InquirerCoconut agency urges moisture-saving measures as El Niño threatens farmsESPN DeportesTermómetro de México: ¿quién subió y quién cayó con Rafa Márquez?Daily MaverickBOOK EXCERPT: The brands behind some of SA’s most famous vintage roadside signsCNN TürkFON ÖDEMELERİ NE ZAMAN BAŞLIYOR? Fon ödeme tarihleri ve ödemesi yapılacak fonlar: Hangi fonların ödemesi yapılacak?ESPNNo. 9 hitter Pages delivers in clutch, sends Dodgers to 3rd straight NLCSThe Jerusalem Post'He should be ashamed': Liberman condemns Chikli for mocking his Russian accentBollywood HungamaNana Patekar passes away at 75 after severe cardiac arrest at Goa residencePunchVIDEO: Veteran Yoruba music rapper Lord of Ajasa becomes US citizen한겨레[단독] ‘금융권 연쇄 공격’ 해커 지목자 “나는 무관…내 정보 도용 당해”ZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFIl Fatto QuotidianoA ognuno il suo tribunalino (elettorale): la gara di emendamenti tra i deputati per riaprire i micro-uffici soppressi nel 2012Seeking AlphaGermany’s trade surplus narrows in August as exports dip
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 8, 2026

Jedna syrena na całą gminę. Tak Polska była gotowa na rosyjską rakietę

Translate
  • Wirtualna Polska dotarła do raportu z ćwiczenia "Alarm 2026" w województwie lubelskim. Podczas testu przeprowadzonego dziewięć dni przed upadkiem rosyjskiej rakiety w Tarnawie-Kolonii zadziałały tylko dwie trzecie z ok. 660 syren w regionie. W gminie, w której spadła rakieta, była jedna syrena.
  • Najgorzej było przy granicy z Ukrainą i wokół Lublina. W powiecie chełmskim w ośmiu z 15 gmin nie było ani jednej syreny zdolnej ostrzec przed atakiem z powietrza, a w powiecie lubelskim ze 120 syren zadziałało 30.
  • Błędy ma nawet sam raport, a samorządowcy w regionie go krytykują. Według burmistrzyni Bełżyc dokument podaje złe godziny i zawyżoną liczbę syren. Jej zdaniem osoba, która go przygotowała, "chyba za bardzo nie wiedziała, o co tam chodzi".
  • Od lipca braki łatano w pośpiechu i tylko częściowo się to udało. Wojewoda Krzysztof Komorski zapowiada blisko 1000 syren do końca roku, ale w wielu gminach wciąż nie wszędzie je słychać.

30 lipca nad ranem w Tarnawie-Kolonii w ziemię wbiła się rosyjska rakieta Ch-101. Noc ataku ujawniła, że w Polsce zupełnie zawiódł system ostrzegania ludności. Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy na miejscu, przyznawali, że nie mieli żadnych ostrzeżeń. Syreny alarmowe włączono wtedy tylko w siedmiu powiatach województwa lubelskiego. Dziesięć innych nie uruchomiło procedury ostrzegania i alarmowania ludności.

DLA CIEBIE

Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto

Tarnawa-Kolonia leży w powiecie biłgorajskim. Syren nie włączono tam, bo polecenie dotarło dopiero po eksplozji: wybuch nastąpił o 3:46, a dyżurny strażak dostał e-maila o 3:49. Ale nawet włączonych nikt we wsi by nie usłyszał. Na całą gminę Turobin przypadała wtedy jedna syrena, której zasięg szacowano na ok. 20 proc. powierzchni gminy. Te szacunki znamy z ćwiczenia ostrzegania wojsk i ludności przed atakiem z powietrza, które dziewięć dni wcześniej przeprowadzono w całej Polsce.

