Niebezpieczny manewr Rosjan w kosmosie. "Do końca nie wiemy, co robią"
Rosyjski satelita zbliżył się do polsko-fińskiej satelity. Hubert Kijek: ten pościg trwa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: satellitemap.space
Rosyjski satelita Kosmos 2612 zbliżył się w ostatnich dniach do X36 - satelity polsko-fińskiej firmy ICEYE. - To, co teraz obserwujemy nad naszymi głowami, to scenariusz znany z filmów science fiction (…) I nie ma tu przypadku - komentował w TVN24 reporter "Faktów o Świecie" TVN24 BiS Hubert Kijek.
- Po prostu rosyjski satelita usiadł na ogonie polsko-fińskiego urządzenia - tłumaczył. Przekazał, że choć formalnie satelita zarejestrowana jest w USA, to zarządza nią spółka w Warszawie. - To pierwszy raz w historii, kiedy inny obcy satelita aktywny podchodzi do innego aktywnego satelity tak blisko, bo mówimy o odległości nawet 20 metrów - podkreślił.
- Teraz ta odległość jest trochę większa, ale dalej wiemy, że satelita Kosmos 2612 podąża za polsko-fińskim urządzeniem - dodał. Zaznaczył, że "ten pościg trwa". - Kosmiczna zabawa w kotka i myszkę - podsumował.
Russian satellite approaches spacecraft Ukraine uses for intelligence gathering
— NEXTA (@nexta_tv) October 19, 2026
Russia’s Kosmos-2612 satellite came within 26 meters of ICEYE-X36, which can image the Earth’s surface even through clouds.
The Russian spacecraft could pose a threat to ICEYE-X36. Ukraine uses data… pic.twitter.com/ClvAEkxNnZ
Co planują Rosjanie?
Kijek zwrócił uwagę, że satelita X36 "jest krytyczny i bardzo ważny dla obrony Ukrainy, Polski i Stanów Zjednoczonych". - Ta firma współpracuje z Pentagonem jako jedna z niewielu zagranicznych spółek, która wspiera amerykańskie wojska - tłumaczył. Polsko-fińska spółka ma posiadać około 80 satelitów radarowych. Według Kijka to właśnie przy pomocy tego satelity udało się zniszczyć rosyjski krążownik Moskwa na początku inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
- Ukraińskie siły wojskowe wyceniają, że sprzęt warty miliony dolarów został zniszczony dzięki tym satelitom (…) To są oczy i uszy ukraińskiej armii - powiedział.
Jak zaznaczył, "do końca nie wiemy, co Rosjanie robią". - W weekend były obawy wśród ekspertów, że to może być początek jakiejś wojny w kosmosie - mówił.
Rosyjski satelita Kosmos 2612 zbliżył się do satelity X36 ICEYE
Dziennikarz TVN24 BiS przedstawił też kilka możliwych scenariuszy Moskwy, do których ich zdaniem może dojść. - Rosjanie mogą podlecieć i uderzyć satelitę, strącić w jakiś sposób. Mogą zagłuszyć, ale mogą też podlecieć i sprawdzić, co dokładnie jest pod maską polsko-fińskiego urządzenia, bo satelity ICEYE to tak zwane satelity radarowe, które nawet w nocy, przez chmury są w stanie zobaczyć, co dzieje się na froncie (w Ukrainie) - mówił.
Jak podkreślił, "żadna inna spółka nie posiada takich urządzeń". - Rosjanie prawdopodobnie z jednej strony chcą dowiedzieć się, jak działa to urządzenie, być może skopiować (…) ale z drugiej mogą wysłać do nas sygnał: jeżeli chcemy, to potrafimy. Jeżeli chcemy, to możemy wam te wszystkie kosmiczne cacka za chwilę zagłuszyć, zniszczyć - mówił.
Rosyjskie manewry w kosmosie. "Incydent wzbudził obawy ekspertów"
W kontekście rosyjskiej aktywności w kosmosie Kijek mówił też, że "w ostatnich miesiącach Rosjanie wysłali paczkę nowych satelitów z dopiskiem 'Kosmos' i robią takie niebezpieczne manewry".
- W maju tego roku do tego samego satelity pięć rosyjskich satelitów podleciało na dalszą odległość i też zrobiło się groźnie. Ale ten (ostatni) incydent wzbudził zainteresowanie i obawy ekspertów, bo jeszcze nigdy tak blisko Rosjanie czy też Chińczycy (…) nie byli innego aktywnego urządzenia w kosmosie - przekonywał.
Kijek zaznaczył, że póki co Pentagon i spółka ICEYE nie skomentowały incydentu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.