"Siedzę w domu, jest po godz. 22, dzwoni posłanka PiS". Kulisy dziękczynnej pielgrzymki za wybór prezydenta
Wydarzenie, które w poniedziałek opisuje "Gazeta Wyborcza", odbyło się 15 czerwca 2025 r. w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie. Zapowiadane było jako "Narodowa Pielgrzymka Dziękczynna z okazji wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta RP".
Ksiądz Łukasz Langenfeld, proboszcz sanktuarium, opowiada o kulisach. Jak wynika z jego relacji, pielgrzymki nikt z nim nie ustalał. Przed wydarzeniem miała do niego zadzwonić ówczesna posłanka PiS (obecnie jest w Rozwoju Plus) Marzena Machałek. — Siedzę w domu, jest po godz. 22, dzwoni posłanka PiS. Odbieram i ona mówi, że tu siedzą właśnie z ministrem Czarnkiem i z panem prezesem, którzy są zniesmaczeni, że jest pielgrzymka, a jej nie reklamuję — relacjonuje duchowny, który odpowiedział, że nie promuje partyjnych pielgrzymek.
Czytaj nas częściej w Google
Posłanka w rozmowie z "GW" potwierdza telefon do księdza. Przekonuje jednak, że chciała tylko potwierdzić, że msza się odbędzie, bo nie widziała o niej informacji na stronie parafii.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pielgrzymka ustalona z wikarym?
Okazuje się, że pielgrzymkę do Krzeszowa ustalił europoseł PiS Ireneusz Zyska z wikarym. — Miałem wikarego alkoholika, który miał mnóstwo komorników na głowie. Zatrudniłem więc go w naszej kościelnej fundacji jako stróża nocnego, żeby tych komorników z tego spłacał. I poseł z nim ustalił tę pielgrzymkę, za moimi plecami — opisuje proboszcz Langenfeld.
Ksiądz skontaktował się następnie z europosłem i zażądał spotkania. Gdy do niego doszło, jak relacjonuje duchowny, Ireneusz Zyska chciał mu dać 100 zł ofiary za mszę. Polityk miał także tłumaczyć, że z wikarym znał się od lat i chciał to z nim załatwić, a proboszczowi "nie chciał robić kłopotu".
Ksiądz Łukasz Langenfeld nie chciał, aby wydarzenie zostało zorganizowane, gdyż w tym samym dniu odbywała się coroczna pielgrzymka NSZZ Solidarność Zagłębia Miedziowego i Ziemi Jeleniogórskiej. Ostatecznie pielgrzymka w intencji wyboru Karola Nawrockiego nie była oficjalnie przyjęta.
"Mówią, że oni będą czytać, oni będą śpiewać"
To jednak nie koniec, gdyż z relacji księdza wynika, że tuż przed mszą 15 czerwca pojawili się u niego politycy PiS Ireneusz Zyska oraz Marzena Machałek. — Mówią, że oni będą czytać, oni będą śpiewać, oni mają modlitwę wiernych i tak dalej. Ja mówię: "Nie. To nie jest wasza pielgrzymka" — relacjonuje proboszcz.
Marzena Machałek w rozmowie z "GW" potwierdziła, że przed mszą poszła do proboszcza. — Ksiądz wiedział o mszy. Później nie wiem, jacy szatani byli tam czynni wokół tego, że to wyglądało tak, a nie inaczej i nie chcę w to wnikać — dodaje.
— Zyska mówił w zakrystii, że przeczyta list od Nawrockiego. Ja na to: "Na parkingu, koło autobusu". A on, że nie, bo po komunii, w kościele. "Tylko pan spróbuje" — opowiada proboszcz sanktuarium w rozmowie z gazetą. — Nie było żadnych rozmów o Polsce przy grillu, ani darmowego zwiedzania sanktuarium. Później widziałem na zdjęciach w internecie, że Zyska odczytał ten list, stojąc na ławeczce na placu przed bazyliką — dodaje.
Inną wersję przedstawia europoseł Zyska. Przekonuje, że niczego z wikarym nie ustalał, tylko z proboszczem "patrząc mu prosto w oczy". Twierdzi także, że to on zadzwonił do duchownego z prośbą o spotkanie, żeby zamówić mszę. — Chcieliśmy zrobić pielgrzymkę i ja jako człowiek wierzący nie muszę się pytać żadnego księdza, w żadnej randze — proboszcza albo wyżej postawionego — czy mogę pojechać do sanktuarium i się pomodlić — mówi Zyska w rozmowie z "GW".
— Poseł nie musiał tego robić. Jednak jak to wygląda? Jak się wchodzi na czyjś teren, robi tam dużą demonstrację i nazywa ją jeszcze narodową, należy to chyba zgłosić, a nie robić samowolkę — komentuje z kolei ksiądz Łukasz Langenfeld.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.