The Jerusalem PostJerusalem Orchestra East & West youth division to perform at UNוואלה164 קמ"ש במקום 60: נהגת חדשה בת 18 נתפסה במהירות קיצונית בלב חיפהRTP DesportoPresidente do V. Guimarães agastado com início de época "frustrante"Daily MaverickStudent opens fire outside school in Turkey, eight pupils wounded, NTV reportsThe South AfricanBombshell: Springboks may play Malcolm Marx in new positionStraits Times SportLa Liga president hits out at Real Madrid refereeing ‘conspiracy’ claimsХабрИИ режет не рутину, а расходы. Поэтому подушка теперь базовый минимумOnetPolski "Niedźwiedź" pokazał się światu. Żołnierze powinni być zachwyceniIl Fatto QuotidianoMorto Grigory Ponomarev: l’addio improvviso a 31 anni di “Grizzly”, ex lottatore MMA. L’ipotesi di un legame con l’infortunio del 2023CNN بالعربيةأستراليا تؤكد تحويل أجزاء من مقاتلات F-35 الأمريكية إلى هونغ كونغ بالخطأSportstarLIVE India vs Sri Lanka, Asian Games 2026 hockey: IND 10 - 0 SL, Abhishek, Jugraj score two eachVilaWebLa UE tanca la discussió sobre l’oficialitat del català en set minuts i sense adoptar cap decisió
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 22, 2026

Rosyjskie firmy handlowały z Polską. Służby obawiały się powtórki z Libanu

Translate
  • Unia Europejska oraz Polska prowadziły handel z rosyjskimi firmami chemicznymi po rozpoczęciu wojny w Ukrainie.

  • Europejskie i polskie firmy kupowały mocznik i saletrę amonową od koncernów Eurochem i Uralchem, które są powiązane z produkcją materiałów wybuchowych dla rosyjskiej armii.

  • O procederze informowały polskie służby, które ostrzegały przed aktami dywersji. Obwiano się powtórki z Bejrutu, gdzie w porcie wybuchły tysiące ton substancji chemicznych.

  • W latach 2020-2026 rosyjskie koncerny chemiczne osiągnęły przychody szacowane na 8,5-10 miliardów euro ze sprzedaży nawozów sztucznych do państw Unii Europejskiej.

Tuż po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny z Ukrainą europejskie i polskie podmioty rozpoczęły duże zakupy nawozów azotowych z firm kontrolowanych przez ludzi bliskich prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi - ustaliła Wirtualna Polska.

Jak dodał portal, mocznik i saletrę amonową dostarczały strategiczne rosyjskie koncerny Eurochem i Uralchem. Zaznaczono, że te firmy wraz z trzema innymi podmiotami produkują ponad 75 procent chemikaliów potrzebnych do produkcji materiałów wybuchowych.

Bez tych komponentów nie powstaną rakiety Ch-101. To te pociski często spadają na Ukrainę, a kilka razy uderzyły także w terytorium Polski - ostatnio pod koniec lipca pod Tarnawą na Lubelszczyźnie.

WP zaznacza, że bez Uralchemu i Eurochemu Rosja nie miała by przewagi nad Ukrainą w produkcji amunicji 152 mm. "Bezpośrednim odbiorcą chemikaliów od Eurochemu i Uralchemu w Rosji jest przede wszystkim spółka Specchimia, wchodząca w skład koncernu Rostec, czołowego producenta materiałów wybuchowych" - zaznaczono.

Dziennikarze dodali, iż widzieli część dokumentacji dowodzącej tej współpracy. Jak podkreślili, firmą Rostec kieruje Siergiej Czemiezow - współpracownik Putina. Uralchem z kolei należy do Dmitrija Mazepina, a Eurochem został założony przez Andrieja Mielniczenkę.

Handel z rosyjskimi firmami chemicznymi. Kupowali od nich także inwestorzy z Polski

WP zaznacza, że polscy inwestorzy współpracujący z tymi dostawcami, byli pod lupą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Krajowej Administracji Skarbowej. Te służby jednak nie mogły blokować handlu, ponieważ - choć właściciele firm byli na liście sankcyjnej - nie znalazły się na niej ani Uralchem, ani Eurochem.