Wirtualna Polska dotarła do raportu z ćwiczenia "Alarm 2026" w województwie lubelskim. To dokument jawny, więc jego publikacja nie narusza żadnych tajemnic. Raport pokazuje stan z lipca. Od tamtej pory sporo się zmieniło, ale dokument dobrze pokazuje, jak słabo byliśmy przygotowani na zagrożenie z powietrza.

– W porównaniu do lipcowego ćwiczenia w tej chwili mamy już dwie syreny alarmowe – mówi WP burmistrz Turobina Andrzej Kozina. – Jedna z syren strażackich została przestrojona i może również emitować dźwięk modulowany. Poza tym w planach jest uruchomienie jeszcze jednej syreny alarmowej ze środków wojewody lubelskiego.

Burmistrz liczy, że przy trzech syrenach dźwięk dotrze już do Tarnawy-Kolonii. – Ale na pewno całej gminy to nie pokryje, bo mamy duże odległości między miejscowościami – zastrzega Kozina.

Odsetek syren, które zadziałały podczas ćwiczenia „Alarm 2026”
Odsetek syren, które zadziałały podczas ćwiczenia "Alarm 2026" © WP | WP

Ile syren działa, jaki jest czas reakcji?

Ćwiczenie "Alarm 2026" miało sprawdzić, jak informacja o zagrożeniu płynie od władz centralnych do samorządowych struktur zarządzania kryzysowego. Przeprowadzono je we wtorek 21 lipca przed południem, czyli w zwykły dzień roboczy, gdy urzędnicy byli w pracy. Mimo to wyniki dla Lubelszczyzny nie napawają optymizmem.

Urzędnicy wojewody sprawdzili, o której sygnał do włączenia syren dotarł do każdego samorządu i o której syreny faktycznie zawyły. Policzyli też, ile z dostępnych w gminie syren zadziałało, i ustalali, dlaczego reszta milczała.

Z ok. 660 syren wykazanych w raporcie w województwie lubelskim udało się włączyć tylko ok. 440, czyli dwie trzecie (ok. 67 proc.). Co trzecia milczała.

W Lublinie z 48 syren włączono 43. Nie obyło się jednak bez problemów. Urzędnicy zanotowali, że w przypadku syreny zlokalizowanej przy ul. Lipowej 27 sygnał ogłoszenia alarmu emitowany był zbyt krótko, bo tylko około 1,5 minuty, kiedy powinien być słyszalny przez trzy minuty. Były też ulice, na których w ogóle nie słyszano syren.

W Białej Podlaskiej na 9 syren udało się uruchomić 5. W Chełmie na 22 syreny uruchomiono 12. W Zamościu na 15 syren uruchomiono 9, ale pojawiła się "awaria wyświetlacza" i nie było "możliwości odczytania interfejsu i komunikatów urządzenia".

Dobre rezultaty osiągnięto w Puławach, gdzie na 46 syren włączono aż 44. Problem pojawił się przy długości alarmu modulowanego, który ogłasza alarm. W Puławach trwał tylko minutę zamiast trzech, bo "takie było ustawienie centrali".

W powiecie chełmskim cisza

Najgorzej wypadł powiat chełmski, który graniczy bezpośrednio z Ukrainą. Jest ponad trzy razy większy od Warszawy, a w lipcu miał na 15 gmin zaledwie 11 syren alarmowych. Zadziałało siedem. W ośmiu gminach, m.in. w Wojsławicach, nie było ani jednej syreny, która mogłaby ostrzec przed atakiem z powietrza.

– To się zmieniło. Została przeprogramowana syrena strażacka i już słyszymy alarmy. Mamy też mieć montowaną jeszcze jedną syrenę w ramach programu realizowanego przez wojewodę – mówi wójt Wojsławic Bartłomiej Szajner.

Dodaje, że nawet te dwie syreny nie zapewnią jednak słyszalności w całej gminie.

– Oczywiście, że nie. W tej chwili można powiedzieć, że jak jest alarm w samych Wojsławicach, to na skraju miejscowości już go nie słychać – mówi Szajner.

