Rosja rozpoczęła intensywną kampanię w Zimbabwe. Tak szuka "ochotników" na wojnę z Ukrainą
Po tym, jak władze Kenii i Ghany zażądały od Moskwy zaprzestania zwodniczego wabienia ich obywateli na wojnę w Ukrainie, a RPA i Botswana oficjalnie ostrzegły swoich mieszkańców, by nie przyjmowali ofert od rosyjskich rekruterów, Rosja zmieniła kierunek. Zintensyfikowała poszukiwania żołnierzy w krajach afrykańskich, w których ludność nie ma praw.
W tym roku jej rekruterzy koncentrują się głównie na Zimbabwe i Burundi, a także na szeregu innych krajów. Po raz pierwszy zwrócili się także ku Madagaskarowi — Moskwa nawiązała przyjazne stosunki z wojskową juntą, która doszła tam do władzy.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Rekruterzy skupiają się przede wszystkim na krajach o niskim poziomie standardów demokratycznych i wolności prasy oraz słabym systemie sądowniczym — tak wynika z prezentacji ukraińskich służb specjalnych, z którą zapoznał się Bloomberg.
Dokument wskazuje, że celem rekrutacji jest "zrekompensowanie ogromnych strat [na froncie] i niedoborów ludności [nadającej się] do mobilizacji". Z kolei w opublikowanym w poniedziałek raporcie Niezależnej Międzynarodowej Komisji ONZ ds. dochodzenia w sprawie wydarzeń w Ukrainie stwierdzono: "Wykorzystując oszustwa lub przymus, władze rosyjskie zajmowały się handlem ludźmi z 29 krajów, aby zwerbować ich do swoich sił zbrojnych".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zgodnie z danymi zawartymi w prezentacji ukraińskich sił specjalnych w okresie od stycznia do września tego roku Rosja zwerbowała 699 mężczyzn w Burundi i 530 w Zimbabwe (w całym 2025 r. — odpowiednio 30 i 65). W zimbabweńskiej reklamie internetowej występuje Afrykanin w mundurze wojskowym, do tego rekruterzy kuszą potencjalnych rekrutów "programem dla specjalistów z Zimbabwe" — zastrzegając, że liczba miejsc jest ograniczona. Zachęcają mieszkańców do tego, by przystąpili do testu i sprawdzili, czy nadają się do udziału w programie. Nigdzie nie ma wprost mowy o tym, że osoby, które się zgłoszą, trafią na wojnę z Ukrainą.
Wśród innych krajów, w których odnotowano znaczny wzrost liczby rekrutów, znajdują się: Demokratyczna Republika Konga, Sierra Leone, Sudan i Kamerun.
Rosnące straty
"Armia rosyjska boryka się z rosnącymi miesięcznymi stratami, których nadal nie udaje się pokryć tempem rekrutacji do wojska" — zauważa amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW). W lipcu i sierpniu straciła na froncie ukraińskim ponad 40 tys. osób. We wrześniu jej straty przekroczyły 50 tys., co stanowiło absolutny rekord — poinformował agencję Bloomberg wysoki rangą przedstawiciel wojskowy NATO. Spośród nich 28 tys. żołnierzy zginęło.
Jednocześnie liczba Rosjan podpisujących umowy z ministerstwem obrony nie rośnie. Według obliczeń Janisa Kluge z Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa opartych na danych dotyczących wypłat z budżetów regionalnych, od początku wiosny 2026 r. rekrutacja żołnierzy kontraktowych ustabilizowała się na poziomie około tysiąca osób dziennie, co daje 30–31 tys. rekrutów miesięcznie.
Jeśli Siły Zbrojne Ukrainy będą nadal utrzymywać inicjatywę operacyjną i udaremniać plany rosyjskiej ofensywy, Kreml może w najbliższych miesiącach napotkać coraz większe trudności — stwierdza ISW w swojej analizie. "Może to dodatkowo skłonić rosyjskie dowództwo do nakłonienia Putina do przeprowadzenia jakiejś formy mobilizacji" — dodaje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.