Zaskakująca decyzja ws. Romanowskiego. Jego obrońca mówi o "sądowym show"
- Minister Marcin Romanowski nie ma jeszcze biletów powrotnych do Polski i, mówiąc kolokwialnie, jeszcze przez pewien czas na pewno ich nie kupi - mówi mec. Bartosz Lewandowski, obrońca byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy.
W rozmowie z Wirtualną Polską tłumaczy, że jego klient poczeka, aż decyzja o wydaniu mu "listu żelaznego" stanie się prawomocna.
- Nie wiem, kiedy to nastąpi. Prawdopodobnie nie tak szybko, jak byśmy tego chcieli - mówi adwokat. - Decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie o wydaniu listu dla ministra Romanowskiego została wydana wczoraj. Strona rządowa w osobie ministra Waldemara Żurka od razu zapowiedziała, że będzie się od tego postanowienia odwoływać. Zgodnie z prawem jest na to siedem dni. Dopiero gdy to odwołanie wpłynie, będzie można wyznaczyć posiedzenie odwoławcze, na którym zapadnie decyzja, czy list żelazny zostanie w mocy, czy też będzie uchylony - dodaje.
Jak tłumaczy Bartosz Lewandowski, choć "oczywiście osoby zarządzające dziś prokuraturą mają prawo nie zgodzić się z środową decyzją sądu, to zapowiedź zaskarżenia decyzji o wydaniu listu żelaznego Romanowskiemu jest nielogiczna".
- Prokuratura zapewnia nas od dłuższego czasu, że zebrała już dowody przeciwko Marcinowi Romanowskiemu i gdy tylko wróci do kraju, to śledztwo będzie zakończone. I teraz jest szansa, że mój klient wróci do kraju i dobrowolnie w prokuraturze się stawi. Ten list żelazny leży także w interesie prokuratury i w interesie publicznym, by ta sprawa się toczyła i mój klient bez przeszkód mógł przedstawić dowody swojej niewinności na etapie sądowym. Może stać się to dosłownie wkrótce. Ale widać prokuratura i szefostwo Ministerstwa Sprawiedliwości tego nie chcą, skoro od decyzji o liście żelaznym się odwołują - uważa mecenas Lewandowski.
Zdaniem obrońcy Marcina Romanowskiego, dla Waldemara Żurka liczy się bowiem tylko medialny obrazek, na którym zakuty w kajdanki Marcin Romanowski będzie wprowadzany do prokuratury w świetle kamer.
- Śmiem twierdzić, że tu się nie liczy żadna chęć sprawiedliwego osądzenia tego, czy mój klient jest winny, czy niewinny, tylko właśnie zrobienia spektaklu, sądowego show dla wyborców największej partii rządzącej - dodaje znany adwokat.
Co daje list żelazny podejrzanemu?
List żelazny umożliwia podejrzanemu lub oskarżonemu odpowiadanie z wolnej stopy. Warunkiem jest zobowiązanie do stawiania się na każde wezwanie sądu albo prokuratury. Osoba korzystająca z takiej ochrony nie może bez zgody sądu opuścić wyznaczonego miejsca pobytu w kraju ani bezprawnie utrudniać postępowania karnego. W praktyce Marcin Romanowski, dysponując prawomocnym "listem żelaznym", będzie mógł po powrocie do Polski ponownie pełnić mandat posła i być wolnym człowiekiem aż do końca swojego procesu.
Romanowskiemu – byłemu zastępcy Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości – prokuratura zarzuca m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i nieprawidłowości przy zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Ten, by uniknąć aresztowania, wyjechał z kraju. Już po tym wydano za nim list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania. W grudniu 2024 r. uzyskał azyl polityczny na Węgrzech, ale na początku lipca 2026 r. Budapeszt cofnął mu status uchodźcy i unieważnił dokumenty podróży.
Od tego czasu nie wiadomo, gdzie przebywa Marcin Romanowski. Nieoficjalnie mówi się o tym, że może to być Naddniestrze (nieuznawana przez niewiele krajów separatystyczna republika nieuznająca zwierzchnictwa Mołdawii), Słowacja lub Serbia.
Czy sędzia ma obowiązek słuchać prokuratora?
Decyzję o wydaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego podjął w środę 30 września sędzia Konrad Mielcarek z Sądu Okręgowego w Warszawie. Zdaniem obecnie rządzących to neosędzia. Kwestionują oni legalność jego powołania do stanu sędziowskiego.
Prokuratura podległa ministrowi Waldemarowi Żurkowi podnosi też, że sędzia nie miał prawa wydać listu żelaznego Romanowskiemu, ponieważ nie zgodziła się na to prokuratura. Od 2021 r. w Kodeksie postępowania karnego jest zapis, który mówi, że "w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu". Sędzia Mielcarek ten przepis miał zignorować. Problem w tym, że zdaniem części badaczy prawa ta nowelizacja kodeksu była niekonstytucyjna, bo podważała niezawisłość sędziowską i stawiała prokuratora w uprzywilejowanej i wyższej pozycji niż sędziego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.