Z rynku w Dubience do granicy z Ukrainą jest w linii prostej raptem kilometr. Mimo tak newralgicznego położenia w lipcu w gminie nie było ani jednej syreny, która mogłaby nadać sygnał ostrzegawczy. Dziś to się zmieniło. Jak słyszymy w urzędzie, pod koniec sierpnia jedną z syren strażackich przeprogramowano i nadaje już dźwięk modulowany.

– Za pierwszym razem to zadziałało słabo, bo nie ten sygnał poszedł, ale już jest w porządku – przekonuje urzędnik z Dubienki w rozmowie z WP.

Rejowiec Fabryczny, miasto w powiecie chełmskim, w lipcowym ćwiczeniu w ogóle nie wziął udziału. Jak tłumaczy burmistrz Gabriel Adamiec, nie ma tam ani jednej syreny automatycznej, jest tylko stara, którą – jak mówi – "po prostu włączamy z palca". Miasto czeka na dwie nowe syreny obiecane przez województwo.

W powiecie lubelskim syren dużo, ale nieprzydatne

W obwarzanku Lublina, czyli w powiecie lubelskim, gminy wykazały w raporcie aż 120 syren. Większość okazała się jednak bezużyteczna, bo podczas lipcowego testu udało się uruchomić zaledwie 30, czyli co czwartą. W Zakrzewie z 12 syren zadziałała jedna. W Bychawie słychać było jedną z pięciu.

Jak tłumaczy Łukasz Grabczyński, zastępca burmistrza Bychawy, syreny stoją na gminnych obiektach, ale odpowiada za nie wojewoda. Od lipca w mieście nie przybyło ani jednej. Grabczyński sam przekonał się też, że nie zawsze uruchamiają się wszystkie. Stojąc niedawno pod urzędem, nie usłyszał najbliższej syreny, tylko tę z innej części miasta. – Kiedy było odwołanie alarmu, to już słyszałem i jedną, i drugą – mówi.

Według raportu w Bełżycach najgorzej wypadł czas reakcji, czyli czas od odebrania sygnału do włączenia syren. Jak jednak przekazała WP burmistrzyni Joanna Kaznowska, w dokumencie podano błędną godzinę odebrania komunikatu (7:49), bo test rozpoczął się o 10. Takie pomyłki świadczą też o jakości samego raportu.

Burmistrzyni zaznacza, że w Bełżycach jest tylko jedna syrena obsługiwana przez wojewodę. To zaskakuje, bo według raportu z ćwiczenia "Alarm 2026" jest ich aż 13, z których 21 lipca udało się włączyć jedną. – Osoba, która robiła raport, chyba za bardzo nie wiedziała, o co tam chodzi – przyznaje Kaznowska. Jak wyjaśnia, pozostałe syreny ujęte w dokumencie to sprzęt strażacki, który wciąż nie nadaje dźwięku modulowanego.

– W tej chwili zgłosiliśmy syreny do przestrojenia i czekamy na firmę, która jest wyznaczona przez straż pożarną, aby nam to zrobić – mówi Joanna Kaznowska.

Burmistrzyni zwraca też uwagę na głośność syreny. W dniu ćwiczenia była w pracy i sygnał dotarł tam bardzo niewyraźnie. – Pisaliśmy potem do wojewody i starosty, że jej nie słychać – mówi Kaznowska. Strażacy odpowiedzieli, że nic nie da się zrobić, więc od lipca nic się w tej sprawie nie zmieniło.

Podobne uwagi "dotyczące słabej słyszalności sygnału lub jego braku przekazywane przez mieszkańców" wpłynęły także m.in. od mieszkańców Krasnegostawu, gdzie już ponad rok temu były problemy z syrenami, o których pisała WP.

Słabo słyszalna była syrena w wielu innych gminach. W Starym Brusie przypuszczają, że może to przez warunki pogodowe.

