Nepal i Tybet. Setki uwięzionych w tunelach. Wysadzają wzgórza materiałami wybuchowymi
Nepalskie służby poszukują w tunelach zaginionych pracowników elektrowni wodnej
Źródło wideo: Nepal Prime Minister's Office
Źródło zdj. gł.: x.com/PM_nepal_
W nepalskim dystrykcie Rasuwa i tybetańskim powiecie Gyirong wciąż trwa akcja ratunkowa po powodzi błyskawicznej i osuwiskach, do których doszło w środę. W miarę postępów w przeczesywaniu gruzów rośnie bilans ofiar - według najnowszych informacji nepalskiej Agencji ds. Ograniczania Ryzyka Klęsk Żywiołowych i Zarządzania (NDRRMA) zginęły 903 osoby. Po tybetańskiej stronie bilans ofiar wynosi 16.
Uwięzieni w tunelach pod elektrownią. Służby wysadzają wzgórza
Zgodnie z najnowszym bilansem ponad 4200 osób uważa się za zaginione. Znaczną część z nich, około 900, stanowią pracownicy elektrowni wodnych, w tym Trishuli-3A. Wielu prawdopodobnie pozostaje uwięzionych w tunelach pod kompleksem.
Aby się do nich dostać, w poniedziałek rano nepalskie służby przeprowadziły serię kontrolowanych eksplozji w zboczach wzgórz. W niedzielę akcję zapowiedziało biuro premiera, informując w komunikacie, że działania ratunkowe w elektrowni zostaną "zintensyfikowane", między innymi poprzez podjęcie "prac wybuchowych".
Służby prowadzą działania także za pomocą ciężkiego sprzętu. Z wykorzystaniem koparek wykopały otwór o głębokości około 10 metrów, by usunąć wodę, błoto i gruz z tuneli. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez NDRRMA w poprzednich dniach z tuneli udało się wyciągnąć setki osób - w piątek 191, a w sobotę kolejne 88.
CZYTAJ TAKŻE: Powódź błyskawiczna w Wielkim Kanionie. "Potok był czarny"
Nepalscy ratownicy szukają pracowników elektrowni wodnej uwięzionych w tunelach
Źródło: Nepal Prime Minister's Office
Liczą na to, że ich bliscy żyją. "To frustrująco powolna akcja"
Jednym z zaginionych pracowników elektrowni jest Jiblal Adhikari. Jego żona Sita Pandey wciąż ma nadzieję, że jej ukochany się odnajdzie. - Wciąż mam 50-procentową nadzieję, że żyje, bo w środku znajduje się system tlenowy - powiedziała nepalskiej gazecie "Kitapur". - Jednak z każdą mijającą godziną ta nadzieja słabnie - dodała.
Opóźnienia w akcji ratowniczej frustrują bliskich uwięzionych osób. W weekend ratownicy zaczęli pompować powietrze do tuneli, ale niektórzy twierdzą, że powinni to zrobić znacznie wcześniej.
- Im dłużej to trwa, tym bardziej gaśnie nasza nadzieja. Operacja musi przebiegać znacznie szybciej, ponieważ każda sekunda ma dla nas ogromne znaczenie. To frustrująco powolna akcja - powiedział "Kitapur" Jiban Khadka, którego krewny uznawany jest za zaginionego.
Bliscy opłakują zmarłych w powodzi i osuwiskach w Nepalu
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/NARENDRA SHRESTHA
Uniknęli najgorszego. "Gdybym puścił szczebel, spadłbym"
Niektórym pracownikom elektrowni udało się uniknąć porwania przez masy wody i śmieci. Jednym z nich jest Ram Chandra - w chwili, gdy uderzył żywioł, chwycił się jednego ze szczebli wbitych w strop tunelu, w którym pracował. Nadal musiał jednak pokonać kilkaset metrów do wyjścia. - Poziom wody rósł i trudno mi było poruszać nogami. Gdybym puścił szczebel, spadłbym - przyznał w rozmowie z CNN.
Chandra znalazł się w niełatwym położeniu razem z pięcioma kolegami. Chwycił blachę, by mieć na czym stanąć. Następnie grupa podawała ją sobie z rąk do rąk, posuwając się centymetr po centymetrze i szczebel po szczeblu w kierunku wyjścia. Opuszczenie tunelu zajęło im sześć godzin. Zanim się wydostali, w pobliżu wyjścia znaleźli jeszcze jedną osobę.
Chowają ofiary w zbiorowych mogiłach
Podczas gdy wciąż trwa akcja poszukiwawcza, z uwagi na rosnące zagrożenie epidemiologiczne i przepełnienie lokalnych kostnic nepalskie władze rozpoczęły masowe pochówki nieznanych z nazwiska ofiar. Jak podał Reuters, ciała trafiają do zbiorowych grobów w lesie Devghat w dystrykcie Ćitwan, około 200 kilometrów od doliny Rasuwa.
Przed złożeniem zwłok w ziemi nepalskie służby, wspierane przez specjalistyczny zespół medycyny sądowej z Indii, pobierają próbki DNA i szczegółowo katalogują lokalizację każdego grobu. W ten sposób chcą ułatwić późniejszą identyfikację ciał przez członków rodziny, którzy przybywają do Ćitwan z całego Nepalu w poszukiwaniu swoich bliskich.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.