Uciekli z Ołeszek przed śmiercią głodową. W zawieszenie broni nie wierzą
Rodzina z Ukrainy uciekła z Ołeszek. W miejscowości panuje kryzys humanitarny
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Reuters
W nocy z poniedziałku na wtorek w okupowanych przez Rosję Ołeszkach, w obwodzie chersońskim Ukrainy, wprowadzono zawieszenie broni. Obie strony zapewniają, że je utrzymują.
"Zawieszenie broni wprowadza się wyłącznie na potrzeby operacji humanitarnej: dostarczenia pomocy mieszkańcom przebywającym w mieście oraz przygotowania możliwości swobodnego przemieszczenia się ludności cywilnej z Ołeszek" - podano w komunikacie.
Sześć tygodni temu Witalij, jego żona Iryna oraz 13-letni syn Wład opuścili oblężone miasto Ołeszki na okupowanych przez Rosję terenach Ukrainy. Uciekali przed - jak mówią - nieuchronną śmiercią głodową.
Po powrocie na Ukrainę Witalij sceptycznie odnosi się do najnowszych propozycji dyplomatycznych - w tym do starań pierwszej damy USA Melanii Trump na rzecz wprowadzenia zawieszenia broni w jego rodzinnym mieście.
Po ponad czterech latach życia pod rosyjską okupacją, w mieście na linii frontu, gdzie toczą się zacięte walki z siłami ukraińskimi, nie wierzy, by ta propozycja przyniosła trwałe rezultaty.
Ukraińska rodzina uciekła z Ołeszek
Źródło zdjęcia: Reuters
- Jeśli chodzi o rozejm, jestem do tego bardzo sceptycznie nastawiony - powiedział 55-letni Witalij, który ze względów bezpieczeństwa odmówił podania swojego nazwiska. - Mam wielki szacunek dla Melanii Trump, ale nie ma ona żadnego wpływu na dyktatora Putina - powiedział agencji Reuters.
Ukraina i Rosja wzajemnie obwiniają się o kryzys humanitarny w Ołeszkach. Największym zagrożeniem dla ludności cywilnej są drony, bo miasto znajduje się w zasięgu bezzałogowych statków powietrznych należących do obu armii.
Kryzys humanitarny w Ołeszkach
Ponieważ zapasy żywności wyczerpują się, a droga na północ jest odcięta przez rzekę Dniepr, niektórzy mieszkańcy pokonują pieszo 20-kilometrową trasę do sąsiedniego miasta, aby zaopatrzyć się w żywność i wodę. Wyprawa ta wiąże się z ogromnym niebezpieczeństwem, dlatego miejscowi nazywają ją "drogą śmierci".
Ołeszki znajdują się pod okupacją rosyjskich wojsk od pierwszych dni pełnoskalowej inwazji, która rozpoczęła się w lutym 2022 roku.
Witalij opowiedział, że jego rodzina przez wiele tygodni przetrwała dzięki racjonowaniu żywności. Dziennie przypadała im zaledwie jedna filiżanka ryżu lub kaszy gryczanej, czasem wzbogacona ogórkiem albo pomidorem z dodatkiem portulaki, pospolitego dziko rosnącego chwastu.
Po podliczeniu skromnych zapasów żywności podjęli decyzję o ucieczce. - Patrzysz na resztki jedzenia i zdajesz sobie sprawę, że masz tylko jedno wyjście: albo uciekać, albo umrzeć z głodu - mówił Witalij.
Ucieczka z Ołeszek
13 września rodzina dołączyła do niewielkiej, ośmioosobowej grupy i wyruszyła pieszo. Pokonali ponad 20 kilometrów, docierając do wsi Radensk. Droga była silnie zaminowana, a nad głowami krążyły drony. Zabrali ze sobą jedynie jesienne ubrania, pluszowego misia Vlada, kota oraz garść rodzinnych fotografii.
Chłopiec, który uciekł z Ołeszek z rodziną
Źródło zdjęcia: Reuters
Z Radenska pojechali autobusem w głąb okupowanych przez Rosję terenów Ukrainy. Po długotrwałych przesłuchaniach przez rosyjskie służby na granicy, przedostali się do Rosji, a następnie na Białoruś, by ostatecznie 17 września powrócić na terytorium kontrolowane przez Ukrainę.
Ostatnie tygodnie rodzina spędziła, przystosowując się do nowego życia w obwodzie kijowskim. Jednym z pierwszych zakupów był worek ziemniaków. Ugotowali z nich puree dla swojego syna.
Witalij planuje wstąpić do wojska lub znaleźć zatrudnienie przy produkcji uzbrojenia, aby wesprzeć kraj w walce z wrogami.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.