Rosja wymierzy w Polskę pod obcą flagą? Eksperci i politycy wprost

- Pod obcą flagą atak dronowy i atak rakietowy z próbą przerzucenia odpowiedzialności na Ukrainę, czy też przerzucenia odpowiedzialności na przykład za zagłuszenie pocisków, które lecą w kierunku Polski, czy dronów - absolutnie taki wariant jest możliwy - podkreślił dziennikarz Wirtualnej Polski Zbigniew Parafianowicz w programie "Wieczór Rymanowskiego".
"Wieczór Rymanowskiego". Polska nie jest gotowa na wojnę z Rosją?
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji przyznał z kolei, że Polska nie jest gotowa na ten wariant.
- Nie jesteśmy gotowi. System zaawansowania budowy polskiej obrony powietrznej jest poniżej 60 proc. i przewidywane daty jego kończenia są na lata 2030. System obrony antydronowej jest w fazie projektowania, jest przewidziany do obrony niektórych obiektów. Obrona infrastruktury krytycznej przed dronami nie jest zamówiona ani nie ma w rządzie zgody co do tego, kto w ogóle ma ją zamówić i za które pieniądze. Więc mówienie, że jesteśmy gotowi, to jest mydlenie sobie oczu - stwierdził Bosak.
Wypowiedź lidera Konfederacji skontrował wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL. - Oczywiście, czy kraj jest przygotowany, czy nie, to sprawdza się tylko i wyłącznie, nie poprzez smerfów marudów z opozycji, tylko poprzez działanie konkretne - zaznaczył.
Zgorzelski nadmienił jednak, że ruchy Rosji mogą świadczyć o jej ambicji do rozszerzenia ekspansji poza Ukrainę.
- A czy ta wojna przekracza pewne granice? Otóż przekracza, ponieważ stosowana jest "dobra", wypróbowana zasada, którą i Rosja, i Niemcy stosowały w latach 30. ubiegłego wieku, czyli upominanie się o swoje mniejszości w państwach, w których mniejszość rosyjska się znajduje. Estonia, Łotwa, Litwa - tam już widzimy różnego rodzaju ruchy, które pokazują, że Rosja zaczyna troszczyć się o swoich rodaków na flance wschodniej - sprecyzował Zgorzelski.
Wojenne ambicje Rosji a NATO. Dyskusja o pomocy sojuszniczej
Głos zabrał także czwarty z gości programu - Jacek Bartosiak, ekspert polskiego think tanku Strategy & Future.
- Jest prawdopodobna wojna właśnie dronowo-rakietowa, tak zwany pojedynek salwowy, gdzie zostanie wykazana absolutna bezradność państwa polskiego i całej wschodniej flanki NATO - ocenił.
Dopytywany, jak taki scenariusz miałby wyglądać, odparł: - Rosjanie będą kontrolować eskalację, deskalację, prowokację.
- Zacznie się od tego, że Polacy coś zaczną albo ktoś coś zacznie, taka będzie narracja. I bardzo duża część Zachodu i świata zaakceptuje taką narrację, bo nie będzie chciała wziąć udziału w tej wojnie. Bardzo łatwo jest kontrolować narrację tego rodzaju, zwłaszcza jeżeli nie będzie generalnej wojny uruchamiającej artykuł 5. (NATO - red.) i naprawdę wszyscy znajdą powód, żeby nie uruchomić tego artykułu 5. - powiedział Bartosiak.
Relacje z Ukrainą. "Polska nigdy nie była partnerem numer jeden"
Bogdan Rymanowski zapytał swoich gości również o to, czy polsko-ukraińskie relacje uległy zmianie po aferze wywołanej nadaniem ukraińskiej jednostce imienia "Bohaterów UPA".
- Ja nie widzę żadnych pozytywnych znaków. Wydaje mi się, że z perspektywy ukraińskiej Polska nie jest i co więcej chyba nigdy nie była żadnym kluczowym sojusznikiem - skomentował Krzysztof Bosak. Jego zdaniem w Polsce nadmuchano "gigantyczny balon interpretacji o naszej wielkiej roli dla Ukrainy" po wybuchu pełnoskalowej wojny.
- Zgadzam się tu z Krzysztofem, że Polska nigdy w strategii ukraińskiej nie była partnerem numer jeden, ani nawet numer dwa - skomentował Piotr Zgorzelski. - Była partnerem, można powiedzieć, takim trochę junior partnerem.
Zgorzelski dodał, że "my oczywiście z tego wyciągaliśmy nieprawidłowe wnioski, swoją słowiańską naturą dzieląc się wtedy, kiedy naród ukraiński był w potrzebie - i pięknie - ale teraz czas na to, żeby po prostu realizować twardo polski interes".
"Polityczny WF": Lewica po cichu liczy na wygraną GibałyINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.