Nadeszła ulewa. Ratowali ludzi z zalanych pojazdów
Skutki powodzi błyskawicznej w amerykańskim stanie Connecticut
Źródło wideo: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
Źródło zdj. gł.: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
W niedzielny poranek północno-wschodnie Stany Zjednoczone nawiedziły ulewy. Jak poinformowała amerykańska Narodowa Służba Pogodowa, najmocniej padało na obszarze od północnego New Jersey po Connecticut. Agencja wydała na tym terenie ostrzeżenia przed powodziami błyskawicznymi.
Nawet 180 litrów deszczu. Powodzie błyskawiczne w północno-wschodnich USA
Ulewy najbardziej dotknęły stan Connecticut. Na obszarze między miastami Norwalk i Wesport w niedzielne popołudnie spadło od 150 do 180 litrów na metr kwadratowy, a miejscami w godzinę zanotowano opady rzędu 80-100 l/mkw. Służby przeprowadziły w Westport 13 akcji ratowniczych, podczas których wyciągały kierowców z zalanych pojazdów - podała miejscowa straż pożarna.
Harriett Terbell, mieszkanka Westport, opowiedziała w rozmowie z NBC Connecticut, że widziała, jak po nadejściu ulewy ulicą płynęła woda. - Woda tryskała z góry od skrzyżowania - powiedziała. Powódź zalała część posesji Terbell i unieruchomiła jej samochód. Dodała, że u sąsiada woda dostała się do domu i sięgała kilkudziesięciu centymetrów.
Straż pożarna odbierała "telefon za telefonem"
Trudna sytuacja panowała także w mieście Bridgeport. Lokalna straż pożarna napisała w mediach społecznościowych, że w niedzielę otrzymywała "telefon za telefonem". W ramach działań ratunkowych musiała między innymi wysyłać łodzie, "aby ratować mieszkańców z zalanych obszarów i transportować ich w bezpieczne miejsce".
Ulewa nie pozostała bez wpływu na transport. Lokalni przewoźnicy kolejowi poinformowali, że w niedzielę na trasach do wielu miejscowości w Connecticut występowały opóźnienia i odwołania pociągów. Do utrudnień doszło także na lotnisku w mieście New Haven, które zamknęło terminal odlotów z powodu powodzi błyskawicznej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.