Ile wiedział Watykan? Zamieszanie wokół sprzedaży osiedla Maltańskiego

Sprawa osiedla Maltańskiego w Poznaniu ciągnie się latami, ale na jaw wciąż wychodzą nowe fakty. Teraz "Gazeta Wyborcza" dotarła do uwierzytelnionego tłumaczenia watykańskiego dokumentu ze zgodą na sprzedaż kościelnej nieruchomości przy ulicy Warszawskiej 82. Wydano ją na podstawie wniosku, jaki abp Stanisław Gądecki wysłał do Watykanu. Jego treść pozostaje nieznana.
Na terenie tym mieszkańcy wznieśli niemal 300 domów. Tymczasem w piśmie, w którym Watykan zgodził się na sprzedaż, czytamy o gruntach ornych, na których znajduje się "kilka częściowo zabudowanych obiektów i altan - opisuje "GW".
Autorzy opisują, że w dokumencie brak informacji o licznych zabudowaniach, domach, werandach, garażach i ogródkach, sieci dróg, którą mieszkańcy codziennie się poruszają. "Tego wszystkiego w watykańskim dokumencie nie ma" - napisano.
Osiedle Maltańskie w Poznaniu. Dotarli do tłumaczenia pisma ze zgodą Watykanu
- Kościół doskonale wiedział, że nie są to puste działki ani altany rekreacyjne, tylko domy, w których setki ludzi mieszkają przez cały rok - mówi jedna z mieszkanek Patrycja Bartoszewska.
Potwierdzają to też dokumenty z archiwum Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, gdzie parafia i archidiecezja informowały miasto o m.in. 288 wydzielonych działkach. W innym znów fragmencie wnioskowano o "uznanie rozpatrywanego obszaru jako terenu zabudowy mieszkaniowej".
W 2000 roku minister rolnictwa zgodził się przeznaczyć ziemię pod zabudowę mieszkaniową i usługową - opisują autorzy.
Osobny wątek stanowią wydarzenia z 2004 roku, gdy zajmowane przez mieszkańców obiekty władze miasta określają jako posiadające "wartość ujemną". To zmienia się, gdy zapada decyzja o zezwoleniu na budowę na tym terenie zabudowy wielorodzinnej. "Wartość ziemi natychmiast wzrasta" - napisano.
Negocjacje z zainteresowanymi kupnem terenu archidiecezja rozpoczęła w 2017 roku, co potwierdza "GW" ekonom ks. Waldemar Hanas. Wniosek do Watykanu posłano w 2019 roku, bo w przypadku nieruchomości wartej więcej niż milion euro potrzeba było zgody Stolicy Apostolskiej.
Kongregacja ds. Duchowieństwa wydaje zezwolenie cztery dni po tym, jak abp Gądecki wysyła do Watykanu drugie pismo.

Osiedle Maltańskie w Poznaniu, 13 sierpnia 2026 rokPAWEL JASKOLKA/AGENCJA SEEast News
Archidiecezja kwestionuje tłumaczenie dokumentu
"W uzasadnieniu kongregacja opisuje nieruchomość jako grunty orne, na których 'wprawdzie znajduje się kilka częściowo zabudowanych obiektów i altan, ale wybudowanych w sposób nielegalny, w związku z czym są one przeznaczone do rozbiórki'" - analizuje "GW".
Najpierw parafia ma sprzedać ziemię archidiecezji, a ta może stworzyć umowę z inwestorem. Kongregacja wskazuje, że należy najpierw zagwarantować bezprawnie zamieszkującym te tereny możliwość przeniesienia się w inne miejsca. Szczegółów jednak nie ma. Z treści zezwolenia nie wynika, czy przeprowadzka powinna mieć miejsce przed transakcją i jak kwestia ta wpływa na legalność sprzedaży.
Kongregacja poinformowana została, że nieruchomość nie przynosi dochodów i nie może być wykorzystywana, więc uznaje, że istnieje "słuszna przyczyna" sprzedaży. Ocenia, że spełniono wymogi "uczciwości i sprawiedliwości".
