"O czym my mamy dziś rozmawiać?" Witold Jurasz wprost o relacjach z Białorusią
Witold Jurasz pytany był o to, gdzie w polityce międzynarodowej obecnie znajduje się Białoruś i jaka przyszłość czeka kraj Aleksandra Łukaszenki. Dziennikarz Onetu przyznaje, że obecnie jest za późno na przyciągnięcie Białorusi do państw Zachodu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Amerykanie prowadzą, czy prowadzili co jakiś czas jakąś aktywną politykę w stosunku do Mińska, ale pamiętajmy, co to są za Amerykanie. To administracja Donalda Trumpa, która za szczególnie antyrosyjską nie uchodzi i nie ma wrażenia, że Amerykanie stawiają sobie za cel oderwanie Białorusi od Rosji czy przyciągnięcie jej do Zachodu — mówi. Jego zdaniem, celem pogłębiania relacji Waszyngtonu z Mińskiem ma być wstępem do resetu z Moskwą.
Czytaj nas częściej w Google
"Białoruś nie jest w stanie niczego zapewnić"
Dziennikarz Onetu zaznacza, że z Aleksandrem Łukaszenką należało rozmawiać, ale "wtedy, kiedy on był jeszcze w miarę niepodległy, a państwo w miarę suwerenne". — O czym my dzisiaj będziemy rozmawiać? — pyta.
Jurasz podkreśla, także, że Białoruś nie zapewni Polsce gwarancji bezpieczeństwa. — No na Boga. Białoruś nie jest w stanie tego zapewnić. Przecież od Rosji zależy czy jesteśmy bezpieczni, czy nie. Pole manewru Łukaszenki jest w tym zakresie mocno ograniczone — komentuje jego słowa Jurasz.
Ocenia dalej, że Łukaszenka nie będzie miał wpływu na decyzje, które już podjął Władimir Putin. — On nie jest całkowicie podnóżkiem Putina. Ma pewną autonomię, ale to jest autonomia, jak plus minus miał PRL w okresie Układu Warszawskiego. Oczywiście PRL po październiku 1956 r., a nie przed. To państwo realnie swoją politykę zagraniczną prowadziło, wbrew mitowi, ale które, gdyby miało dojść do III wojny światowej, wzięłoby udział w tej wojnie — wyjaśnia.
Witold Jurasz wprost o przywódcy Białorusi. "Nie postawi się Moskwie"
Jak zaznacza Jurasz, Łukaszenka jest politykiem, który "zawsze będzie handlował i się rozpychał". — Natomiast to nie jest polityk, który może się postawić Moskwie. Jeśli tego chcieliśmy, to trzeba było to 15-20 lat temu robić — mówi.
Zdaniem dziennikarza Białoruś jest stracona, ale nie na wieki. — W perspektywie średnio czy długoterminowej Rosja nie oferuje żadnego modelu cywilizacyjnego, który byłby atrakcyjny, czyli my gdzieś, kiedyś powrócimy do gry, ale nie dziś. Dziś nie jesteśmy w stanie nawet zaprosić jakiegoś wiceministra czy ważnego urzędnika [z Białorusi do Polski] — stwierdza.
Zdaniem Jurasza nie dojdzie do konwencjonalnej wojny z Rosją, mimo że Moskwa chce, żebyśmy w to uwierzyli. — Tak naprawdę nie mają na to sił — zaznacza. Wskazuje jednocześnie, że gdyby coś się działo, to byśmy o tym wiedzieli, bo mamy zarówno własny, jak i sojuszniczy zwiad. Dziennikarz podkreśla jednak, że gdyby Rosja miała zaatakować Polskę, to doszłoby do tego z terytorium Białorusi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.