Co oznaczają "liczby na kaloryferze"? Wyjaśniamy popularną grafikę
Ruszył sezon grzewczy. Służby informują o pierwszych ofiarach zatrucia czadem
Źródło wideo: Dariusz Łapiński/Fakty TVN
Sezon grzewczy nie zaczyna się w Polsce jednego dnia, ale coraz niższe temperatury na zewnątrz sprawiają, że zarządcy, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe już złożyli lub właśnie składają wnioski o włączenie centralnego ogrzewania. W większości polskich domów i mieszkań podstawowym źródłem ciepła wciąż są grzejniki regulowane zaworami termostatycznymi, czyli gałkami z umieszczonymi na nich numerami. Nic więc dziwnego, że w tym okresie popularność na platformach społecznościowych zdobywa ilustracja, która ma tłumaczyć, "co oznaczają liczby na twoim kaloryferze".
Infografika, która ma opisywać, co oznaczają liczby na pokrętle grzejnika
Źródło zdjęcia: x.com
Do konkretnych numerów na zaworze przypisano temperatury: od 6 stopni Celsjusza na "śnieżynce" do 28 stopni na "piątce". Te oznaczenia wywołały jednak dyskusję, ponieważ część internautów pytała, co za nimi stoi, a jeszcze inni twierdzili, że grafika wprowadza w błąd.
"Dalej nie wiem, co one oznaczają"; "ale głupoty, zależy wszystko od instalacji, nastawy grzejnika, temperatury zasilania no i samego budynku"; "niestety to nieprawda"- pisali internauci pod wpisem w serwisie X, który wyświetlono prawie 300 tysięcy razy (pisownia wszystkich postów oryginalna). Niektórzy żartowali, że jeśli przy przykręconych kaloryferach temperatura w ich pomieszczeniach ma wynosić 6 lub 20 stopni, to będą używać ich do schładzania w czasie letnich upałów.
Z pomocą specjalisty - audytora energetycznego tłumaczymy, jak rozumieć informacje z grafiki: okazuje się, że może to poprawić nie tylko nasze samopoczucie i zdrowie, ale także stan naszego portfela.
Co oznaczają liczby na zaworze kaloryfera?
- To, że przy "trójce" jest 20 stopni, nie oznacza, że grzejnik będzie pracował dokładnie tak, żeby w naszym pomieszczeniu było 20 stopni Celsjusza - tłumaczy dr inż. Tomasz Fiszer, audytor energetyczny współpracujący z Akademią Efektywności Energetycznej. Zaznacza, że dla osób obeznanych grafika może wydawać się poprawna, ale osoby spoza branży może wprowadzać w błąd.
Jego zdaniem zamiast konkretnych, dokładnych temperatur na grafice powinniśmy dostać pewien zakres. - Na przykład dla "trójki" na zaworze termostatycznym to powinno być od 18 do 20 stopni - tłumaczy Tomasz Fiszer. - Znaczy to tyle, że jeśli temperatura w pomieszczeniu, w pobliżu grzejnika osiągnie wartość z tego zakresu, to zawór termostatyczny wyłączy grzejnik - podkreśla i dodaje:
Nie jest tak, jak niektórzy mogliby sobie pomyśleć, że grzejnik ustawiony na "piątkę" będzie grzał mocniej niż ustawiony na "trójkę". Grzejnik albo nie pracuje, albo pracuje z pełną mocą wynikającą z jego parametrów (głównie liczby żeberek w starych grzejnikach czy ich długości w tych nowszych - red.). I będzie pracował do momentu, aż zawór odnotuje żądaną temperaturę i odetnie ciepłą wodę dopływającą do grzejnika.
dr inż. Tomasz Fiszer, Akademia Efektywności Energetycznej
Ekspert tłumaczy, że zakresy temperatur są uniwersalne dla większości zaworów termostatycznych i rekomenduje się je pod konkretne pomieszczenia:
- poziom "śnieżynka" - grzejnik wyłączy się przy temperaturze ok. 6-8 stopni; jest to tzw. funkcja antyzamrożeniowa;
- cyfra 0 - całkowite zamknięcie zaworu: brak przepływu wody i brak ogrzewania; w niektórych modelach zero może nie odcinać wody zupełnie, jeśli pomieszczenie mocno się wychłodzi;
- cyfra 1 - 12-13 stopni Celsjusza; chłodne pomieszczenia, rzadko używane np. nieogrzewane przedsionki;
- cyfra 2 - 15-17 stopni Celsjusza; sypialnia;
- cyfra 3 - 18-20 stopni Celsjusza; pokoje dzienne;
- cyfra 4 - 22-24 stopnie Celsjusza; łazienka;
- cyfra 5 - 27-28 stopni Celsjusza; maksymalne otwarcie - zawór otwiera się całkowicie, dopóki w pokoju nie zrobi się bardzo gorąco.
Dlatego ważne, żeby nie zakrywać grzejników kotarami, zasłonami czy zastawiać meblami (np. kanapami), ponieważ wtedy temperatura odczytywana przez zawór termostatyczny będzie błędna, a to zaburza pracę grzejnika. To także pierwsza z rad Tomasza Fiszera, jak oszczędzać energię, a tym samym mniej płacić za ogrzewanie.
Jak oszczędzać na ogrzewaniu
Dwie następne rady dotyczą efektywnego wietrzenia pomieszczeń. - Wietrzmy pomieszczenia szybko i skutecznie. Jeśli w zimę wyjdziemy do pracy i zostawimy otwarte okna, to mieszkanie się wychłodzi i potem będzie trzeba znacznie więcej energii, żeby z powrotem je nagrzać - tłumaczy Fiszer. - Przede wszystkim na czas wietrzenia maksymalnie przykręcajmy kaloryfery. Jeśli tego nie zrobimy, zawór odczuje napływ zimnego powietrza i temperatura spadnie, grzejnik cały czas będzie pracować, a my będziemy za to płacić - dodaje.
Ekspert rekomenduje też używanie mat zagrzejnikowych, czyli specjalnych folii aluminiowych, które odbijają większą ilość ciepła do pomieszczenia. W ten sam sposób w nagrzewaniu pokojów mogą pomagać nam parapety lub półki montowane nad grzejnikami, które mogą kierować ciepło do wewnątrz pokoju, a nie pod sufit.
Na koniec Tomasz Fiszer poleca sprawdzić swój komfort cieplny i dostosować do niego pracę instalacji grzewczej, w tym grzejników. - Przyjmuje się, że komfort cieplny to jest stan, w którym temperatura wynosi od 18 do 22 stopni Celsjusza przy średniej wilgotności względnej od 40 do 60 procent, ale każdy odczuwa to inaczej. Są osoby, które wolą przebywać w pomieszczeniu, gdzie jest 22 stopnie, a inni wolą się cieplej ubrać w domu i przebywać w niższej temperaturze - stwierdza. - Jeżeli obniżymy temperaturę użytkową w pomieszczeniach o jeden stopień, to możemy tego nie odczuć, a jednocześnie zaoszczędzić rocznie nawet kilkaset złotych. Przy dwóch stopniach obniżenia temperatury, w zależności od źródła ciepła, to może być nawet 1500-1600 złotych. Powyższe sposoby nie kosztują wiele, ale jak to się mówi: ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka - podsumowuje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.