W Rossoszu w powiecie bialskim mimo posiadania jedynie starych syren strażackich, wykazano się determinacją na czas ćwiczenia i skorzystano z pomocy druhów z OSP. Jak czytamy, "ogłoszenie alarmu o zagrożeniu z powietrza polegało na prowizorycznym, bo ręcznym uruchomieniu sygnału akustycznego modulowanego trwającego 3 minuty." Od momentu otrzymania informacji do momentu ręcznego włączenia syren upłynęło tam 10 minut.

Nie brakowało problemów technicznych. Trzy syreny w Janowie Lubelskim "nie uruchomiły się z powodu braku łączności". W Jabłonnej była "prawdopodobna awaria syreny". W Trzebieszowie właściwie nie wiadomo, co się stało. W uwagach do raportu widnieje taki wpis: "Gmina Trzebieszów nie odnotowała włączenia syren podczas trwania Ćwiczenia-"ALARM-26"- Trzebieszów status: ERR UNKNOW" (pisownia oryg.).

Więcej syren i skrócenie czasu reakcji

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski w rozmowie z WP wyjaśnia, że najważniejszym zadaniem do poprawy od lipca do dziś było skrócenie czasu od nadania komunikatu o alarmie z powietrza do momentu włączenia syreny.

W lipcowym raporcie były miasta, które włączały syreny już po minucie od otrzymania komunikatu, jak np. Lublin o 10:01. Ale wszędzie tam, gdzie do włączenia syren potrzeba fizycznego udania się do obiektu, gdzie jest syrena, i jej włączenia – ten czas wydłużał się nawet do kilkunastu minut. Na przykładzie sytuacji z 30 lipca widać, że to za długo. Czas krytyczny wyniósł wówczas zaledwie około 13 minut – od momentu informacji o zagrożeniu atakiem z powietrza do jego odwołania.

– Tu najsłabszym ogniwem był samorząd, który często nie jest przystosowany do pracy w trybie 24-godzinnym, chociaż powinien. Z komendantem wojewódzkim PSP podjęliśmy decyzję o uruchomieniu nasłuchu równolegle w komendach powiatowych PSP, tam też uruchomiliśmy możliwość włączania syren. Jesteśmy już w tym zakresie uniezależnieni od możliwości samorządu, ponieważ równolegle dzieje się to z poziomu PSP – wskazuje wojewoda lubelski Krzysztof Komorski.

Dodaje, że kolejną ważną decyzją było przeniesienie możliwości uruchamiania najnowszych syren (164 lokalizacje) do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie.

– Kiedy wszedłem do urzędu, mieliśmy do dyspozycji 34 cyfrowe syreny. Dzisiaj mamy ich ponad 10-krotnie więcej, a do końca roku na terenie województwa lubelskiego chcemy mieć ich blisko 1000. Ostatnie incydenty, podczas których uruchomiono syreny we wszystkich powiatach bez wyjątku, pokazują, że te decyzje były słuszne. Obecnie w jednym czasie jesteśmy w stanie uruchomić ponad 650 syren, z czego około 400 w sposób zdalny – przekonuje Krzysztof Komorski.

Wojewoda podkreśla, że w tej chwili treningi i ćwiczenia alarmu oraz testy cichego alarmu odbywają się na Lubelszczyźnie dosłownie co kilka dni.

– Przeprowadzamy niezliczoną liczbę szkoleń, za chwilę szkolimy dyrekcje szkół i kierownictwo instytucji publicznych. Do końca roku samorządy powinny oznakować 3,5 tysiąca miejsc schronienia. Jeśli będą miały problemy, dostaną od nas wsparcie. Także powiaty przygraniczne są pod specjalnym nadzorem, stąd dodatkowe wsparcie dla straży granicznej, w tym m.in. zakup mobilnych syren z funkcją emisji komunikatów głosowych – wylicza wojewoda Komorski.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.