Rosja dała się nabrać. Białoruś oskarża polskie służby
Gdy rosyjska propaganda dała się nabrać na fałszywkę o udaremnionym zamachu, Mińsk znalazł natychmiastowego winnego – Polskę. Po tym, jak czołowe rosyjskie media powieliły zmyśloną wiadomość z podszywającego się pod białoruskie KGB profilu na Telegramie, państwowy portal news.by orzekł, że za akcją stoją polskie służby. W publikacji nie przedstawiono jednak ani jednego dowodu.
Białoruś oskarża Polskę o rozpowszechnianie fake newsów
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Jak podaje "Fakt", sprawa miała początek 24 września. W rosyjskiej przestrzeni informacyjnej pojawiła się wówczas wiadomość o grupie dywersyjnej, która miała przygotowywać atak na strategiczny obiekt w Rosji. Informacja została przedstawiona jako komunikat białoruskiego Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego, czyli KGB.
Treść szybko zakwestionował białoruski państwowy projekt "Narodnyj Antifejk". Weryfikatorzy wskazali, że wiadomość o zatrzymaniu dywersantów nie pochodziła od białoruskiej służby. Wpis opublikowano na kanale "KGB BELARUSI", który przedstawiał się jako oficjalny profil instytucji.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Według komunikatu rozpowszechnianego na Telegramie operacja miała być koordynowana z Ukrainy. Białoruś miała natomiast służyć do przerzutu dronów, sprzętu oraz urządzeń łączności. Doniesienie sugerowało także, że grupa planowała uderzenie w rosyjski obiekt o strategicznym znaczeniu.
Białoruskie oskarżenia pod adresem Polski
Państwowy portal news.by, należący do białoruskiego nadawcy radiowo-telewizyjnego, opisał sprawę jako efekt działania sieci związanej z białoruskimi opozycyjnymi platformami informacyjnymi działającymi w Polsce. Autorzy materiału wskazali także na osoby zaangażowane w internetowe działania podczas protestów w 2020 r.
Portal stwierdził, że kanał powstał "pod auspicjami polskich służb specjalnych", a w jego utworzenie mogły być zaangażowane również służby niektórych państw bałtyckich. W publikacji nie pokazano jednak dowodów, które pozwalałyby niezależnie potwierdzić udział polskich instytucji.
Według twierdzeń formułowanych przez część mediów oskarżenie Polski miało odwrócić uwagę od pomyłki związanej z rozpowszechnieniem fałszywego komunikatu.
Rosyjskie media zmieniły publikacje
Fałszywą wiadomość przejęły rosyjskie redakcje. Interfax opublikował depeszę o godz. 6.27, przedstawiając doniesienia jako stanowisko białoruskiej służby. Informację powieliły także RT, "Wiedomosti", Vesti oraz Lenta.ru.
Po dementi ze strony "Narodnego Antifejka" Interfax zmienił tytuł materiału i poinformował, że doniesienia o udaremnieniu sabotażu były nieprawdziwe. Sprawę opisały również Biełsat oraz niezależny białoruski portal Reform.news.
Biełsat zwrócił uwagę, że fałszywy kanał używał nazwy białoruskiego KGB, deklarował oficjalny charakter i zgromadził ponad 30 tys. obserwujących. Prawdziwy kanał służby działa pod adresem "@KGB_BY_channel". Nie opublikowano na nim informacji o rzekomym udaremnieniu ataku w Rosji.
Na profilu "Ludowy Antyfake" zamieszczono komentarz dotyczący sposobu rozpowszechnienia wiadomości. "Doniesienia o 'ujawnionej grupie (...)' są nieprawdziwe i fałszywe. Historię puszczono w nocy, aby maksymalnie utrudnić dziennikarzom weryfikację informacji. Niektóre media dały się nabrać" – napisano w opublikowanym wpisie.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.