Wyjątek stanowiła jedynie szwajcarska spółka Eurochemu, która na wniosek szefa ABW znalazła się na krajowej liście sankcyjnej w kwietniu 2022 roku. Z informacji portalu wynika, że ABW ostrzegała władze jeszcze przed jednym zagrożeniem związanym z importem rosyjskiego mocznika i saletry amonowej.

Obawiano się, że Rosjanie dokonają eksplozji blisko terminala LNG w Świnoujściu (rozładunek odbywał się w porcie w Szczecinie) albo zdetonują skład towarowy, wykorzystując dywersantów werbowanych poprzez Telegram.

Na tym tle przypomniano wydarzenia ze stolicy Libanu - Bejrutu - z 2020 roku, gdzie w porcie wybuchło 2750 ton saletry amonowej, niszcząc niemal cały port i wiele budynków w mieście. Zginęło wówczas 218 osób, a 7,5 tysiąca zostało rannych.

- Statek towarowy może przewozić od kilkuset do 30 tysięcy ton saletry amonowej. Port w Świnoujściu, do którego trafiała saletra amonowa z Eurochemu i Uralchemu, może przyjmować tak duże masowce - przekazał w rozmowie z portalem jeden z informatorów z polskich służ.

Zaznaczył, że terminal LNG w Świnoujściu jest zabezpieczony przed dronami. - Ale statki wyładowane saletrą amonową to zupełnie inne wyzwanie - dodał.

Handel miał rozwijać się dalej przez pośredników i dopiero rząd Donalda Tuska w drugiej połowie zeszłego roku wprowadził cła oraz kontyngenty na nawozy produkowane na bazie składników od koncernów zaangażowanych w produkcję materiałów wybuchowych. I choć decyzję podjęto wcześniej, w grudniu 2024 roku, to sprawę sfinalizowano w czasie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.

WP zaznacza, że w tym czasie pojawiło się okno, które pozwoliło na rekordowe zakupy mocznika i saletry amonowej z Rosji. Do dziś krąży ona na rynku polskim i unijnym. Od połowy 2022 r. Polska importowała od firm biorących udział w produkcji materiałów wybuchowych ponad 25 proc. wszystkich nawozów rosyjskich, które trafiały na rynek unijny.

Złoty okres dla rosyjskich firm. Boom zakupowy na rosyjskie chemikalia

- W latach 2009-2016 do Polski z Rosji i Białorusi trafiło rocznie 300 tys. ton nawozów - przekazał w rozmowie z portalem były prezes Grupy Azoty Andrzej Skolimowski. - W latach 2016-2022 było to już 800 tysięcy ton. Ale w pierwszym etapie inwazji na Ukrainę, czyli w latach 2022-2023, mowa już o milionie ton. Kolejny rok to 1,5 miliona, a tylko pierwsze półrocze 2025 to milion ton - wyjaśnił.

To był złoty okres dla wszystkich rosyjskich koncernów. Według danych Eurostatu, w okresie poprzedzającym pełnoskalową wojnę firmy zarabiały one 0,8-1,2 mld euro rocznie. W roku 2022 było to 1,8-2,0 mld euro. A w 2023 r. ok. 1,28 mld euro.

W 2024 roku kwota wzrosła do 1,5-1,7 mld euro, a w pierwszej połowie 2025 r. ok. 1,74 mld euro. Portal zaznacza, że to właśnie wtedy nastąpił boom zakupowy. Importerzy sprowadzali nawozy "na zapas" przed wejściem w życie opłat celnych.

Oszacowano, że w latach 2020-2026 rosyjskie koncerny chemiczne zarobiły na eksporcie nawozów sztucznych do państw Unii Europejskiej łącznie szacunkowo około 8,5-10 mld euro, z czego na lata wojny przypada 6,5-7 miliardów.

View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.