Rosja straszy Zachód atomem? Były doradca Białego Domu komentuje

„To przede wszystkim retoryka mająca wywołać strach na Zachodzie” - tak Thomas Wright, były dyrektor ds. planowania strategicznego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA, skomentował ostatnie doniesienia Bloomberga o rosnącej skłonności Rosji do użycia broni jądrowej. Dodał jednak, że nie należy lekceważyć zagrożenia eskalacją przeciwko NATO.
Władimir Putin (fot. MIKHAIL METZEL/SPUTNIK/KREMLIN / POOL)
Ekspert: Rosja chce nas przestraszyć
Thomas Wright podkreśla, że rosyjskie przecieki do mediów są celowe i mają zasiać niepokój wśród zachodnich przywódców.
Rosjanie przekazali Bloombergowi w Moskwie, że jest taka możliwość, bo chcieli nas zaniepokoić, wywołać obawę, że sytuacja wymknie się spod kontroli – ocenia Wright.
Jego zdaniem, obecnie nie ma przesłanek, by traktować te groźby jako realne. Przypomina jednak, że w 2022 roku sytuacja była znacznie bardziej napięta, a amerykański wywiad miał konkretne informacje o możliwym użyciu broni jądrowej przez Rosję w przypadku załamania się jej linii frontu na Ukrainie.
Niebezpieczna gra Kremla z NATO
Chociaż Wright nie wierzy w rychłe użycie broni atomowej, ostrzega przed innym scenariuszem – testowaniem przez Rosję determinacji NATO. Jego zdaniem, Kreml może być skłonny do prowokacji, by sprawdzić, czy Sojusz jest gotowy odpowiedzieć na zagrożenie. To właśnie dlatego – według eksperta – niedawno doszło do wizyty dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie.
Wygląda na to, że coś dało amerykańskiej administracji powód do niepokoju – mówi Wright.
Czy kraje bałtyckie są na celowniku?
Wśród możliwych scenariuszy eskalacji Wright wymienia poważniejszy atak na kraje bałtyckie.
Jeśli takie zagrożenie istnieje, to będzie chodziło raczej o przetestowanie NATO, o stwierdzenie, że Sojusz nie zdaje egzaminu, i o próbę złamania go w jakiś sposób – podkreśla. Ekspert dodaje, że Kreml liczy na to, iż Zachód nie zareaguje wystarczająco stanowczo na działania poniżej progu wojny.
Kulisy wizyty szefa CIA w Moskwie
Cel wizyty Johna Ratcliffe’a w Moskwie wciąż budzi spekulacje. Media amerykańskie podają różne wersje – od ostrzeżenia Rosji przed atakiem na kraje bałtyckie, po próbę otwarcia kanału komunikacji w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie. Wright uważa, że te wersje się nie wykluczają.
Jest prawdopodobne, że Amerykanie przekazali jakiegoś rodzaju ostrzeżenie w sprawie rosyjskiej agresji, a jednocześnie chcieli sprawdzić możliwość negocjacji – ocenia.
Trump bagatelizuje zagrożenie, eksperci ostrzegają
Prezydent USA Donald Trump publicznie stwierdził, że Rosja nie zaatakuje NATO. Jednak zdaniem Wrighta, nawet jeśli Trump nie przywiązuje dużej wagi do bezpieczeństwa Europy, to atak na Sojusz byłby dla niego ogromnym problemem politycznym.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.