Z analizy dokumentu "GW" wnioskuje, że Watykan nie wie dokładnie, ile ludzi mieszka na kościelnej ziemi. Brak informacji o umowach zawartych z większością rodzin i pobieranych opłatach, o historii osiedla i ludziach mieszkających tam od pokoleń.
"Z zasady nie przekazujemy mediom informacji na temat korespondencji pomiędzy Stolicą Apostolską a Kurią Metropolitalną" - odpowiada na pytania o szczegóły rzecznik archidiecezji ks. Maciej Szczepaniak.
Z ustaleń "GW" wynika, że w takich sytuacjach Watykan podejmuje decyzje w oparciu o informacje miejscowych biskupów, kierując się zasadą zaufania. W celu weryfikacji czasem może dojść do dodatkowej kontroli, ale nie wiadomo, czy tak stało się w przypadku z Poznania. Analizując treść watykańskiego dokumentu, można więc zakładać, że bazował on na danych przysłanych z Polski.
Jednocześnie archidiecezja odpiera zarzuty, wskazując na błędy w tłumaczeniu uwierzytelnionym watykańskiego zezwolenia. Ks. Hanas odpisuje, że "jego zdaniem włoskie sformułowanie 'alcune strutture parzialmente edificate e dei gazebi' nie oznacza 'kilku częściowo zabudowanych obiektów i altan', lecz 'pewne częściowo wzniesione obiekty oraz altany'.
"Tłumaczenie uwierzytelnione znajduje się w sądowych aktach niedoszłej transakcji z 2021 roku, której stroną była parafia. Nie dowiadujemy się, od kiedy archidiecezja uważa tłumaczenie za "nieautentyczne'" - ocenia "GW".
Na prośbę o rozmowę nie zgadza się także abp Gądecki, który występował w 2019 roku o watykańskie zezwolenie.
Historia osiedla Maltańskiego. Kiedy powstał problem?
Historia osiedla sięga 1931 roku. Proboszcz parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami wydzierżawił ziemię towarzystwu ogrodów działkowych. Ludzie mieli uprawiać tam warzywa czy stawiać altany. Obowiązywał zakaz mieszkania w nich, jednak z czasem zaczęto nocować na działkach. Najpierw pojedyncze przypadki, później zaczęły powstawać regularne budynki mieszkalne.
"GW" przypomina, że po wojnie parafia nie odzyskała terenu, a władze miasta pobierały od mieszkańców podatek od nieruchomości. Zwrot nastąpił w 1994 roku. Teren wykreślono wtedy z rejestru ogrodów działkowych, a ziemia wróciła pod zarząd parafii.
W 2002 roku parafia zaczęła oczekiwać od mieszkańców podpisania umowy dzierżawy. Tym, którzy nie chcieli podpisać, grożono eksmisją i opłatami za nieuregulowane korzystanie z ziemi. "Działek jest 288. Umowy podpisało 260 rodzin" - przytacza dane "Wyborcza".
Do pierwszej próby sprzedaży dochodzi w 2021 roku, jednak umowa nie zostaje sfinalizowana. Jednym z załączników jest jednak wspomniany wyżej i analizowany dokument tłumaczenia zezwolenia watykańskiego.
Umowa sprzedaży nieruchomości zawarta została w 2026 roku. Cena wyniosła 421 mln zł netto. W akcie notarialnym pojawia się klauzula, zgodnie z którą deweloper ma postępować wobec mieszkańców "zgodnie z zasadami etyki i humanitaryzmu".
"Formalnie ziemia należy już do dewelopera, ale archidiecezja nadal jest jej użytkownikiem i odpowiada za wyprowadzanie mieszkańców" - zwraca uwagę "Wyborcza".
Do pierwszych eksmisji dochodzi w sierpniu i wrześniu. Komornik działa w asyście policji na wniosek parafii.
Mieszkańcy wciąż próbują dotrzeć do Watykanu, bo utrzymują, że Stolica Apostolska nie otrzymała informacji o prawdziwym obrazie sytuacji.
Pakt senacki z Braunem? Nawrocki: Nie możemy udawać, że go nie maINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.