Podpalenie stacji Starlink. Trzecia osoba zatrzymana w Niemczech
Śledztwo w sprawie głośnego aktu dywersji na terytorium Polski nabiera tempa. Po zatrzymaniu na terenie Niemiec dwóch obywateli Turcji odpowiedzialnych za podpalenie stacji łączności satelitarnej, w ręce mundurowych wpadła kolejna osoba.
Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, do zatrzymania doszło w Berlinie podczas odrębnej, specjalnej akcji z udziałem niemieckich kontrterrorystów. Służby ujęły kobietę, która zdaniem śledczych jest bezpośrednio powiązana z wymierzonym w Polskę aktem sabotażu.
DLA CIEBIE
25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję
DLA CIEBIE
Z ustaleń dziennikarza wynika, że zatrzymana najprawdopodobniej odpowiadała za wsparcie logistyczne całej operacji. Wiele wskazuje na to, że pełniła ona rolę kierowcy dla dwóch obywateli Turcji, ułatwiając im przemieszczanie się i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Obecnie to polska prokuratura ma szczegółowo ocenić zakres udziału kobiety w podpaleniu i zdecydować o ewentualnym wniosku o jej ekstradycję do Polski.
Premier i ministrowie o ujęciu sprawców
Do zatrzymania głównych wykonawców aktu dywersji odniósł się szef rządu. Donald Tusk potwierdził, że operacja była wynikiem działań polskich służb.
"Na zlecenie polskich służb niemiecka policja zatrzymała dwóch obywateli tureckich podejrzanych o podpalenie stacji Starlink na Mazowszu. To kolejny akt wojny hybrydowej. Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości" - napisał w serwisie X premier.
Szczegóły operacji ujawniono podczas wczorajszej konferencji prasowej z udziałem szefów służb. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński przekazał, że zatrzymanie Turków przez Federalny Urząd Kryminalny (BKA) to efekt ciężkiej pracy polskiej Policji, CBŚP, ABW i prokuratury.
- Nie jest tajemnicą, że osobom tym po przekazaniu do Polski postawione będą zarzuty, jeżeli chodzi o sabotaż, dywersję na zlecenie obcego wywiadu - podkreślił minister, wskazując na kwalifikację czynu z artykułu 130 Kodeksu karnego, który dotyczy szpiegostwa.
Twarde dowody i "świat kryminalny"
Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń poinformował z kolei, że dowody winy obywateli Turcji są bezsporne. Śledczy dysponują nagraniami, śladami linii papilarnych oraz DNA sprawców, a także precyzyjnie odtworzyli ich drogę ucieczki z Polski. Jeden ze sprawców to rezydent w Niemczech, wobec drugiego wydano nakaz opuszczenia tego kraju.
O tym, kto zlecił podpalenie, mówił minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. - Nie mamy żadnych wątpliwości, że za tym aktem dywersji stoją rosyjskie służby i warto dodać, że coraz częściej rosyjskie służby sięgają po ludzi związanych ze światem kryminalnym. Nigdy nie sięgają po swoich własnych obywateli - zauważył Siemoniak, przypominając, że wcześniej do podobnych zadań werbowano m.in. obywateli Ukrainy czy Kolumbii.
Pożar stacji Starlink na Mazowszu
Do zuchwałego ataku doszło 23 września wieczorem. W miejscowości Wola Krobowska w powiecie grójeckim wybuchł pożar naziemnej stacji bazowej satelitarnej łączności Starlink. Ogień zniszczył rozdzielnię oraz zasilający całość agregat prądotwórczy.
Zaatakowana infrastruktura miała charakter strategiczny. Operatorem stacji jest państwowa firma Exatel, a zniszczony obiekt stanowił jeden z kluczowych elementów zapewniających dostęp do internetu dla całego regionu, w tym przesył sygnału dla ogarniętej wojną Ukrainy. Strażacy od początku nie mieli wątpliwości, że doszło do celowego podpalenia. Dwa dni później prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął oficjalne śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.