstrzemięźliwość w ocenach do czasu rozstrzygnięcia sądowego, tymczasem poszkodowane kobiety wraz z pełnomocnikiem szykują się na długą batalię przed wymiarem sprawiedliwości.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.