The Jerusalem PostTo Israeli innovators: The US market Is still yours to win - opinionInquirerPagasa forecasts cloudy Thursday, rain showers due to ‘amihan’, easterliesDaily MaverickIN PICTURES: A day at the polling stations — South Africa votesLe Devoir« Bori 30 ans, ça suffit !»: le commencement de la finThe South AfricanThe Gentleman: Ford Ranger Wildtrak 2.3 EcoBoost reviewZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioSRF NewsMidterms 2026 – Vance: Irankrieg ist schuld +++ Warten auf Alaska und Mississippi20 MinutenTrump sieht sein Vetorecht als «ultimative Macht»Global News2 college students found dead in Colorado fell a ‘substantial distance’Wirtualna PolskaBędzie kolejne zgromadzenie TK. Korwin-Piotrowska ogłaszaSportstarAsian Champions Trophy 2026: India thrashes Korea 8-1 to enter final against JapanCNN بالعربيةتجاوز سياج السجن وسرق شاحنة.. القبض على قاتل مدان بعد 9 أيام من فراره
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, November 4, 2026

Politycy dali się nabrać. Co naprawdę działo się w „tajnym więzieniu pod Kijowem”?

Translate

Według licznych wpisów w mediach społecznościowych, w miejscowości Petropawliwska Borszczahiwka pod Kijowem miało dojść do przetrzymywania i torturowania ponad 40 zmobilizowanych żołnierzy, w tym 14-letniego chłopca. Informacje te błyskawicznie rozprzestrzeniły się w sieci, wywołując falę oburzenia i masowy protest przed budynkiem, w którym rzekomo miało dochodzić do nadużyć. Jak się okazało, informacje te były fałszywe.

Politycy dali się nabrać. Co naprawdę działo się w „tajnym więzieniu pod Kijowem”?

Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock

We wsi pod Kijowem tłum domagał się natychmiastowego uwolnienia przetrzymywanych, a relacje z protestu zaczęły pojawiać się na platformach społecznościowych. Jedno z nagrań przedstawiało chłopca owiniętego w koc, prowadzonego przez tłum protestujących. W sieci pojawiły się wpisy sugerujące, że 14-latek był najmłodszą ofiarą tortur w „tajnym więzieniu pod Kijowem”. 

Te sensacyjne doniesienia podchwycili politycy, m.in. poseł Konfederacji Konrad Berkowicz oraz liderka niemieckiej AfD Alice Weidel, której wpis na platformie X zgromadził ponad milion wyświetleń.

Kim był 14-letni chłopiec?

Szybko okazało się jednak, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dziennikarz „The Kyiv Independent” Francis Farell udostępnił nagranie, na którym widać, jak 14-latek rzuca w budynek cegłami, a następnie przedostaje się na jego teren. Chłopiec nie był jednym z przetrzymywanych żołnierzy, lecz pojawił się na miejscu razem z kolegami. Szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, który przybył na miejsce, rozmawiał z nastolatkiem. Chłopiec miał mu powiedzieć, że na protest przyszedł z kolegami.

Fałszywa ratowniczka i transmisja na TikToku

Kolejnym elementem prowokacji była obecność kobiety podającej się za ratowniczkę medyczną. Przyjechała na miejsce karetką pogotowia i transmitowała wydarzenia na żywo na TikToku, klęcząc i błagając służby o wpuszczenie jej do budynku, by mogła udzielić pomocy rzekomo poszkodowanym. Ukraiński portal BBC ustalił, że kobieta to Walentyna Mołoda, na co dzień zajmująca się chirurgią plastyczną. Według policji to właśnie ona miała rozpowszechniać plotki o torturach.

Szef kancelarii prezydenta Ukrainy ujawnił szczegóły działań kobiety. Wszystko to zostało udokumentowane (...). Później, podczas przesłuchania - a obecnie wobec tej osoby (...) prowadzone są dalsze czynności - w jej telefonie znaleziono wszystkie te materiały – powiedział Budanow.

Według ustaleń, Mołoda kupiła pojazd ratunkowy i co najmniej trzy dni przed wydarzeniem przeprowadziła rozpoznanie terenu. Jej działania miały charakter zaplanowanej prowokacji.

Skala dezinformacji

Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji potwierdziło, że wydarzenie nosi znamiona skoordynowanej kampanii z ingerencją z zewnątrz. W krótkim czasie wykryto 361 identycznych postów na Facebooku, informujących o rzekomym przetrzymywaniu mężczyzn. 

„Na wezwanie przyjechała karetka pogotowia, ale właściciele budynku nie wpuścili ratowników medycznych. Według lekarzy cztery osoby są w stanie krytycznym. Nie wiadomo, co dokładnie się dzieje” – czytamy w jednym z wpisów.

Do godziny 19 w poniedziałek aż 110 rosyjskich kanałów na Telegramie rozpowszechniało narracje o „obozie koncentracyjnym” pod Kijowem. Dezinformację wykorzystała także rosyjska ambasada w Holandii, publikując wpis: „Czy Holendrzy cieszą się, że ich pieniądze wydawane są na tortury? Czy potrafisz spojrzeć w oczy temu biednemu chłopcu?”.

Co naprawdę działo się w budynku pod Kijowem?

Według oficjalnego komunikatu 1. Korpusu „Azow” na Telegramie, budynek był wykorzystywany jako tymczasowe miejsce rozmieszczenia dla nowo zmobilizowanych żołnierzy, których dokumenty były w trakcie przetwarzania przed wysłaniem do ośrodków szkoleniowych. Przebywali tam również żołnierze, którzy wcześniej opuścili swoje jednostki bez zezwolenia.

Ukraiński portal Slidstvo.Info rozmawiał z weteranem Maksymem Onufrijenko, który odwiedził budynek i potwierdził, że nie było tam żadnych oznak miejsca tortur.

Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Iwan Wyhiwski poinformował, że okoliczności incydentu są wyjaśniane. „Ten budynek był wykorzystywany przez żołnierzy jednej z jednostek Gwardii Narodowej Ukrainy. (...) Jeszcze tego samego dnia (tj. w poniedziałek) zleciłem wszczęcie dochodzenia służbowego, w ramach którego zostaną zweryfikowane wszystkie informacje, w szczególności dotyczące warunków pobytu żołnierzy” – napisał w komunikatorze Telegram.

Wyhiwski zapewnił także, że rodzinom żołnierzy umożliwiono kontakt z bliskimi, a na teren obiektu wpuszczono lekarzy i przedstawicieli organizacji społecznych.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.